Fotografia ślubna Lublin
Rodzaj: Felieton
Dodano: 19 maja 2009 r., 22:41:28
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 20 maja 2009 r., 08:35:13
Najłatwiej spalić
Źródło: www.zlotoryja.policja.gov.pl
"Dziennik Zachodni" informuje, że corocznie celnicy przechwytują coraz więcej przemycanych papierosów. Co robią z tym skarbem? Myślałem, że nasze Państwo z głową chociaż potrafi zagospodarować niemal wszystko z przemytu, no może z wyjątkiem narkotyków, które niejako z oczywistych powodów nie mogą być wykorzystane, zwłaszcza że są (albo mogą być) zanieczyszczone.
No i dowiadujemy się, że "w spalarni do pieca wrzucono 100 tys. paczek papierosów z przemytu". I to ani nie pierwsza, ani nie ostatnia akcja tego typu.
Poczytajmy sobie o jednej z izb celnych w Polsce - "W katowickiej Izbie Celnej w ramach Wydziału Zwalczania Przestępczości działają cztery grupy mobilne. Oznakowany radiowóz i celników można spotkać codziennie nie tylko na śląskich drogach. Kontrolują na przykład samochody w pobliżu granicy z Czechami i Słowacją". Policzmy ile to wszystko kosztuje, a przecież to tylko koszty czterech grup. Wydawać by się mogło, że chociaż na papierosach państwo (czyli my) odkujemy się za ponoszone nakłady. Nic bardziej błędnego - nie tylko nie zarabiamy, ale dopłacamy: okazuje się, że dla katowickich celników same koszty magazynowania zdeponowanych papierosów to około 40 tysięcy złotych rocznie...
Co wymyślają przemytnicy?
Ano dokonują przeróbek konstrukcyjnych w dachu i podłodze samochodu. Jeżeli celnicy odkryją takie skrytki w kontrolowanym samochodzie, to konfiskują nie tylko nielegalny towar, ale także środki uczestniczące w niecnym procederze. Czy media podają - ile rocznie w ten sposób przejęto dóbr na rzecz państwa? Jakoś nigdy nie widziałem takich informacji. Albo przemytnicy jeżdżą rzęchami, albo mają takich adwokatów, że te śliczne auta i wielkie tiry wracają do przestępców. Tak czy owak - nowoczesnemu państwu nie udaje się walka z przemytem na całej linii. A nowoczesne jednak ono jest - podczas kontroli wykorzystywany jest specjalistyczny sprzęt, dzięki któremu celnicy mogą sprawdzić nie tylko zawartość bagażu bez jego otwierania, ale też auto, cały kontener a nawet ciężarówkę. Służbę pełnią także specjalnie wyszkolone pieski.
Co powinno uczynić państwo w tej sprawie?
Gdyby to od nas zależało, to pewnie w sklepikach "zaprzyjaźnionych" z urzędami celnymi, sprzedawalibyśmy owe "fajki" za połowę wartości, za symboliczne 5-10 gr za sztukę. Nie koneserom konkretnych a dobrych firm, ale ubogim palaczom, którzy przechodząc mimo sklepiku do (i ze) swojego zakładu pracy, w którym ryzykują życiem i zdrowiem, mają jeszcze ochotę dobijać się paleniem używek niewiadomego pochodzenia. Pieniądze przekazywano by na rzecz operowanych dzieci, które zwykle nie mogą doczekać się na zbiórki pieniężne organizowane przez rodziców i osoby zaprzyjaźnione z nimi. Stosowne plakaty, umieszczone na witrynach sklepiku, powinny zachęcać nawet incydentalnych palaczy, aby spróbować sztachnąć się przemytniczym towarem. Codziennie innym - to podnosi poziom adrenaliny w posiadaczach nie tylko świeżych jeszcze płuc, ale nawet czarnych i przeżartych dymem. Zresztą - czego nie jesteśmy w stanie zrobić dla naszych kochanych pacholąt? A jeśli trafiłby się jakiś tir zajęty podczas przemytu, to Urząd Celny by poinformował całe nasze społeczeństwo, że po zlicytowaniu będzie można przeszczepić tyle a tyle narządów. A najlepiej byłoby, gdyby co miesiąc w internecie podawano, ile złotych uzyskano i na które polskie dzieci (w tym uczniowie, także studenci) przeznaczono pomoc (i tu wykaz środków, nazwiska oraz rezultaty leczenia). Sam nie palę, ale od czasu do czasu bym szluga pociągnął w... słusznej sprawie.
Ale pewnie mamy unijne procedury,
które - w połączeniu z wrodzonym brakiem wigoru naszych urzędników - doskonale się uzupełniają i nic się nie zmieni: nadal będą palone w piecach papierosy z przemytu i nadal zrozpaczeni rodzice będą ogłaszać w mediach zbiórki na operacje. Polska (niezmienna) rzeczywistość... Nie można połączyć dobra ze złem?
Gdybyście byli wipami, to co uczynilibyście w tej sprawie? Nic?
Autor: Mirnal
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
20 maja 2009 r., 08:35:13
Autor zaakceptował zdjęcie zaproponowane przez użytkownika Dexter.
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(20 maja 2009 r., 20:31:45)
Ten sam problem dotyczył kiedyś przechwyconych podrabianych ubrań. Zniszczono je wszystkie ale niektórzy mówili, że można je było oddać do sierocińca. Moim zdaniem sprawa nie jest moralnie jednoznaczna...
(20 maja 2009 r., 08:34:27)
Przyjaciele - dziękuję! Na emigarcji nie byłem, nie jestem i nie będę. Od lat w swoich artykułach poruszam rozmaite a irytujące problemy. Zawsze omawiam jakieś pomysły na ich rozwiązanie. I nic się nie dzieje. Każdy pomysł można ośmieszyć i udowodnić, że to nie opłaca się. Weźmy i tu. Papierosy np. pakowano by w woreczki foliowe i sprzedawano by za 10 zł (100 sz.). A tu podjeżdża cwaniak i kupuje wszystko ze sklepu i wywozi na Wyspy Brytyjskie. Tam wpada i jest afera w tamtejszych mediach.
(20 maja 2009 r., 02:18:48)
Tak Paulina. Masz niezwykły optymizm, ale do obywatelskiego projektu ustawy potrzeba stu tysięcy podpisów, a przeciętny obywatel to ma takie sprawy w nosie :) Nie każdy jest tak zaangażowany w życie społeczne. Widać to nawet po tym świetnie pomyślanym portalu, gdzie aktywnych osób jest niewiele ;) Słowo obywatel pochodzi z demokratycznego wokabularza. Łączmy siły, jak kto ma jeszcze olej w głowie , bo się zfajczymy. Pozdrawiam serdecznie!
(20 maja 2009 r., 02:09:57)
Gdyby powstał obywatelski projekt ustawy, nakazującej zamiast spalania - sprzedawanie fajek z przemytu w takich specjalnych sklepach i przeznaczania dochodu z ich sprzedaży na szczytne cele, podpisałabym się obiema rękami i rękami całej rodziny. Temat poważny, a język rewelacyjny! Chylę czoła.
(20 maja 2009 r., 02:07:06)
Demokracja to arystokracja miernoty. To odkrycie pochodzi już od starożytnych filozofów. Dlatego porzuciłem wiarę w boga Demosa i od wielu lat oczekuję, że na każde stanowisko urzędnicze w państwie powyżej gminy będzie trzeba zdawać egzamin. Mam nadzieję, że doczekamy się tego w Polsce i społeczeństwo do tego doprowadzi. Wystarczy mi już blisko pięciu lat emigracji :) Tylko fajki palą i oleju w głowie to już dawno nie mają :)
(20 maja 2009 r., 01:07:46)
nie, nie mieszkamy w kraju rządzonym przez mądrych ludzi :/
1 - 6 z 6 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
10 maja 2009 r.
13 września 2010 r.
696
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska