Komunikat: artykuł tylko dla zalogowanych dorosłych
Kategoria: Polityka
Rodzaj: Felieton
Dodano: 03 stycznia 2010 r., 17:39:12
Region: Świat
Ostatnia aktualizacja: 11 stycznia 2010 r., 12:24:06
"Śmierć królom"
Pieta w Srebrenicy
Powinniśmy mieć odwagę walczyć o lepszą przyszłość mieszkańców Azji i Afryki. Pacyfizm stał się wygodną wymówką dla europejskich polityków, nie dziwi to jednak, albowiem politycy są emanacją wyborców, a Ci cenią święty spokój.
60.000 tys. liczą Europejskie Siły Szybkiego Reagowania. Członkowie tej formacji zmieściliby się na średniej wielkości stadionie. Europa nie jest w stanie prowadzić polityki zagranicznej, która wykraczałaby poza koncyliacyjny sposób załatwiania sporów. Szczytna idea, ale sprawdza się tylko w warunkach wzajemności.
Dyktatury, z racji konieczności legitymizowania swojej władzy przemocą, ze swej istoty są zamknięte na dyplomatyczny kompromis. Opcją jest zmiana komunikacji - przejście na język konfrontacji. Prosty rachunek zysków i strat. Nie możemy wymóc niczego na Chinach i Rosji, ale w przypadku prezydenta al Bashira*, Saddama, Miloševića, czy Radowana Karadzicia - koszty interwencji byłyby znikome. Ciążą na nas liczne grzechy zaniechania, od wojny w byłej Jugosławii po Rwandę i Afganistan. W jakimś sensie, z racji możliwości zapobieżenia tym tragicznym wydarzeniom, jesteśmy współodpowiedzialni za te zbrodnie.
Demokracja nie jest rośliną doniczkową, którą można przenieść z jednej doniczki do drugiej. Zapewne jest tak, że w Bagdadzie nie zobaczymy nigdy reklamy bielizny Intimissimi, ale nie odbierajmy tym ludziom wolności od strachu i śmierci, nie pozbawiajmy prawa do pluralizmu politycznego. Niech będą chociaż dwie partie. A że islamskie? Bywa - demokracja. Powinniśmy mieć odwagę walczyć o lepszą przyszłość mieszkańców Azji i Afryki. Pacyfizm stał się wygodną wymówką dla europejskich polityków, nie dziwi to jednak, albowiem politycy są emanacją wyborców, a Ci cenią święty spokój.
Mamy w sobie taką szowinistyczną naleciałość, przeświadczenie o swojej kulturowej wyższości. Nazbyt często używamy argumentu, że demokracja i prawa człowieka są pojęciami, których świat islamu i czarna Afryka - z racji swojej wrodzonej ułomności - nie potrafią sobie przyswoić. Zapominamy, że prymusi powyższych dyscyplin sprokurowali dwie wojny światowe i planowali przez długie lata trzecią, ostatnią. Zaczęliśmy Rewolucją Francuską, skończyliśmy Okrągłym Stołem i upadkiem muru berlińskiego. Kosztowało nas to „trochę” krwi.
W 1998 r. Statutem Rzymskim powołaliśmy Międzynarodowy Trybunał Karny, przed którym stają osoby fizyczne oskarżone o popełnienie zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, zbrodni wojennych i zbrodni agresji. Nie będę wchodził w szczegóły dotyczące obowiązującej procedury czy jurysdykcji rzeczonego trybunału, podam jedynie przykład. Gdyby jurysdykcja krajowa (polska) nie została wykonana, polscy żołnierze - za działania wojskowe, mające znamiona powyższych zbrodni, popełnionych podczas misji w Iraku - odpowiadaliby karnie przed trybunałem. Inaczej jest w przypadku żołnierzy USA. Z racji faktu, iż strona amerykańska nie ratyfikowała Statutu Rzymskiego, jej wojska odpowiadają co do zasady przed sądami amerykańskimi. Wyłom w tej zasadzie stanowi art. 13b Statutu Rzymskiego, zgodnie z którym postępowanie wszczyna się na podstawie wniosku Rady Bezpieczeństwa podjętego zgodnie z rozdz. VII KNZ i wówczas nie obowiązują ograniczenia jurysdykcji MTK tj. może ona objąć sytuacje i osoby pochodzące z państw nie będących stronami Statutu Rzymskiego. PATRZ
Nie ulega wątpliwości, iż aby wykonywać orzeczenia trybunału - ścigać zbrodniarzy czy bezpośrednio zapobiegać delictum iuris gentium ** - musimy stosować sankcje, których wykonanie zapewnia jedynie armia. Dobrze byłoby, gdyby legitymizowała się przy tym mandatem Rady Bezpieczeństwa. Stanowi to spory problem, albowiem doktryną rządzącą tą instytucją jest wciąż zasada liberum veto, która zapewnia uprzywilejowaną pozycję państwom łamiącym prawa człowieka. Wydaje się, że nadszedł już moment, aby grono członków Rady Bezpieczeństwa poszerzyć o nowe państwa - mocarstwa regionalne: Japonię i Niemcy. Czas, by oba te państwa porzuciły wzniosłe ideały i wzięły część odpowiedzialności za pokój na świecie. Udział zarówno Japończyków, jak i Niemców w interwencjach wojskowych można porównać jedynie do misji holenderskiej w Srebrenicy, która stała się symbolem europejskiej „odwagi”. PATRZ
Musimy się również zastanowić, jak to możliwe, że muzułmanie, stanowiąc 17% populacji świata, nie mają swojej reprezentacji w Radzie Bezpieczeństwa. Może wybór do tegoż gremium Turcji, w dalekiej przyszłości, w dowód uznania jej systemu politycznego, byłby na miejscu?
Myślę, że żadnemu z czytelników nie trzeba tłumaczyć, dlaczego nie jesteśmy w stanie siłowo odpowiedzieć na łamanie praw człowieka w Chinach, Izraelu czy Rosji. Język konfrontacji pozostawmy dla państw słabych, niewydolnych gospodarczo, zacofanych technologicznie. Konfrontacja, jako ewentualny argument-straszak, efektywnie służy naszym interesom, albowiem zmusza dyktatury do podjęcia wysiłku ciągłych zbrojeń. Proces ten prowadzi owe państwa nieuchronnie na granice katastrofy gospodarczej, a tym samym stwarza wysoki stopień ryzyka wystąpienia niepokojów społecznych. Pamiętać należy jednak, że proces zbrojeń dyktatur w dużej mierze służy pozyskaniu przez nie broni nuklearnej, która staje się wówczas gwarantem ich nietykalności.
W taki scenariusz wpisuje się obecnie Iran, którego program zbrojeń konwencjonalnych, jak i realizowany program nuklearny (oczywiście cywilny) pożera całe dochody z handlu surowcami, stawiając Iran przed koniecznością importu benzyny, gigantycznym bezrobociem i ogromną biedą, na której fali surfuje islamsko-iberoamerykański politruk Mahmud Ahmedineżad.
Iran jest wyjątkiem potwierdzającym powyższą regułę, albowiem prognozowana przez media wojna przeciw niemu nie ma racjonalnego uzasadnienia. Teokratyczny reżim mułłów doprowadził gospodarkę do agonii. Sytuacja blisko siedemdziesięciomilionowego społeczeństwa jest dla nas wyjątkowo korzystna. Występuje masowe bezrobocie przy wyjątkowo wysokim odsetku osób z wyższym wykształceniem, młode wrogie reżimowi i patrzące na MTV społeczeństwo, choć jednak z urodzenia antyamerykańskie. W związku z powyższym, zalecałbym wariant ukraiński - tani, dramatyczny i filmowy. Wspierać kryzys gospodarczy, zaniżać ceny ropy i dyskretnie pompować masę pieniędzy w opozycję. System ten po ostatnich wyborach stracił legitymizację społeczną. Bezpośrednia agresja zjednoczyłaby jedynie społeczeństwo i byłaby militarnie wysoce ryzykowna. Armia irańska, po ostatnich gościnnych występach jej piechoty w Libanie, pokazała, że potrafi niszczyć izraelskie czołgi, a standardem staje się wyposażanie jej w noktowizję. Ponadto istnieje wysokie prawdopodobieństwo zaminowania przez marynarkę irańską cieśniny Ormuz, co sparaliżowałoby eksport ropy naftowej z rejonu Zatoki Perskiej. PATRZ PATRZ
Wszystkim wieszczącym wojnę przypominam, że okupacja siedemdziesięciomilionowego państwa to koszmar, na który nie stać Ameryki zarówno finansowo, politycznie, jak i militarnie. Arabia Saudyjska walczy obecnie z jemeńskimi szyitami, a ściślej rzecz biorąc z Iranem. Choć jest aliantem USA w walce z Al-Kaidą (walczy z nią na swoim terytorium oraz wspiera w tej walce rząd Jemenu) to jednak jest sojusznikiem doraźnym i wątpliwym. Arabia Saudyjska to monarchia teokratyczna, w której król nie ma pełni władzy, ważniejsi są Panowie od Kaaby. Co to za sojusznik, którego obywatele wspierają rewolucję wahhabicką w Sudanie, Somalii, Nigerii oraz Pakistanie? PATRZ PATRZ
Władze w islamie ma ten, kto go naucza. Religia stała się towarem eksportowym, a katalizatorem petrodolary. Nie mamy pojęcia, jaka jest faktyczna sytuacja społeczno-polityczna w królestwie. Kto wygrywa walkę o rząd dusz. Islamiści, czy muzułmanie umiarkowani? Polityka USA, polegająca na wspieraniu Saudów za wszelka cenę, może okazać się dla rodziny królewskiej w perspektywie czasu przysłowiowym „pocałunkiem śmierci”. W opinii fundamentalistów islamskich sojusz z Ameryką to grzech śmiertelny. Ostatnie wydarzenia w Iranie mogą skutkować demokratyzacją tegoż państwa, co da USA możliwość roszady.

„Wolność widziałem w Teheranie
Co mówię to nie jest bajką
Pędziła po Waliasr
I wywijała nahajką”

Jeśli ta wolność zawiedzie lud na barykady, a okrzyki „rewolucja to my” oraz „śmierć
***
dyktatorowi” staną się „ciałem”, to USA mogą wybrać Teheran na strategicznego gracza w tym regionie. Saudowie tak czy inaczej utopili miliony dolarów w amerykańskiej gospodarce. Skazani są więc na mariaż z Ameryką.
Nie ulega wątpliwości, że czasy, w których żyjemy, będą ekscytujące. Mam nadzieję, że zaostrzająca się konkurencja na globalnym rynku, wzrost populacji, kurczący się dostęp do surowców, a w wielu częściach świata nade wszystko wody, nie trąci analogią do La Belle Epoque.
Wieszczono „koniec historii”, według mnie jednak najlepsze jest wciąż przed nami. Wypadałoby mniej wydawać na dopłaty do ziemniaków i mleka, a więcej na pokój tzn. wojnę, ale w gruncie rzeczy to jedno i to samo.

* prezydent Sudanu podejrzany o zorganizowanie zbrodni ludobójstwa na terenie Darfuru

** Prawo międzynarodowe także używa pojęcia deliktu, w postaci tzw. delictum iuris gentium, które określa przestępstwa przeciwko prawu międzynarodowemu (zbrodnie wojenne, ludobójstwo i inne zbrodnie przeciwko ludzkości, przestępstwa o charakterze terrorystycznym, piractwo, fałszowanie pieniędzy, handel niewolnikami). Tego typu czyny zakazane są ścigane na zasadzie represji wszechświatowej (niezależnie od miejsca popełnienia czynu i przez wszystkie państwa - strony odpowiednich traktatów i konwencji).
*** "Wolność prowadzi lud na barykady" patrz
Autor: torquemada
Komentarz autora:
Dla wytrwałych: Bractwo Muzułmańskie, Boko Haram, sufizm w Pakistanie, sufizm w Czeczenii, Al-Zawahiri, Muhammada Ibn Abd al-Wahhaba , Ibn Tajmija - http://www.youtube.com/watch?
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
11 stycznia 2010 r., 12:24:06
wklejenie zdjęcia oraz dodanie linku
2.
04 stycznia 2010 r., 13:12:23
...........
3.
04 stycznia 2010 r., 09:58:00
Interpunkcja, głupcze !!!!!!!!
4.
03 stycznia 2010 r., 19:26:45
Eureka!Formatowanie linku JUŻ nie jest mi obce..
5.
03 stycznia 2010 r., 18:31:04
Samokrytyka
6.
03 stycznia 2010 r., 17:57:41
"Nazbyt" się pospieszyłem.
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(13 lipca 2010 r., 00:12:26)
Całkiem nieźle. Aż się chce to uzupełnić w osobnym artykule ;)
(30 kwietnia 2010 r., 23:21:54)
Ciekawe.
(22 lutego 2010 r., 00:27:06)
Luccas: dzięki za lekturę tekstu i dobre słowo :) Zakończanie to ironiczne pożegnanie z poglądami Fukuyamy. Pogląd o zderzeniu cywilizacji jest mi bliski, jednak nie samą idea czy religią człowiek żyje. Stary, poczciwy materializm w spojrzeniu na politykę jest również cenny. Idee? Hm... tak na dobra sprawę, ostatnią ideą, która wciąż opiera się komercjalizacji jest islam.
(22 lutego 2010 r., 00:05:26)
Widać, że jesteś erudytą i posługujesz się ciekawą argumentacją.


"Wieszczono „koniec historii”, według mnie jednak najlepsze jest wciąż przed nami."

Bo tak troszkę niepewnie się podpisujesz. Tutaj polecam moją ulubioną pozycję "Zderzenie Cywilizacji" Samuela Huntingtona.

Wydawałoby się, że teorie Francisa Fukuyamy i wszystkich postmodernistów o końcu historii wraz z upadkiem państw realnego socjalizmu, nie ziściły się. Nastąpiło zatem zderzenie cywilizacji i tu powołując się na Huntingtona, konflikty nie toczą się jak ongiś między państwami, a między cywilizacjami - co oczywiste, jak się teraz patrzy. Głównym czynnikiem międzynarodowych starć, stało się zróżnicowanie kultur, wywodzących się z religii. W książce też pisze, że głupotą było wysnuwać teorię o końcu historii, biorąc pod uwagę tylko "żelazną kurtynę". Pominięto przy tym choćby newralgiczny Bliskie Wschód, czy inne zakątki świata.
(03 lutego 2010 r., 17:24:19)
solidna robota, ciekawa tresc, ciekawe przemyslenia, trafnych kilka wnioskow
(03 lutego 2010 r., 17:07:34)
Przecinki rozpełzły mi się po tekście i Anka musiała za nimi ganiać:) Linki zadziałały, więc i jokerowi spadł kamień serca. Wielkie dzięki za dobre słowo i gratyfikacje na plus :)
(03 lutego 2010 r., 17:00:48)
Nie mam zielonego pojęcia jak tekst wyglądał przed poprawkami graficznymi i stylistycznymi, ale na chwilę obecną jest... genialny. Jestem pod wrażeniem ;)
(04 stycznia 2010 r., 20:34:39)
Zawsze z historią było u mnie kiepsko... :P Człowiek się uczy całe życie.
(04 stycznia 2010 r., 19:48:59)
A o tym, że jest cytatem świadczy wzięcie go w cudzysłów (nie takie trudne do domyślenia się). ;)
(04 stycznia 2010 r., 19:42:40)
A dostanę plusa? :)
Taka mała prowokacja, podobają mi się konstrukcje "szkatułkowe", trochę jak rosyjskie babuszki. Tytuł jest cytatem, użyj proszę google.
(04 stycznia 2010 r., 18:58:02)
Anka - zaskakujesz mnie :) Widać wreszcie trafiłaś na dobrego ucznia. Torquemada: skusił mnie tytuł, a nijak ma się do treści niestety. Proszę o wyjaśnienie.
(04 stycznia 2010 r., 10:10:48)
Paniom, chciałbym serdecznie podziękować, za cenne uwagi dotyczące poprawy mojego rzemiosła. Udało mnie się, chyba wprowadzić je wszystkie w tekst, który dzięki nim, co tu dużo gadać jest po prostu lepszy. Pozytywna motywacja mile łechce moje ego :)
(03 stycznia 2010 r., 23:50:08)
"Musimy się również zastanowić, jak to możliwe, że muzułmanie, stanowiąc 17% populacji świata, nie mają swojej reprezentacji w Radzie Bezpieczeństwa. Może wybór do tegoż gremium Turcji, w dalekiej przyszłości, w dowód uznania jej systemu politycznego, byłby na miejscu?" "ewentualny argument-straszak" " Proces ten prowadzi owe państwa nieuchronnie…" "stawiając Iran przed koniecznością importu benzyny, gigantycznym bezrobociem i ogromną biedą, na której fali surfuje…" "Sytuacja blisko siedemdziesięciomilionowego społeczeństwa…" "stracił legitymizację społeczną" "okupacja siedemdziesięciomilionowego państwa to koszmar…" "Władze w islamie ma ten, kto go naucza." "sytuacja społeczno-polityczna w królestwie" "Nie ulega wątpliwości, że czasy, w których żyjemy, będą ekscytujące." Ufff... Wyżyłam się :] Ciekawy artykuł, czekam na edycję :)
(03 stycznia 2010 r., 23:46:55)
Ekhem...."Dyktatury, z racji konieczności legitymizowania swojej władzy przemocą, ze swej istoty są zamknięte na dyplomatyczny kompromis. Opcją jest zmiana komunikacji - przejście na język konfrontacji." "W jakimś sensie, z racji możliwości zapobieżenia tym tragicznym wydarzeniom, jesteśmy współodpowiedzialni za te zbrodnie." "Zapewne jest tak…" "Niech będą chociaż dwie partie. A że islamskie?" "Nazbyt często używamy argumentu, że demokracja i prawa człowieka są pojęciami, których świat islamu i czarna Afryka - z racji swojej wrodzonej ułomności - nie potrafią sobie przyswoić." "Zaczęliśmy Rewolucją Francuską, skończyliśmy Okrągłym Stołem i upadkiem muru berlińskiego." "W 1998 r. Statutem Rzymskim powołaliśmy Międzynarodowy Trybunał Karny…"
(03 stycznia 2010 r., 21:23:05)
Dużo usterek, najbardziej rażące: "zapewne" piszemy razem, "Rady Bezpieczeństwa. Stanowi" - spacja po kropce, nie przed, "Proces ten prowadzi OWE państwa", siedemdziesięciomilionowe, nie jakieś dziwne "70 mln". Wierszyk o wolności sformatuj jak wierszyk, nie w jednej linijce. Artykuł bardzo ciekawy. Siedzimy sobie tu w cieplutkiej "wspólnej" Europie, a w wielu miejscach na świecie sytuacja jest dramatyczna.
(03 stycznia 2010 r., 20:11:48)
Ilu znasz facetów czytających instrukcje obsługi? :)
(03 stycznia 2010 r., 19:56:58)
Trzeba najpierw przeczytać instrukcję obsługi, a nie od razu, strugając kozaka, pisać artykuł. Taka uwaga, mam nadzieję, że nie obierzesz jej jako złośliwą, bo to tak jak z Twoim powyższym tekstem - napisałeś go, uprzednio coś czytając, poszerzając swoją wiedzę. Tak samo powinno być i w przypadku publikacji, która jest ciekawa. Pozdrawiam.
(03 stycznia 2010 r., 18:42:41)
"podejrzany" to status procesowy osoby wobec której zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa patrz. KPK.
Odnośnie "złośliwości" to za dużo myślisz, nie wszyscy są podobni do Ciebie. Przyczyna jest prozaiczna, nie wiedziałem, że istnieje taka możliwość. Jeśli chodzi o uwagi do poprzedniego artykułu to zapraszam do odp. na Twe zarzuty.
(03 stycznia 2010 r., 17:53:46)
Sounds like złośliwość - chodzi mi o linki, które zamiast wypisać mogłeś podłączyć. Byłoby ładnie, elegancko i, przede wszystkim, wygodnie! Pierwszy przypis można było włączyć w treść zdania, np: "Bashira (tego samego, który jest podejrzewany". Pozostał już tylko jeden, trzeci przypis, który nawet jako przypis nie budziłby kontrowersji. Co nie zmienia faktu, że to można było również umieścić w treści artykułu. Reasumując, poza całkiem ciekawą treścią, zrobiłeś fatalny śmietnik na końcu treści. Pozmieniaj, dostaniesz plusa.
1 - 19 z 19 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
31 grudnia 2009 r.
18 kwietnia 2012 r.
1496
Inne z polityka
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat