Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Polityka
Rodzaj: Komentarz
Dodano: 23 czerwca 2010 r., 22:37:42
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 24 czerwca 2010 r., 20:50:10
Rozterki wyborcy - zgoda buduje vs Polska jest najważniejsza
Vote or not to vote?...
Czy mój wybór będzie trafny? Jakie programy mają kandydaci? Jakimi ludźmi są kandydaci? Na kogo oddać głos? To jedne z pytań, które nurtują tą część Polaków, która poczuła się w obowiązku zjawić się przed urnami wyborczymi w dniu elekcji.
Słowo wstępu
W Polsce polityka jest jednym z tematów, na którym znają się prawie wszyscy (inne według mnie to zdrowie, drogi, auta, pogoda, no i oczywiście piłka kopana). Często nawet jeśli ktoś nie korzysta z przysługujących mu praw do oddania głosu ma zdanie na temat tej sfery życia. Nic w tym dziwnego, gdyż w poPRLowskiej RP (III? III,5? IV?) nie ma przymusu głosowania. Czyli sprawa jest bardzo prosta – chcę to idę, nie chcę to nie idę. Jeśli nawet pójdę mogę oddać głos nieważny – skreślić wszystkich, bądź nikogo. No i to też jest git. Na Ukrainie wyborca ma dodatkową możliwość, może zamiast skreślać kandydata, postawić krzyżyk obok pola „nie oddaję głosu na nikogo”. Ciekawa opcja. Ciekawa tym bardziej co stałoby się gdyby wprowadzić obowiązkowe uczestnictwo w wyborach w Polsce i skorzystać z ukraińskiego pomysłu.
Według danych PKW 20 czerwca 54,94% uprawnionych do głosowania oddało swój głos na jednego z 10 kandydatów. Prosty rachunek podpowiada, że pozostała część tj. 45,06% nie wzięła w tym udziału. Czy jest to odkrywcze? Odpowiedź brzmi – NIE. Czy ma to swoje konsekwencje – TAK, gdyż nasuwa się pytanie jaki: procent wyborców w rzeczywistości określił kto może zostać głową państwa. Można to nawet w przybliżeniu wyliczyć posługując się prostą metodą proporcji. Jeśli wspomnianym 54,4% (frekwencja) przyznać 100 punktów procentowych (ogół uprawnionych do głosowania) po wyliczeniu głosów oddanych na poszczególnych kandydatów w obecnych wyborach wyjdą nam następujące wyniki:
- Komorowski 22,82% (41,54% procent głosów oddanych na kandydata przez głosujących)
- Kaczyński 20,03% (36,46% procent głosów oddanych przez głosujących)
- Napieralski 7,51% (13,68% procent głosów oddanych przez głosujących)
- pozostali kandydaci łącznie 4,57% (8,32% procent głosów oddanych przez głosujących)
- nie biorący udziały w głosowaniu 45,06% !!!
Wspomnianymi prawie 55 procentami podzieliło się w zasadzie trzech najbardziej liczących się w sondażach kandydatów. Pozostali okazali się statystami. Idąc dalej, uprawnione jest stwierdzenie, że żaden z pretendentów nie uzyskał poparcia większości ogółu a jedynie poparcie, większej bądź mniejszej grupy głosujących. Przy czym warto zauważyć, że każda z tych grup, jest zdecydowanie mniejsza od elektoratu, który nie zdecydował się z jakiś przyczyn nie brać udziału w przyśpieszonych wyborach prezydenckich. To daje do myślenia.
Rozmowy o kandydatach
Jak przy każdych wyborach wśród części moich znajomych toczyła się dyskusja w której pojawiało się pytanie czy idziesz głosować? A także dwa następne wynikające z pozytywnej odpowiedzi na poprzednie: na kogo będziesz głosował/głosowała? Dlaczego na niego? Zazwyczaj padała odpowiedź „tak, idę”. Padały także wypowiedzi, o żenująco niskiej jakości kandydatów, o rozczarowaniu kandydaturami. Być może ocena taka wynikała z wyjątkowych okoliczności w jakich prowadzona była kampania przed pierwszą turą. Być może to typowe polskie marudzenie. Kontrowersyjne stwierdzenia, prawda? Może jednak jest w tych ocenach prawda. Może najwięcej powiedziało 45,06% osób, które nie wzięły udziału w pierwszej turze wyborów. Powiedziało, że nie chcą po raz kolejny stawać przed wyborem mniejszego zła. A może po prostu jak Piłat umyli ręce. Winić ich za to? Czepiać się? Mieć pretensje jeśli okaże się, że faktycznie prezydenta wybrało powiedzmy faktycznie 25% z ogółu wszystkich obywateli posiadających czynne prawa wyborcze? Nie znam zadowalającej odpowiedzi na te pytania.
Prezydent, poseł, radny
Biorąc pod uwagę frekwencję, polityką interesuje się około 40-45% Polek i Polaków, tylko tyle albo aż tyle. Na dwoje babka wróżyła, jak to w ludowym porzekadle. Bo mniej więcej taka grupa w miarę regularnie uczestniczy w wyborach. Ale to nie wszystko.
Zestawienie frekwencji
Prezydent
Największym zainteresowaniem cieszą się wybory prezydenckie (średnia frekwencja 55%), co można tłumaczyć, oddaniem głosu na konkretną osobę, pewnym utożsamieniem się z kandydatem, czy trafniej z jego wizerunkiem, osobowością. Między innymi dlatego dziwią i dziwiły mnie wszelkie pytania o program kandydata. Prezydent, konstytucyjna głowa państwa w Polsce, ma dość ograniczone uprawnienia. A najsilniejszą jego „bronią” jest prawo weta. Musi jednak bardzo rozważnie korzystać z tego oręża gdyż wetowanie dla samego wetowania sparaliżuje państwo. Jest to szczególnie ważne gdy do czynienia mamy z tzw. kohabitacją czyli funkcjonowaniem dwóch ośrodków władzy pochodzących z przeciwnych obozów politycznych (np. prezydentura Kwaśniewskiego w czasie rządów AWS-u). Ciężar decyzji i działań spoczywa na rządzie i parlamencie, czy ściślej na koalicjach, niekiedy bardzo egzotycznych (np. PiS-LPR-Samoobrona).
Poseł
Drugie są wybory parlamentarne (średnia frekwencja 47% bez uwzględnienia kontraktowych wyborów w czerwcu 1989r.), których wynik kształtuje późniejszy rząd. Tu głosujemy jednak na programy i pewne pomysły na urządzenie kraju. Kłopot w tym, że to głosowanie poprzez partie, wewnątrz których często ścierają się różne interesy, a niejednokrotnie z list partyjnych startują ludzie nie będący członkami tychże. Nie jest jakąś szczególną tajemnicą, że hojnie dotując partię możemy ubiegać się o miejsce na liście jej kandydatów. Na układanie list kandydatów jako wyborcy nie mamy jednak bezpośredniego wpływu. Rozwiązaniem byłby okręgi jednomandatowe. Ale tu kryje się pewna pułapka. Gdyż system taki może okazać się niedemokratyczny w tym znaczeniu, że nie odzwierciedli on faktycznych preferencji wyborczych – tj. poparcia dla partii a jedynie poparcie dla poszczególnych osób. I jak mi się wydaje, żadna z partii nie zrezygnuje z systemu proporcjonalnego, choć pojawiają się takie głosy. Za dużo politycy mogą stracić. A jeśli jeszcze dodać do tego majsterkowanie przy ordynacji wyborczej (ściślej formułach przeliczania głosów – jedna preferuje duże ugrupowania inna mniejsze)... System wielomandatowy pozwala im w miarę swobodnie ustalać skład reprezentacji partii w parlamencie. A od nas - wyborców dostają na to tylko pozwolenie.
Radny
Ostatnie na podium (średnia frekwencja 39%) są wybory samorządowe. Co może dziwić z punktu widzenia logiki. Bo to na poziome samorządu zapada najwięcej decyzji dotyczących życia przeciętnego Kowalskiego. Decyzje o warunkach zabudowy, plany zagospodarowania przestrzennego, budowy i remonty dróg, lokalne podatki (np. od nieruchomości, opłaty klimatyczne aż po "podatek od psa"), szkolnictwo niższego szczebla – to wszystko leży w gestii samorządu. Samorządu który jest przez Nas wybierany najmniej chętnie.
Paradoks demokracji
Chętniej pójdziemy zagłosować na człowieka, z którym prawdopodobnie nigdy się nie spotkamy (i znać będziemy w zasadzie tylko jego medialne oblicze z telewizji czy prasy), niż oddać głos na kandydata czy na kandydatkę na radnego miejskiego, którzy jak się może później okaże zdecydują o zamknięciu szkoły do której chodzą nasz dzieci, czy o budowie spalarni odpadów 50 m od naszego domu... Ciekawe prawda? Może linia podziału nie przebiega między lewicą a prawicą, liberałami a konserwatystami? Nie między tymi którzy stali tam gdzie stało ZOMO a... Dla mnie, politologa, rysuje się ona dość wyraźnie między tymi uczestniczą w polityce, czytaj wyborach a milczącą większością. Tylko kto ma rację? Ponoć nieobecni głosu nie mają...
Autor: Paszka
Komentarz autora:
Dane dotyczące frekwencji wyborczej na podstawie http://pl.wikipedia.org/wiki/Frekwencja_wyborcza . Przeliczenia własne.
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
24 czerwca 2010 r., 20:50:10
Kolejne korekty
2.
24 czerwca 2010 r., 10:48:06
Kolejna literówka
3.
24 czerwca 2010 r., 10:29:55
Poprawki po zauważonych przez czytelników błędach.
4.
23 czerwca 2010 r., 23:43:52
Zmiana podpisów pod ilustracjami.
5.
23 czerwca 2010 r., 23:27:37
Zmiana z "poprlowskiej" na "poPRLowskiej".
6.
23 czerwca 2010 r., 23:00:08
Literówki, interpunkcja, drobne poprawki.
7.
23 czerwca 2010 r., 22:47:59
Ilustracje i komentarz
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(28 czerwca 2010 r., 10:02:07)
Maria: "nie ufam już politykom". Całe szczęście ja nigdy im nie ufałem i nigdy nie zaufam :)
(26 czerwca 2010 r., 14:21:39)
Sophie o tym na kogo zdecydowałem się oddać głos i dlaczego dowiesz się z następnego artykułu. Jednak uwaga, teraz napisałem "na kogo oddałem głos" a nie kto był moim kandydatem - dla mnie to istotna różnica :)
(26 czerwca 2010 r., 00:10:29)
Nie byłam na wyborach. Nie ufam już politykom i nie mam zamiaru by zdobywali stołki moim kosztem. Ukraińskie rozwiązanie bardzo mi się podoba.
(25 czerwca 2010 r., 19:00:27)
Państwo prawa działa w myśl przepisów, które stworzyła grupa będących u władzy ludzi. Kim są niektórzy z tych ludzi, jakie były ich koneksje polityczne, a także ocienione tajemnicą powiązania?
Ciekawe, że nikt nie odniósł sie do tematu Misji Specjalnej, o której wspomniałam. Czy nie w oparciu o przepisy działa grupa wywłaszczająca nas z majątku społecznego?
Kto miał wpływ na los akcji, które zamiast na przemiał, trafiły w ręce sprytnych "kapitalistów"?
Ile warte jest prawo, które sądzi w myśl ustanowionych pod kątem lobbystów przepisów?
Herbert, Miłosz i pozostali wymienieni twórcy, byli siwowłosymi, dojrzałymi ludźmi.
Ciekawe, jakie opinie posypałyby się dzisiaj, za ich ewentualną krytyczną wobec liberalnego ustroju twórczość ? I odwrotnie...jakie kalumnie spadają na głowę Bartoszewskiego za słowa płynące z jego starczych ust?
Ja widzę swoistą rewolucję w odniesieniu do nestorów. Niełatwo będzie odwócić ten proces, jeśli jest to w ogóle możliwe...

(25 czerwca 2010 r., 18:06:29)
W kwestii naśmiewania się, to mnie nie jest do śmiechu widząc fanatyków. Ten widok budzi moje współczucie i przerażenie.Boli mnie to podwójnie, bo ludzie Ci bluźnią przeciwko Bogu, kalając nauki osoby, która jest mi bardzo bliska. Nikt im nie zabiera prawa głosu.Za to muszą się oni liczyć z moim prawem do krytyki, której nie potrafią udźwignąć. Nic w tym dziwnego, ponieważ na swoich plecach niosą krzyż uprzedzeń i niewiedzy, która rodzi strach a ten agresje. Nie winię ich za to, bowiem nie mieli oni warunków do tego by tę wiedzę zdobyć. Wiek nie implikuje szacunku, na szacunek należy zasłużyć."Najpierw zasługi, a potem potrzeby" nie na odwrót Moja Droga.Młode pokolenie zna Miłosza, Gombrowicza,Jana PawłaII, Herberta, Nowaka-Jeziorańskiego, Kuronia, Bartoszewskiego, Bonieckiego, Tischnera, długo by wymieniać. Szacunek i prawda nie wypływają z siwych włosów, tylko z wiedzy oraz szacunku do innych ludzi.
Kto z kogo żyje? Wystarczy wiedzieć kto wypracowuje te PKB i emerytury.
(25 czerwca 2010 r., 17:45:39)
Klio: Mylisz się twierdząc, ze istnieje coś takiego jak świat liberalny. Polska jest republiką oraz państwem prawa. Kwestie swobód obywatelskich i zasad ustrojowych są wyraźnie określone w Konstytucji. To czego nie zabrania prawo jest dozwolone niezależnie od poglądów religijnych i politycznych. Polska jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli, a to oznacza, iż musi budować taki porządek prawny, który zagwarantuje wszystkim obywatelom (w granicach prawa) realizację ich aspiracji życiowych. Prosty przykład: in vitro. Nie można zabronić stosowania tej metody, albowiem jej przeciwnicy posługują się argumentacją natury religijnej, a nie naukowej i prawnej. To że metoda jest dozwolona nie zmienia statusu osoby wierzącej, albowiem ta po prostu z niej nie skorzysta. Twoja wizja państwa narzuca niewierzącym za pomocą prawa tj. przymusu, takie a nie inne postępowanie. To samo tyczy się np. związków partnerskich. Ich prawne usankcjonowanie niczego przecież nie zmienia w pozycji małżeństwa.
(25 czerwca 2010 r., 16:29:01)
Misja Specjalna pokazała problem, który dotyczy każdego Polaka.
Możemy sobie pławić się w dobrobycie i lekceważyć wszelkie sygnały, które kierują ku nam "spiskowcy". Możemy śmiać się z rozmodlonych "moherów" i nie dostrzegać cynizmu tych, co to "skrupułow moralnych nie mają".
Co jednak, kiedy okaże się, że pewny grunt pod naszymi nogami to błoto podobne do powodziowego, a jedyne co dostaniemy jako rekompensatę, to słowa wieszcza: "miałeś chamie złoty róg"?
Świat liberalny, który szeroko propaguje wolność dla wszelkich inicjatyw, promuje łamanie dotychczasowych spraw "tabu" i wyciąga z zakamarków alkowy wstydliwe dotąd preferencje, dziwnie chętnie ogranicza prawa do głosu dla tych, którzy przez wieki służyli swoim doświadczeniem i wynikającą z dojrzałości rozwagą.
Siwy włos przestał być symbolem mądrości i stał się jedynie oznaką moherowej przynależności. Kiedy podważa się fakty historyczne, warto też "zadbać" o żywych świadków historii. Najlepiej ich ubezwłasnowolnić...
(25 czerwca 2010 r., 14:47:43)
Głosowałem na Bronka Puchatka,bo nie jest:etatystą, nacjonalistą, nie jest zwolennikiem scentralizowanej władzy i na szczęście ma być tylko prezydentem. Kto czytał rozdział o władzy Prezydenta w Konsty RP ten wie o co mi chodzi. Poza tym chce, aby jedna opcja polityczna miała pełnie możliwości realizacji swojego programu wyborczego (wiadomo kto poniesie odpowiedzialność). Nie pełnie władzy moi drodzy, bo tak się składa, że sądownictwo i trybunały są niezależne, podobnie jak NBP i Prokuratura.Niestety nie miałem okazji głosować,aby było lepiej, głosowałem, aby nie było gorzej. Patrząc przez pryzmat kompetencji,to dlaczego nie Ewa Łętowska, Andrzej Zoll czy Andrzej Olechowski?Odpowiedzią są pierwsze powszechne wybory prezydenckie po 89 r.Czyżby Polacy podobnie jak Rosjanie uważali, że władza to siła a nie mądrość, agresja a nie spokój. Ponoć jesteśmy Europą Środkową, mnie się jednak wydaje że kulturowo długo jeszcze pozostaniemy Europą Środkowo Wschodnią z naciskiem na słowo "Wschodnią
(25 czerwca 2010 r., 14:31:56)
Świetny, merytoryczny tekst. Rewelacja !! Dobrze, że wspomniałeś o wyborach kontraktowych. Najważniejsze wybory w powojennej historii Polski, a frekwencja jedynie 62%. Czy to oznacza, że 38% uprawnionych do głosowania miała w nosie nasza suwerenność? Nie wymagam od ludzi zbyt wiele, więc niska frekwencja zważywszy na nasze historyczne upośledzenie już mnie nie dziwi. Pańszczyzna, zabory, demokracja a'la Walery Sławek i komuna - taki skrót myślowy ;) Odnośnie Misji Specjalnej: jeśli tylko trafię to oglądam, podobnie jak Warto Rozmawiać, to lepsze niż Monty Python. Nie trzeba zażywać kwasu lizergowego, aby dostrzec ten samo-układający się wzór - "Las Vegas Parano" :)) Brak woli dysydentów? Qurcze nie ma ustawy o fundacjach, stowarzyszeniach, partiach politycznych? No tak trzeba coś dać z siebie, zorganizować sie, znać prawo, a to już wysiłek, więc niech inni robią a ja będę narzekać, że mój RAP to moja rzeczywistość i nic się nie zmienia.
(25 czerwca 2010 r., 09:45:24)
Najgorsze, że ci, którzy nie poszli głosować, zwykle najwięcej potem mają do powiedzenia. W większości nie przyznają się do tego, że nie brali udziału w wyborach. Co do wyborów samorządowych - mnie też zawsze zastanawiał fenomen niskiej frekwencji. A dobrzy radni to więcej niż połowa sukcesu gminy i mniej "dziurawych dróg", na które tak chętnie narzekamy. Ciekawa jestem tego twojego kandydata, Paszka :)
(24 czerwca 2010 r., 21:48:20)
waham* ;)
(24 czerwca 2010 r., 20:54:27)
Niestety nie widziałem MS oglądałem za to debatę przed pierwszą turą. Ona plus kilka innych czynników w tym włsanych spostrzeżeń sprawiła, że jednak poszedłem oddać głos. Chciałem nawet napisać osobną rzecz o tym co skłoniło mnie do poparcia tego kandydata a nie innego ale jeszcze się z tym wacham.
(24 czerwca 2010 r., 16:44:47)
Pamiętam czasy PRL i poczucie stagnacji, bezradności, obojętności dla poczynań "władzy" - wszechobecne przeświadczenie o tym, ze cokolwiek się zrobi, to i tak inicjatywa zginie, pogrążona w powszechnym bałaganie i braku woli decydentów.
Obawiam się, że jeśli kampania narysuje tylko krytyczny wizerunek pretendentów do fotela prezydenckiego, nic już nie stanie na przeszkodzie, by ludzie, wzorem swoich ojców i dziadów, zamknęli się w kokonie obojętności...
Czy można wykrzesać w sobie entuzjazm i poparcie dla środowisk liberalnych, po obejrzeniu wczorajszej Misji Specjalnej?

1 - 13 z 13 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
27 maja 2009 r.
29 stycznia 2012 r.
515
Inne z polityka
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska