Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Na gorąco
Dodano: 08 czerwca 2010 r., 02:30:50
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 08 czerwca 2010 r., 21:50:41
Wzgórze Błogosławieństw
Zdjęcie 1 z 9
Poprzednie
6 czerwca 2010 roku ksiądz Jerzy zotał błogosławionym. Beatyfikacja ściągnęła tłumy ludzi, którzy będą teraz mogli modlić się i wypraszać łaski właśnie przez jego wstawiennictwo. Kim właściwie był ksiądz Jerzy Popiełuszko?
Wszyscy znamy tę tragiczną historię. Wszyscy wiemy kim był i co robił. Wydawać by się mogło, że nic już dodać nie można, a jednak... Czy to nieodłącznie mu towarzysząca odwaga, zrobiła z niego bohatera? Myślę, że nie. Odwaga bowiem, również i z pychy się wywodzi. Dla mnie, jego bohaterstwo wypływa z tego, co w dzisiejszych czasach rzadko już się zdarza - z wierności wobec prawdy i odwagi bycia sobą. Ten rodzaj odwagi to nie promocja siebie ani dążenie do chwały. Ta odwaga, to brak skażenia jakimkolwiek fałszem. Niewinność wręcz naiwna w swej prostocie. Nie jestem wierząca, nie będę nigdy modlić się przez jego wstawiennictwo. Nie jest dla mnie ważne, czy jest, czy nie jest świętym. Ważne jest dla mnie to, że w ogóle był i życiem swoim ukazał ideał cnót zapomnianych.
Komentarz autora:
Do fotoreportarzu wykorzystałam zdięcia ogólniedostępne. Przeróbka zdjęć: Jadziohal.
Autor: Maria
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
08 czerwca 2010 r., 21:50:41
Niewybaczalne błedy ort.
2.
08 czerwca 2010 r., 16:07:26
Literówki i przecinki.
3.
08 czerwca 2010 r., 11:35:00
Komentarz autorski.
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(31 lipca 2010 r., 21:21:28)
taaa... pitu pierdu
(31 lipca 2010 r., 15:21:53)
Bla bla bla bum cyk cyk i re re kum kum bęc!
(17 czerwca 2010 r., 13:46:55)
Pełnym zdaniem? Chyba problem tkwi w użytym inicjale. Nie jest to wyraz braku szacunku tylko ograniczenie literowe. Arogancja i pycha? Zarzuty nieuzasadnione, albowiem dyskusja toczyła się na tematy historyczne, a nie jest moja winą, ze Nowy Testament jest tekstem kultury, a nie źródłem wiedzy historycznej. Twój żal jak mniemam wynika z faktu, że wiara stoi w opozycji do rozumu. Ja najpierw posługuje się tym pierwszym narzędziem, by lepiej zrozumieć kontekst kulturowy i historyczny epoki, w której nauczał Jeszua. Mówienie o nim bez znajomości realiów tamtych czasów to powielanie stereotypów i tworzenie mitologii. Dyskusja jest pluralistyczna, Polska to nie Iran, więc musisz przyjąć do wiadomości, ze podobnie jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie wszyscy chrześcijanie uznają J za Boga. Odnośnie twórczości, to moje komentarze nie mają być twórcze tylko merytoryczne. Przykro mi nie jestem poetą. W kwestii mądrości, to zachęcam do zalogowania sie i publikacji swojej prawdy.
(15 czerwca 2010 r., 11:29:45)
Tak samo prawdopodobne jak to, że syn cieśli uczęszczał do szkoły rabinackiej, a jego narodzinom towarzyszyła rzeź pierworodnych.
W kwestii źródła władzy i poglądów pierwszych chrześcijan, to trudno nie zauważyć, ze był to ruch apokaliptyczny, wrogo nastawiony do instytucji państwa. Poglądy prawnika z Tarsu są konsekwencją zdrowego rozsądku, a mówiąc wprost koniecznością przetrwania, dzięki nim ch. mogło stać się religią państwową (380 r. edykt tesaloński). Tak na marginesie to wielu dzisiejszych historyków uważa za wielce prawdopodobne, ze do pożaru Rzymu przyczynili sie chrześcijanie. Wielu wyznawców tej religii poważnie traktowało wizję apokalipsy i koniecznie chciało przyspieszyć powtórne nadejście mesjasza.
(15 czerwca 2010 r., 11:17:46)
Jad: założenie, że Jeszua był Bogiem,który stał się człowiekiem jest mi obce. Przyjmując, że był postacią historyczną, odrzucam najbardziej prawdopodobny scenariusz kierując się wiarą. W jego założeniu nie ma żadnego ukrzyżowania,czy procesu przed Piłatem oraz transcendentalnej próby - wyboru pomiędzy J a Barabaszem.Nie ma żadnych historycznych dowodów na to, że w święto paschy uwalniano skazańców. Są za to informację, że J zlinczował tłum,a jego ciało zrzucono z murów świątyni. Pomimo tych faktów przyjmuje jednak wersję biblijną, a z racji świadomości J co do jego losu i braku sprzeciwu, który kosztowałby go niewiele - wystarczyło przyjąć, że władze świecką dzierży cesarz - uznaje jego zaniechanie za samobójstwo i nie widzę w tym nic dziwnego, no chyba że według Ciebie J był Bogiem.
Odnośnie kwestii analfabetyzmu J to nie sądzę, aby Herod w prowadził przymus szkolny dla synów cieśli, choć kto wie - to był mądry władca - więc skoro nie ma na ten temat dowodów to całkiem prawdopodobne
(12 czerwca 2010 r., 11:20:02)
Wiesz, Dep. mi to jest zupełnie obojętne czy on święty, czy nie. Zginął przez ludzi, taka karma :) Cenię go nie za jego religijność lecz za postawę "bycia sobą", choć może i to wyolbrzymiam.
(12 czerwca 2010 r., 10:45:47)
mari: zdjęcie numer 5, powiem Ci, że wygląda, jak dla mnie demonicznie :), ale być może każdy z wielkich ma w sobie demona, a baranki idą na rzeź, tylko kto jest barankiem?
(12 czerwca 2010 r., 10:41:39)
hmm, rachunek sumienia, a ludzie jeszcze to mają, szczerze wątpię. Niestety wszystko opiera się na dwóch ostatnich wyrazach, czyli INTERESY, PROPAGANDA. Beatyfikacja Popiełuszki, nie ujmując mu niczego, bo oddał swe życie za szeroko pojęte słowo wolności stanie się paradoksalnie niewolnictwem dla ludzi. Przyciągnie miliony do Kościoła i da kolejne miliony złotówek na kolejne bunkry pozbawione idei chrześcijaństwa.
(12 czerwca 2010 r., 04:53:49)
nawet rytualnym. To, że nie zachowały się nauki Jezusa w postaci spisanej prze niego, nie oznacza, że nie pisał w ogóle. W pewnych tekstach mistycznych można znaleźć wzmianki o listach pisanych przez niego. Jednak co do spisanych nauk raczej ciężko coś takiego znaleźć. Chyba jest tak jak pisze Maria - oświeceni ludzie... może inaczej: ci, którzy nie wiedzą, mówią; ci którzy wiedzą, nie mówią. Prawda bowiem wymyka się słowom. Pewnie dlatego u Jezusa tyle przypowieści. Z resztą mimo wszystko pozostaje pytanie ile z tego co zamieniło się w kanon Biblii pokrywa się z faktycznym życiem Jezusa i jego naukami? Podobnie - na ile obraz wykreowany po śmierci ks. Popiełuszki jej jego prawdziwym obrazem. Po tragedii Smoleńskiej pytanie to nabiera tym bardziej na sensowności. Wszyscy wiemy przecież na jakiej pozycji funkcjonował prezydent przed katastrofą, a na jakiej zaczął "błyszczeć" po śmierci. Dlaczego tyle rzeczy przekłamujemy? Wyrzuty sumienia, interesy, propaganda....?
(12 czerwca 2010 r., 04:46:46)
Walka trzech systemów i ofiary. Jeden to system komunistyczny, drugi kościelny, trzeci obywatelski. Dwa pierwsze starały się zawładnąć trzecim, pociągnąć go na swoją stronę. Różne środki - z jednej zastraszenie i propaganda. Z drugiej teologiczne popieranie dążeń obywateli i... propaganda. Któremu się udało, wszyscy wiemy. Ofiry tej walki albo zgnojono albo mianowano do rangi błogosławionych. Nawiasem mówiąc w tej dyskusji używa się zamiennie słowa święty i błogosławiony, co w wykładni katolickiej jest błędem. W skrócie świętym określa się tego, o którym Kościół orzekł, że został z całą pewnością zbawiony i znajduje się w niebie. Błogosławiony zaś to ten, którego życie i postawa wg Kościoła zasługuje na szczególne uznanie i stawianie jako wzór.
Wracając do Popiełuszki i jego charyzmatyczności - pociągał tłumy i zdawał sobie sprawę z zagrożenia... nie wiadomo jednak, czy nie uważał, że komuniści nie posuną się, nie odważą się na taki krok.
Co do Jezusa - ciężko to nazwać samobójstwem,
(11 czerwca 2010 r., 22:00:11)
Dokładnie. Komuniści nie bali się Popiełuszki, bali się skupionego wokół niego tłumu. Trzeba więc było usunąć tego Lidera. Wałęęsa też by poszedł do piachu, ale porę dogadał.
(11 czerwca 2010 r., 19:55:47)
i uczestnictwa w systemie. Paszka pisał o robotnikach i wpływie ks. P na ich postawę, myślę, ze to nie do końca trafna diagnoza. PZPR była partią inteligencką, robotników wśród jej członków jak na lekarstwo. To co spędzało sen z oczu partyjnemu betonowi to sojusz inteligencko - robotniczy zawiązany w ramach opozycji. Kościół sprzeciwiał się walce klas oferując w zamian współpracę. Wokół Popiełuszki były skupione również rzesze inteligentów oraz studentów. Kształtowali i przygotowali robotników ucząc ich m.in. prawa, pisali statuty, pisma procesowe, a nade wszystko uświadamiali politycznie. Warto też wspomnieć o ilości członków Solidarności w 89 r. , z 10 mld została garstka. Gdyby komuniści zastosowali wariant chiński i na czas wprowadzili kapitalizm połączony z konsumpcją, pewnie nie byłoby wielkiej zmiany. To odwieczny dylemat czy robotnicy walczyli o kiełbasę i podwyżki, czy o wolność sumienia? Popiełuszko był ofiara walki na szczytach władzy PZPR.
(11 czerwca 2010 r., 19:39:21)
Dyskusja nie moja, ale swoje trzy grosze muszę wtrącić :) Według mnie istnieje zasadnicza różnica pomiędzy wiara, a religią. Religia jest tworem ludzkim z gruntu nie doskonałym, a wiara jest obcowaniem z prawdą, nawet jeśli to stan tylko subiektywnej iluzji - projekcji naszego umysłu.
Sakralizacja polityki i jej rytualizacja, bardzo trafne przykłady. Problem polega na tym jak rozróżnić politykę ideologiczną od tej pragmatycznej. Przykład z Leninem jest ciekawy, bo choć był on idealistą to jednak krytycznym wobec swojej ideologi, zważywszy na zmianę polityki gospodarczej na NEP. W sumie to bardzo płynny temat, bowiem pytamy o pobudki i motywy polityków, a przecież istotą ich pracy jest częste mijanie się z prawdą.
Odnośnie PRL - 1984 r. to juz czasy Rzecznika Praw Obywatelskich i Naczelnego Sądu Administracyjnego (nie istniał wcześniej tryb zaskarżania decyzji administracyjnych), Kontrolowała życie społeczne dając namiastki systemu wielopartyjnego (kpina:), to nie żądała ona entuzjazm
(11 czerwca 2010 r., 18:51:59)
Prawda zapewne znajduje się poza polityką i poza religią.
(11 czerwca 2010 r., 18:42:01)
Istotne jest jedno pytanie. Pierwsze i podstawowe według mnie jest takie: gdzie jest prawda? W religi czy w polityce? Ono implikuje następne, równie ważne: czy jedno z drugim może współistnieć? Osobiście mam kłopot i z wiarą i z polityką. Nie poge się przekonać do pewnych poglądów czy opninni choć zostałem wychowany w okreśłony sposób. Jednak między mną a SB-kami, zabójcami Popiełuszki i prawdopodbnymi ich mocodawcami (jak również "kościłołem toruńskim") jest jedna zasadnicza różnica - nie uzurpuje sobie monopolu do wiedzy na temat jak kto ma żyć. Niestety takiego stanowiska nie podzielały osoby odpowiedzialne za tragiczną śmierć księdza.
(11 czerwca 2010 r., 18:37:44)
Anett, właściwie o to mi chodziło ale pewnie niezbyt konkretnie to napisałam :)
(11 czerwca 2010 r., 18:30:38)
"Opium des Volkes" - Marks, klasyk komunizmu, odwoływał się do niego Lenin i nie tylko on. Pytanie: kto więc wmieszał w to Boga? Popiełuszko? Czy ludzie wierzący (sic!) w słowa Marksa?
Religia i polityka, lub moga takie być czy nawet powinny w tzw. naszym kręgu kulturowym (na który wielki wpłym miały wolnościowe idee oświecenia oraz spuścizna tego okresu w postaci rewolucji francuskiej). W islamie Koran ma bardzo często bezpośrednie przełożenia na politkę i wynikającej z niej doktryny prawa, ale nie trzeba wędrować aż tak daleko. W Bizancujm kościół często wchodził w relacje z aktualnie panującymi, niekoniecznie pozytywne (podobnie w Rosji). To takie dwa przykłady żeby nie wspominac o starożytnym Rzymie czy Egipcie gdzie władca był deifikowany.
Religie mają swoje ceremoniały, obrzędy, świętych. Co ma polityka? Też ma swoje ceremoniały i obrzędy (np. kampanie wyborcze i wybory) i świętch (doktrynerów i ideologów).
(11 czerwca 2010 r., 17:49:34)
Nie Mario - każda ideologia to rodzaj wiary, ale nie religii. Polityka i wiara, owszem nie istniałyby bez siebie. Ale polityka i religia to dwie odrębne rzeczy. Dlatego nie była to walka religii i przekonań politycznych.
I jestem przekonana, że Paszka doskonale o tym wie i zdaje sobie sprawę z różnicy.
Walka wiar, walka przekonań, walka poglądów - oczywiście, z tym całkowicie się zgadzam Paszka, bo o to chodziło.
(..."i po co w to wszystko mieszać Boga?" - dobre pytanie retoryczne)
(11 czerwca 2010 r., 17:05:08)
masz rację, każda ideologia to rodzaj wiary czy religii. Wychodzi na to, że polityka i religia to praktycznie to samo. Tylko po co w to wszystko mieszć Boga?
(11 czerwca 2010 r., 16:43:25)
Popiełuszko został zamordowany 1984 roku, więc już rok po zniesieniu stanu wojennego. czemu miała służyć jego śmierć? Może miała być przestrogą? Tylko dla kogo skoro oddolnie, powstał już i działał drugi niezależny od centralnej władzy ośrodek. Pierwszym był kościół, który mimo okresu w którym władza lansowała ruch "księży patriotów" oprał się tym zakusom i pozostał jako instytucja niezależny. Niezależny i terytorialnie obejmujący cały kraj, podobnie jak struktury partii. Więc jeśli jak może wynikać z dyskusji władza nie miała nic do kościoła to w czym rzecz? Przypominam, że była to władza roszczaca sobie prawo do wszech wiedzy, monopolu na prawdę i pomysły nażycie społeczne. Czy jeden niepokorny młody charyzmatyczny kapłan powodowany swoją wiarą pasował do świata kreowanego przez PRL? Jego wiara i jego poglądy, stanowiły konkurencję do wizi świata oferowaję przez PZPR - do ludzi wierzących w to że to ich idee są jedynie słuszne. Czy nie jest to walka wiar? Dla mnie tak.
(11 czerwca 2010 r., 16:43:10)
Masz rację, była niepotrzebna, ale dzięki niej Kościół zyskał świętego :)
(11 czerwca 2010 r., 16:31:07)
Mario: Nie próbuję podważać charyzmatu księdza Popiełuszki. Powiem więcej, uważam, że bez charyzmy nie trafiłby do umysłów tak wielu ludzi. Chciałem tylko zauważyć, że działania ludzi wynikalją z tego co myslą i w co wierzą niezlaeżnie od tego jaka ida im przyświeca. Ks. Popiełuszko - człowiek kościła, charyzmatyczny kapłan Kościła Katolickiego, kierowany wiarą trafił swoimi słowami do wielu. Przeciwko niemu wystąpili ludzie mający zgoła inne poglądy, którzy obawiali się, że straca monopol na prawdę i słuszność, wysyłając siepaczy z SB. Biorąc pod uwagę jego popularność ciężko uwierzyć, że była to garstka zawziętych służbistów i ich mała lokalna inicjatywa.
Padły tu też słowa, że kto wie kim byłby dzisiaj? Nie wiem czy takie pytanie ma sens. ten człowiek nie żyje, przeszedł do historii, więc pozostają tylko nieweryfikowalne hipotezy.
Jego śmierć była niepotrzebną demonstracją, tego że ówczesna władza niema poza przymusem żadnej klarownej, pozytywnej oferty dla społeczeństwa.
(11 czerwca 2010 r., 16:12:58)
Widzisz, ja jednak uważam że pociągną za sobą masy bo był charyzmatyczny. Tacy ludzie mają niesmowity magnetyzm, któremu trudno się oprzeć (spotkałam w swoim życiu kilka takich osób) Miałam okazję przesłuchać wszystkie jego kazania i stwierdzam, że były one mało polityczne. Myślę, że to ludzie zrobili z niego kogoś kim wcale nie był. Jezus też uciekał od ludzi. Też miał charyzmę i ów magnetyzm. Sokrates - podobna historia, jedynie Budda miał sczęście, pewnie dlatego, że jego stylem była medytacja a nie każdego stać na siedzenie pod drzewem :)
Dla mnie nie jest istotne czy Popiełuszko jest świętym, czy nie. Jemu myślę, też to jest obojętne :)
(11 czerwca 2010 r., 16:01:48)
Pozwolę sobie zauważyć jedną rzecz. Nawet jeśli ksiądz Popiełuszko został zamordowany za swoja działalność politytczną to uważam, że czynnikim który skłonił go do zaangażowania się w tego typu działania była jego wiara oraz chcęć zmian. Jego kazania stanowiły konkurencję dla idelogogi jaką oferowała partia. I znalazły posłuch w grupie robotników która to grupę partia uważała za swój naturalny bastion. To nad czym rozgorzała tu dyskusja dotyczy moim zdaniem sprawy innej - kwestii regulacji i przepisów kogo za świętego, męcznennika uznać można a kogo nie. Dyskusję nad kwestią czy został zamordowany za wiarę uważam, za nieco dziwaczną z prostego powodu - to przekonania, poglądy i wiara pchają ludzi do aktywności. Tak jak jego popchnęły do zaangażowania się w politykę, tak popchnęły Lenina, Trockiego, Hitlera i innych do aktywności. Te postacie też kierowały się jakąś tam wiarą - w zwycięstwo rasy, czy klasy.
(11 czerwca 2010 r., 15:59:51)
Widzisz Torq, może był analfabetą (to wysoce prawdopodobne) ale możliwe, że po prostu wiedział, że "człowiekowi dane jest dokładnie tyle wiedzy, ile potrzeba dla zrozumienia samego siebie". Może wiedział, że oświecenie tak jak i śmierć należy przeżyć w samotności. Podobnie postąpił Budda i Sokrates. Mentalność ludzka jest kanibalistyczna. Z jednostek charyzmatycznych robi się często nieoficjalnych liderów, tylko po to żeby ich na końcu zadźgać.
1 - 25 z 61 komentarzy123Następna
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
10 kwietnia 2010 r.
03 grudnia 2011 r.
2804
Inne z na gorąco
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska