Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Ciekawostki
Rodzaj: Felieton
Dodano: 23 marca 2010 r., 20:03:15
Region: Polska > podlaskie
Ostatnia aktualizacja: 23 marca 2010 r., 20:03:15
Włości Jego Królewskiej Mości
Zygmunt August w Knyszynie
„Nie jestem królem waszych sumień” - zwykł mawiać król Zygmunt August Przekorny los sprawił, że zakrólował jednak na wieki w sercach części swoich poddanych. Jego miłośnikami - najwierniejszymi z wiernych, okazali się mieszkańcy miasteczka, które on niegdyś ukochał całym swoim jestestwem.
Był wielkim królem - godnym kontynuatorem dynastii, która z Polski stworzyła potęgę liczącą się w Europie.
Unia polsko-litewska zdawała się być niezachwiana w swojej jedności, a wspólne cele rozwoju dawały gwarancje stałości. Rządy władców pokrewnych obu narodom, stanowiły rękojmię sprawiedliwej polityki wobec wszystkich poddanych.
Zygmunt August, jako ostatni z Jagiellonów zamknął pewien etap w dziejach Polski - wraz z jego odejściem, rozpoczął się schyłek „złotego wieku” Rzeczypospolitej.
Mijały wieki. Rzeczpospolita zmieniała swoje oblicze wielokrotnie. Bywało, że znikała z map politycznych na długie lata, albo rysowała swoje graniczne kontury w nieznanych wcześniej kształtach. Burzliwy los targał krajem i niczym sztorm, poniewierał nim jak żaglówką na wezbranym oceanie.
Dawno rozpadła się unia polsko-litewska i rzadko kto dzisiaj o niej pamięta. Imion królów - władców Polski, dzieci uczą się na lekcjach historii, ziewając z nudów, a berła i korony ogląda się wyłącznie w muzealnych gablotach. Zamierzchłe czasy interesują jedynie pasjonatów historii.
Jest jednak pewna niewielka społeczność, która niezmiennie kultywuje pamięć o czasach Zygmunta Augusta, a jego samego, nosi głęboko w swoim sercu. W Knyszynie - małym miasteczku na północnym Podlasiu, zygmuntowska legenda oparła się upływowi czasu.
Nie znajdzie się nikogo w mieście, kto nie znałby losów Zygmunta Augusta i z dumą nie opowiedziałby wszystkiego, co mu o tym wiadomo. Każdego przyjezdnego gościa raczy się opowieścią, czy tego chce, czy nie. Taka przypadłość - można powiedzieć, że wrodzona, sprawia, że wielu popatruje na knyszynian z pewną dozą pobłażliwej ironii.
Na pograniczu Polski i Litwy, wśród rozległych kniei, istniało zaciszne ustronie - malownicze miasteczko, gdzie Zygmunt August odpoczywał, rozmyślał, tworzył swoją wizję szczęśliwej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Knyszyn był miejscem, w którym przecinały się szlaki handlowe na Litwę. Z Poznania, Gniezna, Krakowa ciągnęły wozy załadowane towarem, a miasto gościnnie koiło trudy podróży, zapewniając godny odpoczynek w doborowym towarzystwie.
Zygmunt i Barbara
Znamienite rody osiedlały się w Knyszynie, a wszystko z potrzeby przebywania jak najbliżej Ich Królewskich Mości, które często przemierzały kraj w drodze do wileńskiego zamku, zatrzymując się na dłużej w miasteczku. Syn królewski od dziecka otaczał się ludźmi o barwnej osobowości i światłych umysłach. Czyż postać Jana Kochanowskiego, który pełnił funkcję sekretarza w kancelarii królewskiej, nie przemawia sama za siebie? Jego krewni, jak przypuszczają dociekliwi knyszynianie, zasiedlili przedmieścia zwane Grądami. Innymi wielkimi na ówczesne czasy rodzinami : Chodkiewiczów, Mierczyńskich, Dzienisiewiczów, Iwanowskich, Rachańskich i całym mnóstwem znamienitych obywateli obojga narodów, zasiedlano okoliczne tereny, kolonizując je i wzbogacając.
Najbliższe, otaczające zamek domostwa, zamieszkiwali dworzanie, którzy utrzymywali miejsce w stałej gotowości na przybycie władcy. Cała rodzina królewska odwiedzała Knyszyn, ale szczególnym upodobaniem obdarzył go Zygmunt August. Z jego to fantazji powstały dekoracyjne formy przestrzenne, doskonale komponujące się z ukształtowaniem terenu i to jego wizji, Knyszyn zawdzięcza malowniczo położone obiekty wodne i leśne.
Śmierć Barbary Radziwiłłówny
Zatrudnieni w tym celu znamienici fachowcy, z wielką skrupulatnością wcielali w życie projekty zrodzone w królewskiej głowie. Knyszyn piękniał, rozwijał się i bogacił. Był dumą Zygmunta Augusta, który popisywał się majątkiem przed licznymi gośćmi z kraju i zagranicy.
Ożeniony z niekochaną księżniczką Elżbietą Habsburżanką, król często oddawał się romansom i przygodom. Śmierć żony wyzwoliła go niejako z pęt, które nakładało małżeństwo i Zygmunt stał się atrakcyjnym wdowcem do wzięcia. Skorzystała z tego rodzina Radziwiłłów, podsuwając mu swoją kuzynkę, również owdowiałą - Barbarę. Czy to czary, czy prawdziwa wielka miłość, dość, że coś odmieniło nagle pokornego syna - posłusznego dotąd woli despotycznej królowej matki - Bony. W potężnym afekcie i wielkiej determinacji, przeciwstawiając się zakazom rodziny i opierając naciskom szlachty - Zygmunt August poślubił Barbarę Radziwiłłównę.
Knyszyn stał się dla nich rajem, w którym szczęście zdawało się nigdy ich nie opuścić.
Kobieta ta, jak wieść niesie, została koronowaną królową wbrew woli matki Zygmunta Augusta - Bony. Kiedy ukochana Barbara nieszczęśliwie zmarła, szeptano ze zgrozą o truciźnie zadanej przez teściową.
Zjawa Barbary Radziwiłłówny - Giżanka?
Rozpacz Zygmunta Augusta czarnym kirem spowiła miejsca, które wspólnie z Barbarą ulubili. Nie cieszyły już królewskich oczu przepyszne sadzawki, wykładane lustrami, rozciągające się wokół knyszyńskiego dworu. Nie zajmowało uwagi jezioro, co to je Mistrz Twardowski, zaprzęgając diabła do roboty, w ciągu jednej nocy wykopał i nazwał imieniem ukochanego Króla. Tysiące wspaniałych rumaków z królewskich stadnin, nie zdołały odciągnąć myśli Zygmunta od Barbary Radziwiłłówny.
Zamykał się, nieszczęsny, w wybitej czarnym aksamitem komnacie i cierpiał w żalu po swojej ukochanej.
Nic nie zmieniło kolejne małżeństwo z księżniczką Katarzyną - była wstrętna dla niego, bowiem blask urody nieboszczki Barbary, gasił wszystkie gwiazdy. Wzgardzona, oddaliła się w poczuciu sromotnej porażki.
Nie mogąc patrzeć na przedłużającą się żałobę Króla, kilku zmyślnych dworzan zaradziło jej podstępną intrygą. Znajdując w Warszawie mieszczkę o fizjonomii bliźniaczo podobnej do zmarłej królowej, sprytnie podstawili ją Zygmuntowi Augustowi w seansie spirytystycznym, poprowadzonym przez Jana Twardowskiego. Rzeczywiście, Barbara Giżanka, bo tak zwała się owa warszawianka, wywarła na królu niesamowite wrażenie.
Śmierć Zygmunta Augusta
Wkrótce przedstawiono ją władcy, już jako osobę z krwi i kości, a ten znalazł w jej ramionach ukojenie i pociechę. Giżanka została jednym ze sławnych „sokołów” - nałożnic Zygmunta Augusta, które krążyły wokół owdowiałego króla. Jej wpływ na kochanka był jednak wyraźnie znaczniejszy niż pozostałych „sokoląt”, a wsparta zapobiegliwością swoich mocodawców, prócz uczuć króla, zdobyła tez wiele innych intratnych korzyści.
Czasy prosperity dla Knyszyna skończyły się wraz ze śmiercią Zygmunta Augusta. Umierał otoczony swoimi „wiernymi dworzanami” w sypialnianej komnacie knyszyńskiego dworu. „Do jutra” odłożył podpisanie dokumentów, bo zmęczona prawica ciążyła niemiłosiernie. Nie wierzył, że umrze, bo przecież wywróżona mu śmierć, miała przyjść dopiero „w siedemdziesiątym drugim roku życia”. Pojawiła się 7 lipca 1572 roku.
Kronikarze powiadają, że dworzanie ogołocili Króla ze wszystkiego. Mnożyły się waśnie o schedę i zapisy, dokonane jakoby pod naciskiem „sokołów”, ale… zwykle tak bywa, kiedy chodzi o spuściznę.
Rzeczpospolita pogrążyła się w żalu po stracie władcy, a groza bezkrólewia zawisła nad krajem.
Dla knyszynian ważne stało się to, co zlecił uczynić Zygmunt August. Wolą króla było, aby serce jego spoczęło w Knyszynie. Trzewia miały zostać wydobyte z ciała i według jego pragnień, winny na wieczność pozostać w mieście, które ukochał. Trumna z ciałem spoczęła na krakowskim Wawelu.
Uszanowano wolę i w specjalnym, zdobnym sarkofagu, umieszczono zygmuntowe serce w miejscowym kościele na środku rynku. Pozostawało tam przez długie lata, otoczone czcią i poszanowaniem.
Z czasem kościół rozebrano, ale pozostawiono na rynku sarkofag, by żaden knyszynianin nigdy nie zapomniał o swoim Królu. Odtąd każdy, kto przechodził, czy przejeżdżał opodal, z sentymentem spoglądał na królewską urnę, przypominając sobie czasy potęgi Rzeczypospolitej.
Nadeszły czasy zaborów. Rosyjski najeźdźca z wyjątkową zaciekłością zwalczał dumne charaktery mieszkańców pokrólewskich włości. Poirytowany butą, która przejawiała się między innymi tym, że Knyszyn, jako jedno z dwóch miast regionu, nie pisał sprawozdań po rosyjsku, ukarał knyszynian. Pewnego jesiennego dnia 1824 roku, sarkofag z sercem króla zniknął.
Miasto przestało się rozwijać. Narastał marazm i poczucie opuszczenia. Epidemie, zarazy, pożary i wojenne pożogi, targały nim bezlitośnie, jakby karząc mieszkańców za to, że nie potrafili uchronić serca swojego założyciela i patrona. Czy więc to dziwne oddanie Zygmuntowi Augustowi, które cechuje mieszkańców Knyszyna, nie bierze się przypadkiem ze swoistego rozliczenia z sumieniem? Z jego wyrzutami i pospolitą sromotą? Mogli wszak stanąć murem wokół sarkofagu i ochronić swój skarb przed zakusami najeźdźców. Pokazali, że potrafią tak działać, kiedy w czasach współczesnych, bronić im przyszło swojego szpitala.
Chyba że…świadomie , w trosce o jej bezpieczeństwo, ukryto niegdyś urnę w miejscu bezpiecznym, o którym wiedzę mieli nieliczni, a ci - zabrali ją ze sobą do grobu.
Knyszynianie ciągle wierzą, że wcześniej, czy później ,serce króla odnajdą. Czują z nim bowiem magiczną więź - metafizyczny łańcuch pamięci, którego żadne siły nie potrafiły nigdy rozerwać.
Autor: Klio
Komentarz autora:
zdjęcia: www.pinakoteka.zaścianek.pl www.upload.wikipedia.org www.histmag.org
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(24 marca 2010 r., 18:44:04)
Więc lud mój niech o tem na wieki pamieta
I w sercach te słowa przechowa na wieki,
Że ziemia ta cała zarówno jest święta,
I wszystkie w niej równo płynęły krwią wieki
Ja w klęski godzinie obrońcą się zjawię,
A teraz łzom jego i snom błogosławię.

A nie wiem, co kryje dal jutra dziś pusta,
Chcę klęski odgadnąć i boje chcę mierzyć,
A ten jest testament Zygmunta Augusta
Więc podpis mój kładę, by lud mógł uwierzyć.

I słowa me przyjąć aż w duszy głąb ciemną.
By głos mój ostatni nie przebrzmiał daremno.
-------------------------------------------------
(24 marca 2010 r., 18:37:12)
A jako przeklęty, kto żagiew niezgody
Pomiędzy dwóch braci zdradziecko roznieci,
Niech zdrajca, co skłóci dwa moje narody
Odtrącon zostanie na bezmiar stuleci,
Niech chleb mu się stanie na ustach kamieniem
A brzoza przydrożna nie chyli sie z cieniem.

A łzami gorzkiemi niech stanie się woda
I robak zgryzoty niech serce mu stoczy,
Bo zbrodnią jest każda zmącona pogoda,
I gwiazda zgaszona w błękitnej przeźroczy,
A naród zraniony i w sobie rozdarty
Jest bólem, co wstrząsa niebieskich bram warty.
(24 marca 2010 r., 18:30:29)
A pragnę, by dziedzic, co tron mój sierocy
Obejmie i stanie na murach Wawelu,
Był orłem świadomym polotów swych mocy,
By wielu podźwignął i strącił też wielu.
Więc duchom, co w skrzydłach pęd mają orłowy,
Koronę oddaję z chylącej się głowy.

A sławę promienną, dziedzictwo ojcowe
I siłę ramienia, co wrogów powali,
I ducha jasnego zwycięstwa wciąż nowe,
I miecz mój wykuty z niegnącej się stali,
Narodom swym dwojgu zostawić chcę w darze
I w przyszłość daleką na wieki przekażę.

I pragnę, by łańcuch, co skuł ich obręczą
W moc jedną, a wielką jak wszystkie żywioły,
Był węzłem miłości i zgody był tęczą,
By kraj mój się nigdy nie rozdarł na poły,
By chlebem pół moich i uli mych miodem
Bratersko się dzielić chciał Naród z Narodem.
(24 marca 2010 r., 18:26:20)
Nie wiemy czy był bezpłodny, wiemy, ze nie miał potomków mogących dziedziczyć koronę - w wielu książkach można natrafić na taką informację, ale jest drugie tyle, w których bezpłodność Zygmunta Augusta jest negowana. Testu juz mu nie zrobimy, wiec wypada napisać, ze nie znamy prawdy. Mógł mieć synów ze związków morganatycznych, tak jak Kazimierz Wielki. Tak czy siak, nie przygotował państwa na bezkrólewie.
Słowackim wielkim poetą był, nie rozśmieszaj mnie proszę, nie piszesz do dzieci w podstawówce.
Istotnie był to koniec złotego wieku, ale ery Jagiellonów, to nie to samo, co początek upadku RP O.N. Klio, proszę Cię, naucz się w końcu czytać ze zrozumieniem. Jak już powtarzasz za tymi mądrzejszymi to porzuć swój stary zwyczaj czytania po łebkach i przeczytaj całość. "Uśmiech sie" tu nie pomoże, bowiem: "Cieszy mnie ilość linków, szkoda, ze w tekście nie znalazła się krótka wzmianka o konsekwencjach bezkrólewia", co oznacz ni mniej ni więcej, ze do linku zajrzałem, więc o co kaman?
(24 marca 2010 r., 18:21:21)
Nie zalogowałam się. Przepraszam.
Myślę, ze jako ciekawostkę - uzupełnienie do tekstu, warto dodac testament Zygmunta Augusta, bo zapewne niewielu zna ten dokument.

Testament Zygmunta Augusta
Ja, z Bożej Wszechmocy król Polski rozległej
Książę ugorów i lasów mej Litwy,
W ostatniej godzinie do kresu dobiegłej,
Gdy pragnę już jeno przedzgonnej modlitwy,
Gasnącą źrenicą, przerywam grobowych snów ciszę,
I ręką słabnącą testament mój piszę.

Znużonym śmiertelnie, więc odejść mi pora,
I władca Zastępów już woła do siebie.
A nie wiem, kto po mnie te pola zaora
I ziarno pszeniczne posieje na glebie...
Kto berło me weźmie i ciężar korony,
Więc lękum jest pełen, i jutrem strwożony.
(24 marca 2010 r., 17:41:28)
oraz wysiłki militarno-gospodarcze na wschód, powodując, iż oddalaliśmy się cywilizacyjnie i politycznie od Europy Zach. Pisanie o początku upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów zapoczątkowanym śmiercią Z.A. jest błędne.
Od romansideł wole trociny, może gdyby Zygmunt miał takie podejście do swojej polityki, to mielibyśmy dużo lepszy start w epoce nowożytnej. „Nie strzelone bramki mszczą się w dalszej części meczu.”
(24 marca 2010 r., 17:40:06)
"Bywało, że znikała z map politycznych na długie lata, albo rysowała swoje graniczne kontury w nieznanych wcześniej kształtach." - chyba znikła (Księstwo Warszawskie i Królestwo Polskie to nie Rzeczypospolita Obojga Narodów) , czasownik rysować brzmi zabawnie, po drugie to nasze granice wyznaczano generalnie bez naszego udziału. Kongres Wersalski wsłuchiwał się w nasz głos (Dmowski, Paderewski), ale decyzje zapadły poza nami.
Cieszy mnie ilość linków, szkoda, ze w tekście nie znalazła się krótka wzmianka o konsekwencjach bezkrólewia. Z jego wielkością to chyba lekka przesada, zapomniał spłodzić syna, a jego polityka religijna zaprzepaściła szansę na pozostanie Polski w orbicie przemian społeczno-politycznych Europy Zachodniej.
Wielkim jego sukcesem była egzekucja praw i egzekucja dóbr oraz rozwój parlamentaryzmu. Wielu historyków uważa, zawarcie unii realnej z Litwą (tak na dobrą sprawę nigdy nie skonsumowanej) było dziejową pomyłką, bowiem kierowała naszą uwagę
(23 marca 2010 r., 20:34:59)
Niestety, nie mogę nic poprawić. Przycisk "edycji" co prawda działa, ale próba ponownego opublikowania, pozostaje bez rezultatu. Brakuje kropki po pierwszym zdaniu w nagłówku itp. :(
1 - 8 z 8 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
05 lutego 2010 r.
Wczoraj
1494
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska