Dodano: 21 grudnia 2009 r., 00:15:19
Ostatnia aktualizacja: 04 stycznia 2010 r., 01:29:14
Nie kradnie, nie zabija, jedynie leśne soki spija
zródło: www.d.wiadomosci24.pl
- Dobrze, że mamy tyle kilometrów do zrobienia. Chociaż teraz będziesz miał czas na rozmowę ze mną - mówi moja małżownia (czyt. żona).
- Znowu zaczynasz - odpowiadam. Przecież rozmawiamy.
- Tak? Ciekawe - mówi. No to porozmawiajmy o czymś poważnym - dodaje.
- Zaczyna się - pomyślałem. Muszę coś wykombinować, inaczej znowu dojdzie do sprzeczki.
Na horyzoncie pojawia się idealny temat do dyskusji. Znając podejście mojej małżowiny do tej kwestii prowokuję.
- Zobacz kochanie, przylaszczka.
Żona patrzy na mnie i mówi:
- Gdzie się gapisz? Patrz przed siebie!!! - uśmiecha się.
- No przecież patrzę - odpowiadam.
- Tak, na dziwkę, patrz lepiej na drogę - kończy.
- Od razu dziwka, ona w ten sposób zarabia na chleb. Przynajmniej nie kradnie i nie zabija, więc stosuje się do dwóch przykazań dekalogu. To i tak chyba więcej niż nasi politycy czy Ci o podwójnej moralności? - kończę dorzucając do pieca.
Jest, przynęta chwyciła, zaczęło się, nie wytrzyma, zaraz coś powie, więc czekam.
- W sumie, to ja, Was facetów nie rozumiem - mówi. Jak Wy tak możecie. Zatrzymuje się jeden z drugim, ciach prach i po krzyku - dodaje kąśliwie.
- Do czego zmierzasz? - pytam.
- Do tego, że my kobiety tak nie mamy. Potrzebujemy miłości, uczucia, a dopiero na ostatnim miejscu jest seks. No może nie na ostatnim, ale z pewnością nie na pierwszym, tak jak u Was.
- Nie generalizuj - rzucam uśmiechając się pod nosem. A te przylaszczki to mają miłość, czy seks? - pytam. Robią to przecież za pieniądze, to gdzie tutaj jest miejsce na miłość?
- No dobra, ja bym tak nie mogła, ot co - ciągnie dalej. Ale i tak Was nie rozumiem.
- Cóż - zaczynam. Każdy facet czasem chce samego seksu, bez zobowiązań. Niektórzy korzystają na wszelkiego rodzaju balangach, a Ci, co są w drodze korzystają z przylaszczek. Pamiętasz takie powiedzenie? „Głodnych nakarmcie, gołych przyodziejcie, a strudzonych przyjmijcie” czy jakoś tak. No to przylaszczki strudzonych przyjmują - kończę uśmiechając się.
- O, to coś nowego - mówi lekko zirytowana. To znaczy, że ty też byś skorzystał jakbyś jechał sam? - pyta.
- Wiesz, ja bym się chyba bał, patrząc przez pryzmat chorób wenerycznych no i oczywiście AIDS. -rzucam, czekając na zdecydowaną reakcję z jej strony.
- Co? Myślałam, że zaprzeczysz, a nie że byś się bał - mówi mocno podenerwowana.
Uśmiecham się i mówię - Wiesz, zgodnie z maksymą z filmu „Porno po polsku”, w delegacji to nie zdrada, jak chłopak w wojsku to też nie zdrada, itd.
- O Ty zdrajco, jesteś taki jak inni - rzuca oschle. Mam tylko prośbę, jak już będziesz zamierzał mnie zdradzić, to znajdź sobie kochankę, przynajmniej będzie czysta - dodaje urażona.
- A skąd wiesz, że przylaszczki są brudne? - pytam zaciekawiony. Mnie się wydaje, że wręcz przeciwnie, one dopiero muszą dbać o higienę, po spotkaniach z tymi wszystkimi strudzonymi wędrowcami. Tyle godzin w samochodzie, np. w lato, bez klimatyzacji, wyobrażasz sobie odór zbuków tych wędrowców. Na samą myśl mnie odrzuca.
- Tak, mają przenośnie prysznice i w nich po każdym dymaniu prowadzą higienę osobistą - rzuca ironicznie. Jak tak można iść z nieznajomym facetem i to nie jednym, i robić mu „francuza”, a fe. Ale z drugiej strony, to niech zarażają tych baranów - dodaje. Właśnie, ciekawe czy ci faceci nie boją się złapać wszelkiego rodzaju chorób wenerycznych: kiły, rzeżączki, syfilisu i AIDS-a? Chamidła, po takiej podróży wracają do domów i całują swoje dzieci, pewnie kochają się ze swoimi żonami, bez zmycia tego przylaszczkowego brudu - odrażające. Współczuję im rodzinom - dodaje.
- Dlatego ja jestem za zalegalizowaniem prostytucji, wszystko pod kontrolą. Do tego jeszcze Państwo na tym zarobi i dziura budżetowa się zmniejszy pod wpływem odprowadzanego podatku od relaksu z przylaszczkami - wyjaśniam, czekając na zrozumienie. W takim przypadku przylaszczki wszelkiego rodzaju musiałyby np. robić sobie badania, przynajmniej raz w miesiącu. Nie byłoby wtedy problemu, obawy zarażenia, a i służba zdrowia podreperowałaby swój budżet, bo takie badania byłyby płatne. Można by usługi przylaszczkowe wrzucać w wydatki na delegacje, jako rozrywkę na przykład - dodaję usatysfakcjonowany swoim pomysłem. Tak jest w Niemczech, no może bez tych wydatków na delegację. No, ale w Niemczech jest również podatek od wiary, a u nas, wiadomo, podwójna moralność - rzucam ironicznie.
- Poza tym, wszystko jest dla ludzi (czyt. mężczyzn), prostytutki również - mówię.
- Tak? To może zabijanie również, co? - rzuca, prawie krzycząc.
- Proszę Cię, to chyba nie jest najlepszy przykład. Jedyne co w tym przypadku jest zabijane, to plemniki - wyjaśniam. A to jeszcze nie embrion, więc nawet kościół nie ma tutaj nic do tego. No chyba, że zaspokajanie swoich potrzeb seksualnych, poprzez onanizowanie się jest grzechem. Kwestię kościoła jednak zostawmy, znasz moje zdanie na ten temat. Nikt nie zabroni mi trzepać dzwonka wmawiając, że to grzech - dodaję. Więc jeśli facet chce zabić swoje plemniki strzelając nimi w lesie na lub w przydrożne przylaszczki, to niech sobie strzela, a co mnie do tego? Masturbując się też je zabije, więc co za różnica - kończę podenerwowany.
- Tak, Ty jak coś wymyślisz - wybucha śmiechem.
- Masz rację, religijni fanatycy mogliby zlinczować takiego pomysłodawcę, choć możliwość zredukowania dziury budżetowej mogłaby być kartą przetargową - dodaję z przekąsem w głosie. W dodatku to zawód, jak każdy inny. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy takimi przylaszczkami właśnie. Sprzedajemy samych siebie, swoje talenty. Przylaszczki też swoje talenty sprzedają, jeśli chcą je sprzedawać, a wiemy, że jest na to popyt patrząc na drogę, to czemu nie? Osobiście nie mam nic przeciwko temu.
- Tak, jasne, że nie masz, bo jesteś facetem - rzuca w moją stronę. Ciekawe czy one to lubią i czy mają z tego jakąś przyjemność - dodaje.
- Myślę, że są i takie, które to lubią i takie, które są do tego zmuszane. Praca, jak każda inna. Jak Ci się wydaje, jak jest z nami. Przecież wśród nas również są osoby, które lubią swoją pracę i takie, które zmuszają się do pracy albo do takiej pracy są zmuszane - wyjaśniam. Dlatego jestem za zalegalizowaniem, wtedy zostałyby tylko te, które mają do tego powołanie. Być może nie byłoby stręczycielstwa, a jak by było, to być może mniejsze niż jest obecnie, z tego, co się słyszy w mediach.
- No nie, typowy facet, znalazł się obrońca prostytutek - kąsa. Dzisiaj seksu nie będzie, no chyba, że jak je nazwałeś, znajdziesz sobie przylaszczkę - dodaje śmiejąc się. Mów co chcesz, ja tam tego nie rozumiem i zrozumieć nie chcę, uważam, że to powinno być zabronione.
- Nie bój się, do legalizacji z pewnością nie dojdzie znając nasze polskie realia moralności - wyjaśniam. Zatem spokojna Twoja rozczochrana. Nie wiem czy wiesz, ale prostytucja jest nielegalna w naszym kraju, także jak chcesz, to możesz zadzwonić pod 997 i zgłosić przylaszczkowe zagrożenie na drodze - dodaję śmiejąc się głośno.
- Głupek, lepiej skup się na drodze - kończy, bo córka wybudza się ze snu i lepiej, by takich rozmów na razie nie słyszała.
- Ja też Cię kocham moja Ty przylaszczko - dodaję i kończę zarazem, by córka nie musiała słuchać wywodów swoich niespełna rozumu rodziców.