Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Kultura i sztuka > Film
Rodzaj: Recenzja
Dodano: 28 czerwca 2010 r., 15:01:54
Region: Świat > Europa
Ostatnia aktualizacja: 28 czerwca 2010 r., 15:01:54
Nazywam się Mariola i... ich komme aus Polen
http://i6.tinypic.com/
Mieszkała z babcią, miała koleżanki, chłopaka i była zupełnie taka jak Ty, jak ja… Znalazła pracę, przyjaciółki zazdrościły jej planowanych wakacji, robiła, co chciała, nikogo nie musiała słuchać. Nigdy by nie przypuszczała, że sprzeda ją chłopak.
"Masz na imię Justine" to nakręcony dzięki Franco de Pena’e dramat mówiący o losach polskiej dziewczyny, która została zmuszona do pracy jako prostytutka.
Artur pojawia się w życiu Marioli nagle, ale bohaterka znała go już wcześniej. Mieszkający na stałe w Berlinie chłopak chce zabrać dziewczynę na kilka tygodni do Niemiec, aby przedstawić ją swoim rodzicom. Mówi, że od przeprowadzki (jaka miała według niego miejsce w 1989 r.) rozmawia z ojcem już tylko po niemiecku.
Dziewczyna jest zadowolona z perspektywy wyjazdu z małej miejscowości i z ochotą przystępuje do nauki języka naszych zachodnich sąsiadów. Artur jest dla niej kimś, komu ufa i kogo znała od dawna; nie ma więc żadnych obaw. W jednej ze scen filmu Jola przedstawia swojego chłopaka babci, która zauważa podobieństwo między nim, a jego ojcem, którego najwyraźniej znała. Artur grzecznie proponuje, że zrobi im zdjęcie, a Mariola kompletnie nie zwraca uwagi na to, co przed chwilą powiedziała jej babcia. Jola nie mówi jej wszystkiego. O tym, że jej ukochana Księżniczka (tak mówiła o sobie Mariola) wyjechała tylko z chłopakiem za granicę, kobieta także dowiaduje się dopiero po fakcie, z kartki pozostawionej na stole.
Podczas drogi do Niemiec Artur stara się być miły i zachowuje spokój. Mariola wydaje się być szczęśliwa – jedzie przecież z ukochanym chłopakiem, za chwilę pozna jego rodziców, wszystko jest dla niej takie proste i oczywiste. Sytuacja zmienia się dopiero na miejscu. Księżniczce nie podoba się stara, brudna kamienica, do której prowadzi ją Artur, otwierająca drzwi kobieta z dzieckiem oraz obecność kilku, z dumą i politowaniem patrzących na nią, mężczyzn. Jola czuje się obco, nie zna języka; nie wie, gdzie jest, ale niczego się nie domyśla. Dopiero, kiedy któryś ze stojących obok niej mężczyzn wyrywa jej torebkę, zabiera dowód i zaczyna gwałcić, dochodzi do niej fakt, że została sprzedana.
http://gfx.filmweb.pl/
W filmie jest miejsce na sceny brutalne oraz bezradne, w których to ubrana Justine czerwoną sukienkę, całkowicie bezsilna Justine (tak miało brzmieć jej nowe imię) snuje się po domu bezskutecznie szukając ratunku. Oglądającego może zaskoczyć pewna swoboda, jaką dali Księżniczce oprawcy. W oknach nie ma krat, a Mariola chodzi właściwie po całym mieszkaniu. Ma w sobie wielką chęć życia, nie skacze z okna ani nie podcina sobie żył szkłem. Dziewczyna ciągle krzyczy "Pomocy!" i "ratunku!", jakby wciąż miała nadzieję, że ktoś ją usłyszy i uwolni. Przerażająca jest obojętność przechodniów, człowieka koszącego trawę oraz pracujących na budowie robotników.
Justine się nie poddaje. Upija Niko, którego jest podopieczną i próbuje uciec. Nie udaje jej się to, dlatego decyduje się na współpracę. Niko znów maluje jej oczy, zakłada perukę i uczy, jak ma postępować z klientami. Mariola jest na wszystko obojętna, jakby przyzwyczaiła się do tego, kim jest. Wcześniej wielokrotnie zmywała makijaż i śpiewała swoją dziecinną piosenkę. Niko’a się już nie boi; wie, że jest tylko człowiekiem stąd, choć mógłby być jej wybawcą. Wie, że jest dobry.
Mariola wciąż mówi do babci. Sceny związane z tęsknotą, brakiem sensu i płaczem zajmują w tym filmie sporo miejsca, ale nie sprawiają, że staje się nudny. Widz wczuwa się w sytuację dziewczyny, szczerze jej współczuje; można powiedzieć, że razem z nią nienawidzi jej oprawców.
http://m.onet.pl/
Mieszane uczucia budzi postać Niko, który, mimo że także sprzedaje Jolę i zarabia dzięki niej pieniądze, jest chyba jeszcze człowiekiem. Kiedy do mieszkania, będącego jednocześnie miejscem pracy Księżniczki, wchodzi Artur byłego powiadamia o śmierci jej babci, dziewczyna zabija byłego chłopaka, darując jednocześnie życie swojemu oprawcy. Widz nie może się pogodzić z tym, że to (tylko?) Mariola trafia do więzienia. Historia kończy się powrotem Justine do Polski. Zakończenie jest bardzo wzruszające. Dziewczyna pyta babcię o to, czy będzie jeszcze kiedyś szczęśliwa i... czy spotka kiedyś prawdziwą miłość. W tle słyszymy piosenkę Księżniczki.
Główną rolę zagrała Anna Cieślak. W filmie pojawia się również Rafał Maćkowiak, Barbara Wałkówna oraz cały szereg niemieckich aktorów, którzy także zostali zaangażowani w produkcję.
Autor: elf17
Komentarz autora:
świeżo po obejrzeniu.
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(29 czerwca 2010 r., 11:30:23)
Sceny nie mogą być bezradne. Widz może być bezradny wobec przemocy, agresji, cierpienia itd. To jest streszczenie czy recenzja? Środki artystycznego wyrazu są obecne w tym filmie? Pytam, bo w Twoim tekście nie ma o nich ani słowa.
1 - 1 z 1 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
15 listopada 2009 r.
24 stycznia 2012 r.
2682
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat