Dodano: 20 lutego 2010 r., 22:17:37
Ostatnia aktualizacja: 28 lutego 2010 r., 20:18:12
Piotr Bańka - "Imaginary Landscapes"
Piotr Bańka - polski kompozytor muzyki instrumentalnej, filmowej i teatralnej, producent muzyczny. Pracownik Instytutu Muzyki Wydziału Artystycznego UMCS wykładający na kierunku Jazz i muzyka estradowa
Polska muzyka elektroniczna (i jej pochodne) nie ma za bardzo szczęścia do wydawców i dużych nakładów. W zasadzie większość obiecujących pozycji ukazuje się "w podziemiu". Próby dotarcia do szerszego grona odbiorców (m.in. poprzez bardziej popową stylistykę) przeważnie kończyły się (i nadal kończą) niepowodzeniami. Dlatego ucieszył mnie fakt wydania płyty wymienionej w tytule (mimo, że nie jest to elektronika stricte). Głównie dlatego, że wśród promotorów tego wydawnictwa znalazła się m.in. radiowa "Trójka".
Już przy pierwszym kontakcie krążek może pozytywnie zaskakiwać gustownym opakowaniem. Jaka zawartość? Uczucia mam niestety nieco mieszane. Zaczyna się niezwykle obiecująco, ambientowo i... "mrocznie" (w dwóch kompozycjach wykorzystano nagrania NASA z lądowań na Marsie). Kolejny utwór przynosi diametralną odmianę - przyjemne klimaty "enyopodobne" z żywym, niemalże rockowym, wtrętem. Dalej niestety następuje pewne obniżenie poziomu. Kolejne kompozycje stopniowo ciążą ku oldfieldowskiej stylistyce (za bardzo moim zdaniem), przez co stają się nieco nużące mimo rozbudowanego instrumentarium. Na szczęście nie są zbyt rozciągnięte w czasie. Końcówka za to może mile zaskoczyć swoją dynamiką i... ambientem.Płyta po pierwszym spotkaniu sprawia wrażenie niespójnej. Po kilku "sesjach" zyskuje nieco. Wszystkie zgromadzone kompozycje mają wedle założeń artysty być dźwiękowym opisem "urojonych" marsjańskich krajobrazów. Trzeba przyznać, że pobudzają wyobraźnię, a "zabieg" zastosowany przez kompozytora na początku krążka może na tyle przyciągnąć, że słuchając kolejnych utworów można bez większego znużenia dotrwać do końca.
Pozycję poleciłbym słuchaczom, którzy nie mieli zbyt głębokiej styczności z muzyką elektroniczną. Dla bardziej ambitnych odbiorców krążek raczej nie będzie godny większego zainteresowania. No może poza słuchaniem od czasu do czasu dla odprężenia lub jako niezobowiązujące tło muzyczne.
Komentarz autora:
rok wydania płyty: 2005