Dodano: 02 marca 2010 r., 18:30:01
Ostatnia aktualizacja: 02 marca 2010 r., 18:30:01
Przy herbacie: Sukces na przekór wszystkim
Herbata i sposób jej parzenia to w niektórych zakątkach świata wręcz obrzęd sakralny. Łyk tej prawdziwej pozostaje w pamięci na długo. Jaśminowa, zielona, z dzikiej róży i ta zwykła, czarna - uwielbiam każdą. Nie wyobrażam sobie świata bez herbaty i herbaty bez świata. Przy herbacie pisze mi się najlepiej.
Igrzyska w Vancouver zakończone. Tym samym skończyły się nocne posiedzenia przed telewizorem, oglądanie transmisji live ze skoczni, trasy narciarskiej oraz snowboardowej, lodowiska i czegoś tam jeszcze.
"Wypad" biało-czerwonych do Kanady, bez dwóch zdań, czy też żadnego "ale", uznać można za udany. Twierdzą tak zgodnie (prawie) wszyscy. Pamiętam jednak, że przed wylotem naszej kadry mówiono o zbyt dużej liczbie sportowców udających się za ocean. Bo Kowalczyk - tak, Sikora - też, Małysz - oczywiście, że tak. A reszta to po co? Chyba rekreacyjnie, na koszt podatników - nasz koszt. I tak było również przez cały czas trwania sportowej rywalizacji: Małysz zdobył medal, reakcja - "A ta reszta nielotów to po co?". Kowalczyk wywalczyła medal, zaczęto krytykować Sikorę, który żadnego lauru do domu nie przywiózł. Małysz znowu stanął na podium, to oberwało się rodzinie Ligockich za fatalne snowboardowe przejazdy. I tak w kółko - ci dobrze, ci źle, tych wysłać do Soczi na następne igrzyska, a tym odebrać prawo do uprawiania jakiejkolwiek dyscypliny i w ogóle najlepiej do życia też, bo przecież nic nie potrafią dobrze zrobić.
Wiecznie niezadowoleni ze wszystkiego Polacy, co chwilę powtarzali przytaczane już przeze mnie pytanie: "Po co poleciała ta cała reszta?" Ja wam powiem po co poleciała - po mały, okrągły przedmiot koloru brązowego z wygrawerowanymi pięcioma kółkami, przecinającymi się w kilku miejscach. Dla takich chwil, jak niespodziewany brąz panczenistek, warto wysłać oprócz faworytów tę całą resztę, teoretycznie niemających na nic szans zawodników. Małysz zdobył dwa srebra - fakt, zaskoczenie, jednak jako skoczek od lat jest w czołówce. Kowalczyk zdobyła trzy medale, w tym złoto - też przeczuwaliśmy taki obrót sprawy. Jednak, czy ktoś z nas spodziewał się drużynowego brązu na lodzie? Tym bardziej, czy ktoś spodziewał się tego medalu po - nie oszukujmy się - słabych startach indywidualnych pań? Nie, nikt z nas się tego nie spodziewał.
Nasze trzy "lodowe muszkieterki" zdobyły ten medal na przekór nowym czasom, malkontentom, całej Ameryce (panie z USA zajęły najgorsze dla sportowca czwarte miejsce) i wszystkim Polakom - najlepszym kibicom na świecie, którzy w swoich zawodników wierzą od początku do końca pod jednym warunkiem - że biegają oni za piłką na zielonej murawie, przegrywając mecz za meczem.