Komunikat: artykuł tylko dla zalogowanych dorosłych
Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Komentarz
Dodano: 14 kwietnia 2010 r., 14:55:33
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 14 kwietnia 2010 r., 15:41:50
Odpowiedzialność zbiorowa
Tu-154, trumna 96 ofiar katastrofy
10/04/2010, w 70-tą rocznicę zbrodni katyńskiej doszło do tragedii. W katastrofie lotniczej, w odległości kilku kilometrów od Katynia – Smoleńsku, zginęła polska delegacja. W tym dniu miała brać udział w obchodach upamiętniających mord dokonany na polskich oficerach, mający miejsce w czasie II Wojny Światowej.
Katastrofy nie przeżył nikt. Zginęli: prezydent – Lech Kaczyński wraz z małżonką. Przedstawiciele kancelarii prezydenta, przedstawiciele partii politycznych zasiadających w sejmie i senacie, wysłannicy kościołów, przedstawiciele NBP, IPN, MKOL, dowódcy wszystkich formacji wojskowych, przedstawiciele związków kombatanckich, rodzin katyńskich, osoby towarzyszące, osobista ochrona prezydenta w postaci pracowników BOR-u, jak również załoga samolotu Tu-154.
Bezmiaru tragedii nie da się opisać. Nikt nie może przejść obok niej obojętnie. Nikt nie chce, o czym świadczą tłumy przed pałacem prezydenckim i przed instytucjami, z których pochodziły pozostałe ofiary katastrofy. W tej chwili nie ważne są podziały polityczne. Naród polski dotknęła niewątpliwie wielka tragedia, o której wie on sam, jak również cały świat, który łączy się z nim w smutku i bólu.
Każdy wcześniej czy później zada sobie pytanie: dlaczego doszło do tej tragedii? Kto jest za nią odpowiedzialny? Czy można było jej uniknąć? Czy warto w tej chwili odpowiadać na te pytania? W czasie trwającej żałoby narodowej i w przede dniu ceremonii pogrzebowych? Czy warto jątrzyć i szukać przyczyn, winnych? Gdy rodziny, kraj i cały świat wraz z nimi pogrążony jest w smutku i żałobie?
Myślę, że warto. Tylko, że ideą tych poszukiwań nie powinno być tropienie winnych, a tylko i wyłącznie znalezienie przyczyny, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. Pracują nad tym specjaliści, zarówno polscy jak i rosyjscy. Na oficjalne wyniki musimy poczekać. Jaka będzie odpowiedź? Tego nie wiemy. Wiemy jedno, z pewnością będzie trudna. Nie przez wzgląd na niemożność zrekonstruowania ostatnich minut lotu i samej katastrofy. To, jak można się dowiedzieć z informacji podawanych w środkach masowego przekazu jest oczywiste. Ale przez wzgląd na to, że za winę może być odpowiedzialna jednostka, ludzki błąd. To na barki tej jednostki spadnie prawdopodobnie odpowiedzialność za śmierć osób. 96 osób, które pochłonęła katastrofa lotnicza.
Cokolwiek, by nie mówić i nie ferować przedwcześnie osądów, patrząc przez pryzmat wszystkich katastrof lotniczych, w większości przypadków winą obarcza się człowieka, a nie maszynę. Dla niektórych sprawa wydaje się oczywista. Myślę jednak, że w tym przypadku, to nie jednostka jest odpowiedzialna za katastrofę. Odpowiedzialność za nią ponoszą wszyscy. Jest to odpowiedzialność zbiorowa. To części składowe poszczególnych zdarzeń wpłynęły na to, że doszło do tak wielkiej tragedii.
Odpowiedzialność ponosi społeczeństwo i ja również
To właśnie społeczeństwo w wolnych, demokratycznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych zdecydowało, aby te osoby reprezentowały je na arenie krajowej, jak i światowej. To my jesteśmy odpowiedzialni za tę bezsensowną śmierć, bo właśnie my dokonaliśmy wyboru. Pogrążając nas bardziej, by uświadomić naszą winę trzeba dodać, że to prawdopodobnie dzięki opinii publicznej nie zdecydowano się na wymianę parku lotniczego głowy państwa. Obawy przed linczem zwyciężyły nad bezpieczeństwem. Społeczeństwo + media, to iście wybuchowa mieszanka, z którą musi się liczyć rząd i pierwszy obywatel III RP. Wystarczy przypomnieć sytuację i oburzenie związane z wylotem Prezydenta i Premiera dwoma samolotami na szczyt Unii Europejskiej. A co dopiero pomyśleć o reakcji na zakup nowego samolotu. Bezpieczeństwo głowy państwa w obliczu opinii publicznej i wzmagającego się kryzysu światowego schodzi na plan dalszy. Chociaż słuchając wypowiedzi ekspertów nawet najnowsza technologia nie zapobiegłaby akurat w tym przypadku katastrofie. Co z tego, że samolot był wyposażony we wszelkie dostępne systemy umożliwiające mu lądowanie w tak złych warunkach, kiedy lotnisko takich systemów nie posiadało? Czy to jednak nas rozgrzesza?
Odpowiedzialność ponosi rząd
Pomimo swej niezaprzeczalnej i niepodważalnej władzy nie był w stanie zdobyć się na odwagę, by na przekór prawdopodobnym głosom sprzeciwu ze strony opinii publicznej dokonać wymiany parku lotniczego głowy państwa i rządu. Przecież od wielu lat była ona koniecznością, patrząc na „zaawansowanie” technologiczne wysłużonych samolotów. Mówiono już o tym w 2003 roku, kiedy miała miejsce katastrofa lotnicza rządowego śmigłowca z Leszkiem Millerem na pokładzie. Do takiej zmiany jednak nie doszło, ponieważ sam poszkodowany będący ówcześnie premierem rządu obawiał się, jak sam przyznał w jednym z wywiadów, opinii publicznej. Dzięki obecnej tragedii, z informacji podawanych w środkach masowego przekazu dowiedzieliśmy się, że żaden kraj, żadna głowa państwa w Europie nie posiadała, posiada tak starych maszyn latających. Te informacje są wstrząsające.
Odpowiedzialność ponoszą piloci
To oni byli odpowiedzialni za bezpieczny przelot osób znajdujących się na pokładzie wysłużonej maszyny. To oni zgodzili się taką maszyną polecieć. Nie powiedzieli stanowczego „NIE”. To oni zdecydowali się również na lądowanie w tak trudnych warunkach pogodowych. Choć prawdę mówiąc, tego akurat pewni być nie możemy. Pomimo, że eksperci przekonują nas, że na pokładzie samolotu najważniejszy jest pierwszy pilot, to mając na nim głowę państwa, głównych dowodzących wszystkich formacji sił zbrojnych, a w szczególności lotnictwa, opóźnienie i miejsce zdarzenia, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jednak pierwszy pilot najważniejszy na pokładzie być nie musiał. Czy zatem można mówić o jakiejkolwiek odpowiedzialności? Historia lotów prezydenta pokazuje, że próby wywierania nacisku na pilocie miały już miejsce. Znalazł się jednak taki, który odmówił, mimo otrzymania na piśmie rozkazu podpisanego przez generałów Wojska Polskiego i to z niego niech biorą przykład następcy tych, którzy zginęli.
Odpowiedzialność ponosi prezydent
Jako głowa państwa polskiego zdecydował się wsiąść po raz kolejny na pokład wysłużonej maszyny i zaprosił na niego towarzyszące mu osoby. Jawił się nam jako osoba silna, trzymająca się pewnych zasad, mająca swoje zdanie, które prezentował i którego bronił, a jednak okazał się bezsilny w starciu z prawdopodobną opinią publiczną i mediami w przypadku wymiany parku lotniczego. Nie zdecydował się na zmianę, nie zażądał tego, a przecież mógł, bo jak widać chodziło o jego życie. Na własne życzenie igrał ze śmiercią i kusił los.
Odpowiedzialność ponoszą osoby towarzyszące
One również, bo przyjęły zaproszenie prezydenta, aby wziąć udział w locie na uroczystości katyńskie, a przecież mogły mu odmówić i tak jak inni dotrzeć na miejsce za pomocą transportu kolejowego.
Odpowiedzialność ponoszą dyspozytorzy lotu
To oni mieli za zadanie sprowadzić w bezpieczny sposób na ziemię samolot prezydencki. Podobno, z tego, co przekazują nam media, dyspozytorzy lotów w Smoleńsku odradzali lądowanie, ze względu na złe warunki atmosferyczne. Związane z gęstą mgłą, która panowała na lotnisku i w jego okolicach. Można ich winić za to, że nie potrafili wyperswadować polskiej jednostce lądowania i skłonić ją do lądowania na lotnisku w Mińsku czy też Moskwie. Taka propozycja podobnież padła i została odrzucana przez pilotów prezydenckiego samolotu.
Odpowiedzialność ponoszą oficerowie polscy, którzy zostali zamordowani w Katyniu, jak również ich oprawcy
Absurdalne? A jednak. Takie absurdy można mnożyć, bo przecież gdyby nie oni, to do tej katastrofy by nie doszło. Po co zdecydowali się bronić wschodnich granic II Rzeczy Pospolitej? Idąc dalej takim tokiem myślenia, to samo możemy powiedzieć o ich oprawcach, bo to oni doprowadzili do tego, że polscy oficerowi znaleźli się w rosyjskiej ziemi.
Odpowiedzialność, czy to jest jednak teraz najważniejsze?!
Biorąc pod uwagę moje wynurzenia, wstrząsające i absurdalne, co z góry było moim zamierzeniem, patrząc na powagę chwili, uważam, że nie można skupić się na jednej osobie jako winowajcy. Odpowiedzialność za tą przerażającą tragedię ponosimy wszyscy. Począwszy od społeczeństwa, niechętnego i wyczulonego na wszelkie przejawy marnotrawienia pieniędzy, przez rząd, prezydenta, dyspozytorach lotu i pilotach feralnej maszyny. To pewne, że eliminując jedno ze zdarzeń wpłynęlibyśmy na efekt końcowy, który mógł być zgoła odmienny. Dlatego też tak ważne jest, aby nie skupiać się na znalezieniu winowajcy, a wynieść z tej lekcji jak najwięcej. Aby ta tragedia nauczyła nas, że społeczeństwo jest ważne, lecz bezpieczeństwo głowy państwa najważniejsze. Że prezydent i rząd w takich przypadkach nie powinien mieć jakichkolwiek skrupułów i nie powinien się uginać, mieć obaw przed opinią publiczną. Że bez względu na rangę, miejsce i czas powinno przestrzegać się procedur, bo zostały ustalone po to, by właśnie takim tragediom zapobiegać.
Czy śmierć prezydenckiej pary i osób towarzyszących pójdzie na marne? W Polsce z pewnością nie. A patrząc na świat? Dzięki tej katastrofie świat już wie, czym jest dla Polaków Katyń i co stało się w Katyniu. Paradoksalnie ich śmierć pokaże światu, że to właśnie w Katyniu NKWD dokonało mordu na polskich oficerach w czasie II Wojny Światowej. Już nikt nie będzie miał najmniejszych wątpliwości.
Nie porównywałbym jednak tej tragedii do mordu dokonanego na polskich oficerach, co już jest czynione w mediach. Kreowanie nowej martyrologii w dziejach III RP. Uważam, że to porównanie jest nietrafione. Jak słusznie zauważył Leszek Miller, obecnej tragedii można było uniknąć. Śmierci tysięcy polskich oficerów w 1940 roku nie. Nie powinno się jej również nazywać bohaterską, bo bohaterstwo ma inny wymiar niż tragiczność, która najlepiej pasuje do zaistniałej sytuacji. Jeśli ta śmierć jest bohaterska, to, dlaczego śmierć 20 oficerów wyższych rangą, których pochłonęła katastrofa samolotu transportowego CASA nazywana jest/była tragedią? Śmierć prezydenta, pierwszej damy, osób im towarzyszących i załogi jest śmiercią tragiczną. Chociaż z drugiej strony znajdą się zwolennicy teorii, iż w czasie pokoju słowa: bohaterstwo i martyrologia nabierają nowego znaczenia i powinny podlegać ewoluowaniu.
Wiele mówi się o misji ludzi, którzy piastują urzędy państwowe, o przeznaczeniu każdej jednostki. Być może właśnie ta katastrofa, ta tragiczna śmierć była misją ludzi, którzy w niej zginęli. Była ich przeznaczeniem. To dzięki nim cały świat usłyszy o Katyniu i nikt już nie powie, że za śmierć polskich oficerów odpowiedzialna jest Rzesza Niemiecka, a li i jedynie radzieckie NKWD.
Czy czegoś nas to nauczy, nas Polaków? Czy zmieni się scena polityczna i jej małość, jak nazwał ją Tadeusz Mazowiecki w jednym z wywiadów? Myślę, że nie. Tak jak nic nie wynieśliśmy z próśb papieża Jana Pawła II, tak teraz nic nie wyniesiemy z tej tragedii. A dlaczego? A dlatego, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi, co pokazuje moim zdaniem decyzja miejsca pochówku głowy państwa i pierwszej damy. Każdy normalnie myślący człowiek zada sobie pytanie: dlaczego prezydent Kaczyński? Co z prezydentem Kaczorowskim? Jakie są kryteria doboru patrząc na osoby już tam pochowane? Co z pozostałymi uczestnikami katastrofy?
Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że jestem człowiekiem małej wiary, jestem w wielkim błędzie i nie dostrzegam tego, co jest dostrzegane przez innych. Sam sobie tego życzę.
Łączę się w bólu z rodzinami, oddaję hołd wszystkim, którzy zginęli, bo uważam, że pomimo różnic tak trzeba.
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
14 kwietnia 2010 r., 15:41:50
bo jeszcze jedno nie dawało mi spokoju
2.
14 kwietnia 2010 r., 15:04:34
poprawa błędu, resztę znajdziecie Wy, mam taką nadzieję
3.
14 kwietnia 2010 r., 14:58:19
zmiana kolejności tytyłu
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(21 kwietnia 2010 r., 00:42:20)
hi, hi
(20 kwietnia 2010 r., 23:38:31)
co prawda, to prawda :)
(20 kwietnia 2010 r., 23:00:09)
Maria: mamy Wawel płaczu ;)
(20 kwietnia 2010 r., 22:54:07)
Dziwnym narodem jesteśmy, oj dziwnym. Żydów nie lubimy, ale podobni do nich jesteśmy że ho, ho. Tylko ściany płaczu nie mamy, jeszcze nie mamy :)
(18 kwietnia 2010 r., 11:09:55)
@Depech: Co Ty gadasz, przecież link jest cały wklejony, tylko w komentarzy go rozbija na 2 linijki. Jak skopiujesz całość z dwóch linii, to spokojnie wejdziesz na stronę Wyborczej.
(18 kwietnia 2010 r., 02:03:10)
yeppy: nie osłabiaj mnie, żałoba Cię zmiękczyła :)?. Świat schodzi na psy. Ja nie potrzebuję lukru, bo spocznę na laurach, a jedynie zjebki, bo to mnie motywuje i pobudza do życia, także oszczędź sobie tych frazesów i pozostań sobą, czyli zołzą :).
(15 kwietnia 2010 r., 11:38:06)
nie, nie :P
zaniedbuje, bo postanowiłam być dobrą yeppy dla Depecha :P
a gdybym powiedziała cokolwiek - byłoby to zołzowate :P

a tak poważnie: coś nie gra i coś gra. ale całość, jako całość coś w sobie ma, więc masz już tą zieloną kulkę i nie mieszam się tam do Waszej dyskusji.
Pokój posprzątam. Stwierdziłam, że zapakuję wszystkie sentymenty do czarnych worków.
Trzymaj kciuki, żebym nie pękła i nie chowała gdzieś po szafach ckliwych śmieci :P
(15 kwietnia 2010 r., 00:17:52)
yeppy: byłbym zapomniał, czekam na obiecaną zieloną kulkę :)
(14 kwietnia 2010 r., 23:55:35)
cd:
6. Odnośnie zmęczenia materiały, to komu jak komu, ale mnie nie musisz o mnie mówić, jestem inżynierem, testuję amortyzatory, sprawiam, że padają jak muchy. Problem w tym, że nie możesz prześwietlić rentgenem samolotu, by zobaczyć czy to zmęczenie materiału jest. Tak byłoby najłatwiej. Oblicza się je z pewnym zapasem i bada w ekstremalnych warunkach. Z tego, co kiedyś czytałem, to głównym czynnikiem katastrof lotniczych jest błąd ludzki, ale w pilotowaniu.

Dzięki za konstruktywne komenty, jak zwykle. Nie męczy Cię to? :)
(14 kwietnia 2010 r., 23:50:53)
torq: problem jest bardziej złożony niż nam się wydaje. Ja chciałem pokazać absurd tej bezsensownej śmierci. Skoro Ty piszesz o tym absurdzie, to znaczy, że mi się udało, z czego się niezmiernie cieszę. Co do Twoich argumentów, to po części się zgadzam. Jestem pewien, że i tak nie dowiemy się jak naprawdę było, a zostaniemy poczęstowani czarną nalewką.

1. Odnośnie polskich oficerów, to sądzisz, że jeśliby walczyli, to mieliby jakieś wyjście, jeśli dostaliby się do niewoli? I tak by dostali kulkę w łeb, więc wyjścia nie mieli.
2. Co do pilotów, to możesz mieć rację.
3. Co do społeczeństwa i polityków, ich przeciwstawiania się głupocie, to weź pod uwagę, że Ci politycy pochodzą właśnie z tego społeczeństwa, więc tej głupocie ulegają.
4. Nie wiem, czy samolot rządowy jest traktowany jak cywilny. Z tego, co słyszałem, to jego procedury cywilne nie obowiązują, ale mogę się mylić.
5. Co do wyboru lotniska, to jedynie świadczy o tym, że mamy do czynienia z głupotą i braku odpowiedzialności.
(14 kwietnia 2010 r., 23:38:28)
axun: wkleiłeś niekompletnego linka, możesz poprawić :), chętnie przeczytam :)
(14 kwietnia 2010 r., 23:30:35)
yeppy: tak, wiem, że istniejesz, chociaż ostatnio mnie zaniedbujesz :), to przez wzgląd na Jokera?
(14 kwietnia 2010 r., 21:31:30)
Tak a propos szukania winnych - http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7772084,Zyrinowski__To_my_odpowiadamy_za_smierc_elity_Polski.html
Niby słowa (jak to mówią: co szkodzi powiedzieć), ale jednak myślę ważne dla nas, Polaków.
(14 kwietnia 2010 r., 20:09:34)
ja istnieję Depech! a Ty udajesz, że mnie tu nie ma! :P
(14 kwietnia 2010 r., 18:35:31)
„Odpowiedzialność ponoszą oficerowie polscy...” cały poniższy fragment moim zdaniem przekracza granice absurdu (jeśli takowe istnieją ;), a więc zutylizowałbym go, tym bardziej, że większość nie walczyła (efekt rozkazu Rydza Śmigłego)

„Myślę, że warto. Tylko, że ideą tych poszukiwań nie powinno być tropienie winnych, a tylko i wyłącznie znalezienie przyczyny, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.” - masło maślane - Przyczyna to szerokie pojęcie zawiera się w niej również zawinienie, czyli stosunek sprawcy do czynu. Umyślność/nieumyślność, tak więc przyczyny mogą być wynikiem działań/zaniechań pilotów, obsługi tech. samolotu, albo są obiektywnie niezależne od nich – siła wyższa, nieprzewidywalne zużycie „materiału” lub działanie sił przyrody.

(14 kwietnia 2010 r., 18:33:14)
nowa wojna :))
Odnośnie pilotów to złożony problem. W pierwszej kolejności uzupełnię poruszony przez Ciebie wątek gruziński. Pierwszym pilotem feralnego lotu był drugi pilot z „Gruzji”, widać niczego się nie nauczył od starszego kolegi, a może jednak się nauczył skoro jego przełożonego zmuszono do przejścia na emeryturę. Drugi problem poruszyła G.W. opisując południowe-koreańskie linie lotnicze, które swego czasu pomimo dobrej jakości floty miały niewiarygodnie wysoką liczbę katastrof. Wnioski były miażdżące: nie wolno zatrudniać pilotów wojskowych w liniach cywilnych. Przyczyny są prozaiczne: mają skłonność do podejmowania ryzyka, za wszelką cenę chcą wykonać zadanie oraz są dyspozycyjni wobec poleceń przełożonych – wynika to z systemu szkolenia i priorytetów w lotnictwie wojskowym.
Pominąłeś ważną sprawę, kto wybrał i zatwierdził plan tej wycieczki? Zapewne Kancelaria Prezydenta. Wszyscy urzędnicy mieli świadomość, że lotnisko w Smoleńsku to obiekt z kraju trzeciego świata.
(14 kwietnia 2010 r., 18:30:36)
Nie wiem czy to jest odpowiedni czas na Monty Pythona? Zacznę od rzeczy"prozaicznej", czyli od nagłówka. Nawet w piśmie procesowym nie wypada tak zapisywać daty.
Rozumiejąc konwencje i cel jaki przyświecał autorowi, to mam jednak do tekstu kilka uwag. W jakimś sensie przychylam się do poglądu yeppy i reactora, że obwinianie społeczeństwa jest bezzasadne, albowiem politycy są od tego, by społeczeństwu w jego głupocie się przeciwstawiać, ponadto na dzień dzisiejszy kwestia samolotu, ściślej rzecz biorąc związku przyczynowego pomiędzy jego stanem tech., a katastrofą wydaje się nieprawdopodobna.
Kwestia kontroli lotów, pojawiła się w wyniku Twojej niewiedzy (tak jak i mojej), mianowicie, rozmawiałem wczoraj ze znajomym, który wyrabia sobie licencję pilota. Chłopak oświadczył, iż nie ma prawnych instrumentów, które zmuszą pilota do zmiany miejsca lądowania (lotnictwo cywilne). Pewna natomiast byłaby reakcja strony polskiej na hipotetyczne, przymusowe zawrócenie przez Rosjan samolotu,
(14 kwietnia 2010 r., 17:00:33)
plus!
(14 kwietnia 2010 r., 16:48:17)
Co do teorii spiskowych natomiast, to jestem daleki od nich, kto chciałby by na jego podwórku doszło to katastrofy, w takim miejscu i w czasie takiej rocznicy. Zaraz się znajdzie jednak wielu, którzy powiedzą, że właśnie dlatego, by oddalić od siebie takie podejrzenia, by zatuszować prawdę, która może godzić w "dobre" imię prezydenta. No i jeszcze ten remont półroczny w Rosji. Pewnie wmontowali tam tony bomb i pluskiew i dlatego samolot spadł. Rosjanie sami chcieli, by Katyń stał się sławny?

Dlaczego nie bierzemy pod uwagę ludzkiej głupoty, naszej ludzkiej głupoty, polskiej ułańskiej fantazji, która jest wszem i wobec znana?
(14 kwietnia 2010 r., 16:30:20)
cóż Reactorze, jeśli dałeś minusa i odbierasz ten artykuł w ten sposób, to dołączasz do pani Redaktor z portalu www.wiadomości24.pl, gdzie artykuł został odrzucony i zrozumiany podobnie. Artykuł jest ironią, próbą pokazania ludzkiej głupoty i apelu o zapobiegnięcie kolejnym. Masz jednak prawo odbierać go jak chcesz i minusa przyjmuję, jako porażkę, że nie potrafiłem przekazać tego, co chciałem ze zrozumieniem w Twoim przypadku.
(14 kwietnia 2010 r., 16:29:04)
Nie przeczytałam tekstu, ale zdaje się, że Depechowi chodziło o to, że nie było jednej winnej osoby, którą można by było obarczyć całą odpowiedzialnością.
Prawda taka, że nie przeczytałam każdego podtytułu, bo także przyczepiałabym się obwiniana całego społeczeństwa. Tak samo zanegowałabym to, że winni są niby także współpasażerowie. Doczytam jednak i wtedy powiem co myślę o Depechowym dziele.
(14 kwietnia 2010 r., 16:24:15)
Daję minusa. Za to że mnie też obwiniasz. Wcale nie czuję się winny.
(14 kwietnia 2010 r., 16:22:44)
No i świetnie. Upisałeś się. Wszyscy są winni. Nawet ci pod ziemią w Katyniu. Nie no... Redaktorze Depechmaniac... Idąc dalej w swoim rozumowaniu mógłbyś zacząć obwiniać sumeryjczyków, rzymian, ludzi pierwotnych, a na końcu ryby dwudyszne, bo jestem przekonany, że znalazło by się jakieś powiązanie. O niczym to pisanie. O niczym. Zamiast tego lepiej się zastanowić nad tym co widzieliśmy w czasie relacji pierwszego dnia i zadać sobie ważkie pytanie: czy aby na pewno to był wypadek???
(14 kwietnia 2010 r., 15:18:14)
No cóż...typowy "rachunek sumienia" i gdyby tekst był mojego autorstwa, taki dałabym mu tytuł.
Warto podyskutować pod nim i mam nadzieję, że do debaty tu dojdzie. Plus!
(14 kwietnia 2010 r., 15:12:59)
Przyzwoity wstęp. Tytuł też fajny i spójny z podtytułami,
za które już mogłabym dać Ci zieloną kulkę.
Żałuję, że czasu nie mam dzisiaj, żeby to przeczytać.
1 - 25 z 25 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
01 listopada 2009 r.
22 listopada 2011 r.
2337
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska