Dodano: 30 czerwca 2010 r., 22:21:55
Ostatnia aktualizacja: 30 czerwca 2010 r., 22:28:35
Reakcja Benedykta XVI na falę molestowań w Irlandii
Marzec 2010 w mediach przebiegał pod znakiem pedofilii w Kościele. Niemal każdego dnia dowiadywaliśmy się o kolejnych przypadkach molestowania dzieci w internatach, szkołach katolickich, chórach kościelnych itp. Najwięcej takich przypadków odnotowano w Irlandii i to właśnie do katolików z tego kraju był skierowany list Benedykta XVI z 19. marca.
W (...) liście w ostrych słowach papież potępił postępowanie księży-pedofilów oraz biskupów, którzy nie zareagowali w sposób właściwy na skandal. Napisał: głęboko poruszyły mnie informacje dotyczące nadużyć seksualnych wobec bezbronnych dzieci i młodzieży, jakich dopuścili się członkowie irlandzkiego Kościoła (...). Dowiadując się o tym (...) mogę jedynie (...) doznać konsternacji i poczucia zdrady. Benedykt XVI wyraził żal i wstyd, że kierowany przez niego Kościół katolicki stał się synonimem karygodnych praktyk z udziałem księży i ich nieletnich podopiecznych. Wyraził przy tym nadzieję, że kler wyciągnie wnioski i odkupi swoje winy. Zaznaczył jednak, że to nie może być krótkotrwały proces. Poprzez ten list zamierzam zachęcić was, podobnie jak lub Boży w Irlandii, do zastanowienia się nad ranami zadanymi ciału Chrystusa, nad sposobami, czasem bolesnymi, jakie należy podjąć, by je opatrzyć i uleczyć, i nad potrzebą jedności, miłości i wzajemnej pomocy w długim procesie podnoszenia się i odnowy kościelnej.
Papież skierował także kilka słów do ofiar molestowania: Cierpieliście straszliwie i z tego powodu jest mi naprawdę przykro. Wiem, że nic nie może przekreślić zła, jakie przeżyliście. Wasze zaufanie zostało zdradzone, a wasza godność pogwałcona. Wielu z was doświadczyło, że kiedy znaleźliście w sobie dość odwagi, by mówić o tym co się wydarzyło, nikt was nie słuchał. Benedykt XVI odniósł się w ten sposób do biskupów, którzy, delikatnie mówiąc, nie chcieli wierzyć w doniesienia poszkodowanych o popełnieniu przestępstwa.
Następca Jana Pawła II w ostrych słowach potępił księży-pedofilów, oskarżając ich o zdradę Kościoła: Zdradziliście zaufanie, jakie pokładali w was młodzi i niewinni ludzie oraz ich rodzice. Musicie za to odpowiedzieć przed Bogiem wszechmogącym, a także przed odpowiednio do tego ustanowionymi sądami. To najbardziej bezprecedensowy fragment listu. Papież wskazuje w nim, namawia wręcz, do poniesienia odpowiedzialności karnej księży przed świeckimi sądami Zauważył to również Patrick Walsh z organizacji Irish Survivors of Abuse: Jest jasne, że papież żąda, by ci, którzy są winni przestępstw wobec młodych ludzi, poddali się wymogom sprawiedliwości (...) Chodzi o to, by stanęli oni przed świeckim wymiarem sprawiedliwości.
Ale opinie o geście papieża są w samej Irlandii skrajne: od rozczarowania po ufność, że list ten przyczyni się do poprawy sytuacji w Kościele. Wspominany już Patrick Walsh zaliczany jest do tej drugiej grupy. Natomiast opozycyjne stanowisko wyraziła Meave Lewis z organizacji One in Four: Uważamy, że list ten nie odpowiada w należytym stopniu na niepokoje ofiar. Jej zdaniem Benedykt XVI odciął się od głównego problemu, jakim miałoby być tuszowanie przez irlandzkich biskupów spraw o pedofilię.
Moim zdaniem list, sam w sobie, niczego nie zmieni. Łańcuch jest zbyt długi, by gdzieś po drodze nie nastąpiło przerwanie. Chodzi mi o to, że papież może spotykać się z biskupami (co uczynił 5. lutego 2010 roku), biskupi mogą rozmawiać w swoich diecezjach z podlegającymi im księżmi, a księża... mogą się dostosować lub odrzucić „zalecenia” i liczyć, że przestępstwo nie wyjdzie na jaw. Ksiądz też człowiek, a zatem jak każdy człowiek także i on ulega słabościom...
W tym kontekście rozgorzała dyskusja nad zasadnością utrzymywania celibatu. Generalnie są dwa stanowiska: jedno głosi, że celibat to przeżytek i to m.in. on jest przyczyną dewiacji środowiska kościelnego, drugie zaś, że celibat jest jednym z najważniejszych ślubów składanych przez księży i nie można go znieść, gdyż byłoby to pogwałceniem kilkusetletniej tradycji chrześcijańskiej. I chociaż tłumaczenie pedofilii samym celibatem jest absurdalne, to sam fakt, że zakazuje on kontaktów seksualnych jest tylko utopią. Chyba nikt już nie wierzy w to, że księża nie współżyją. Tyle tylko, że robią to, przynajmniej pozornie, niejawnie. Jeszcze raz powtórzę: ksiądz też człowiek, co gorsza, też facet, a zatem zaspokajanie popędu seksualnego leży w jego naturze. A tu mu tego zakazują...
Oczywiście, to znaczne uproszczenie. Mężczyzna, który świadomie wstępuje do seminarium, musi być świadomy, że jednym ze ślubów, który przyjdzie mu złożyć, jest celibat. A skoro świadomie godzi się na to, to równie świadomie rezygnuje ze współżycia. Ale natura faceta czasem (czasem częściej) jest silniejsza...
Jasne jest, że łamanie celibatu i dewiacja jaką jest pedofilia to dwie różne sprawy. Księża-pedofile powinni podlegać takim samym karom jak pedofile-świeccy. A może nawet większym? W końcu oni bazują na zaufaniu człowieka, co mogą wykorzystywać. A co do celibatu. Ja jestem za zniesieniem. Tylko dlatego, aby Kościół wyzbył się hipokryzji..
Komentarz autora:
Żródła:
Papież przyznaje: Kościół nie reagował na pedofilię, http://www.wprost.pl/ar/190137;<br>
List do katolików w Irlandii, http://info.wiara.pl/doc/475168.List-do-katolikow-w-Irlandii-tekst/5;<br>
Irlandia: mieszane uczucia na list papieża, http://www.wprost.pl/ar/190146<br>
Temat dawny, ale wciąż aktualny niestety... to ledwie zarys problemu