Dodano: 11 czerwca 2009 r., 00:01:43
Ostatnia aktualizacja: 11 czerwca 2009 r., 00:01:43
Zdobyć posadę w USA, czyli American Dream pracodawców
Pozostający bez pracy Amerykanie stosują coraz bardziej wymyślne sztuczki, aby zwrócić na siebie uwagę potencjalnego szefa. Znalezienie posady w okresie najwyższego od 25 lat bezrobocia graniczy z cudem, dlatego już nikogo nie dziwią wysyłane kwiaty, czekoladki czy bilety na mecz Lakersów... a i one nie wystarczają.
Z opublikowanych w środę wyników ankiety portalu pracy CareerBuilder.com wynika, że prawie 1/5 pracodawców miała w tym roku do czynienia z niekonwencjonalnymi zachowaniami ewentualnych przyszłych pracowników. Rok temu było to 12 procent. Ankietę przeprowadzono na grupie 2,5 tysiąca dyrektorów ds. zatrudnienia i specjalistów z branży HR, w okresie od 20 lutego do 11 marca 2009.
Oto kilka zabiegów stosowanych przez zdesperowanych poszukiwaczy pracy:
- wręczanie CV "na światłach"
- mycie samochodów na firmowym parkingu
- okupacja biura i domaganie się rozmowy z dyrektorem
- wysyłanie tortu ze zdjęciem kandydata
- zaopatrzenie biura w kubki z własną podobizną
- chodzenie do tego samego co pracodawca kościoła (a nawet siadanie w tej samej ławce)
- korzystanie z usług tego samego fryzjera, aby ten "szepnął słówko"
- wysyłanie nagich zdjęć na skrzynkę mailową
Czy warto?
- Poszukiwanie pracy trwa znacznie dłużej, a kandydaci muszą się liczyć z większą konkurencją, - stwierdził w oświadczeniu, będącym post scriptum do ankiety, Jason Ferrara, starszy doradca zawodowy w CareerBuilder. - Niektórzy posuwają się do ekstremalnych zachowań.
Ferrara ostrzegł jednocześnie, że choć nietypowe sposoby zwrócenia uwagi na swoją kandydaturę są mile widziane, trzeba z nimi uważać. Należy się wykazać ostrożnością i profesjonalizmem, aby być nie tylko zauważonym, ale także pozytywnie zapamiętanym.
Pracodawcy mają zapewne niezły ubaw i niejednokrotnie ze zdumienia przecierają oczy, ale chyba nie tak miał wyglądać amerykański sen...