Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Offtopic
Rodzaj: Felieton
Dodano: 27 stycznia 2010 r., 18:36:09
Region: Polska > małopolskie
Ostatnia aktualizacja: 21 kwietnia 2010 r., 21:41:57
Monarchia podwórkowa
Dorosłym zawsze się wydaje, że ich problemy są największe, a ich obowiązki najbardziej skomplikowane i wymagające. Podczas gdy oni zmagają się z szarą codziennością, kilkadziesiąt metrów dalej, na placu zabaw, prawdopodobnie stworzono właśnie nowy ustrój polityczny.
Miała na imię Dominika. Była ruda, piegowata i pyskata. Miała wielkiego psa i starsze siostry, a starsze siostry miały starszych chłopaków. To ona zawsze miała najlepsze Barbie, lepszą drużynę w podchodach i większe jabłka. Miała też swojego wiernego rycerza - Agnieszkę (która, nota bene, również miała starsze siostry, ale one zupełnie nie rozumiały panujących w naszym ustroju zasad). Agnieszka z kolei miała swojego małego giermka, którym była jej młodsza siostra, Basia. My wszystkie zaś, które nie miałyśmy starszych sióstr, byłyśmy damami dworu. Wierne byłyśmy niezmiennie, plotki powtarzałyśmy tylko między sobą, a w wojnie przeciwko "dwójce" (sąsiedni blok) stałyśmy za królową murem i z taką samą jak ona częstotliwością rzucałyśmy jajkami.
Razu pewnego nasza gromadka - sztuk: pięć - biegała zachwycona wokół słupa podtrzymującego daszek przed klatką. Zabawa była przednia do momentu, w którym ja - jedna z dam dworu - dostałam od królowej łokciem w nos. Krew się polała, łzy też, ale do mamy nie pobiegłam, bo mama zawsze przez palce patrzyła na nasze wybryki. Stanęłam więc na baczność przy słupie (od którego zdążyły już odbiec pozostałe damy), zakryłam małą twarzyczkę dłońmi i zachlipałam cichutko i żałośnie. Tu powinnam wspomnieć, że jedna z pozostałych dam dworu zwana była powszechnie moją najlepszą przyjaciółką "na ament". Zawsze, gdy choćby włos mi z głowy spadł, podbiegała do mnie i dotąd pytała, czy nic mi nie jest, aż rzeczywiście wszystko być przestawało. Wracając do sytuacji - stoję, chlipię i czekam na tę przyjaciółkę, na moją prywatną damkę - a tu nic! I słyszę podszept królowej: "Nie idź nigdzie, niech ryczy". Postałam tak jeszcze 5 minut (podczas gdy cała ławka małych oczek się we mnie wpatrywała) dla pewności, czy rzeczywiście nie podejdzie, po czym wrzasnęłam hasło nr 35: "Ale z ciebie przyjaciółka!" i pobiegłam do domu.
Kolejne dwa dni spędziłam w domu - wstyd mi było wychodzić, zrobiłam z siebie mięczaka - a u nas pod blokiem kodeks był twardy. Po dwóch dniach odważyłam się usiąść na ławce. Królowa, rycerstwo i damy dworu szybko zapomniały o mojej klęsce. Ja, niestety, nie.
Jakiś czas później, pewnego letniego, choć deszczowego dnia, siedziałyśmy na półpiętrze w klatce i bawiłyśmy się lalkami. Gdy królowej nie było, moja sytuacja była o tyle lepsza, że ja miałam swojego własnego Kena. Gdy jednak ona się zjawiała, moim obowiązkiem było oddać jej faceta. I tym razem zjawiła się w trakcie naszej zabawy, na początku obrażona, że nikt po nią nie przyszedł. Usiadła w końcu koło mnie i powiedziała: "Dobra, to dawaj mi Kena". I wtedy pomyślałam, że to mój czas (zwłaszcza że moja Barbie była w zaawansowanej ciąży ze wspomnianym mężczyzną). Pomyślałam chwilę, po czym spokojnie odpowiedziałam: "Nie". Tej ciszy nigdy nie zapomnę. Wszystkie ręce opadły, wszystkie lalki upadły, a najniżej oklapła szczęka królowej. Nawet nie zapytała: "Że coooooooo?". Jej bródka zaczęła się trząść, a ona sama zerwała się i uciekła do domu. Jej rycerz, jak każdy lojalny, pobiegł za nią. Kolejne kilka godzin damy dworu usiłowały mnie przekonać, abym przeprosiła królową.
Nie zrobiłam tego. Tydzień później królowa mianowała mnie swoim nowym rycerzem - awansowałam, choć szybko złożyłam rezygnację. Wtedy już czułam, że nie tak powinno być. Potem, przez długie lata ta niezależność odbijała mi się czkawką, jednak koniec końców wyszłam na tym całkiem nieźle. Natomiast poprzedni rycerze do dziś mają problemy związane z autorytetem.
Czy to reguła? Nie wiem, może nie, nie jestem psychologiem. Jednak ta odwaga, która pozwoliła mi wtedy na sprzeciw sprawiła, że wiele zdarzeń obecnych ma intensywniejszy smak.
Autor: matrioszka
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
21 kwietnia 2010 r., 21:41:57
Usunięcie znacznika html.
2.
21 kwietnia 2010 r., 21:40:55
Nieszczęsne "podczas gdy" się z przecinkiem ostało.
3.
30 stycznia 2010 r., 14:20:44
Poprawka interpunkcyjna - podziękowania dla Anki8 :)
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(27 stycznia 2010 r., 21:25:43)
Zawsze się zastanawiałem, co dziewczyny robią z tymi lalkami... no proszę... :) fajny felieton, dobry debiut.
(27 stycznia 2010 r., 21:20:48)
Skąd do nas przybywasz? Bardzo dobry debiut (ostatnio jakiś urodzaj na dobrych "nowych"). Dobrze sformatowane, bardzo ciekawie napisane. Jak mogę się do czegoś przyczepić to odrobinę zintensyfikowałbym puentę i nie mówi się "na ameny" tylko "na amen" :) Ode mnie duży plus, bardzo dobre wejście - jak już jesteśmy w średniowieczu - smoczycy.
(27 stycznia 2010 r., 21:15:40)
Hmm, u mnie nigdy tak nie było. Każdy był na tym samym poziomie, zdarzały się kłótnie, podczas których nikt się do siebie nie odzywał, ale szybko mijał taki stan. Swoją drogą, fajnie napisany artykuł :)
26 - 28 z 28 komentarzyPoprzednia12
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
27 stycznia 2010 r.
31 grudnia 2011 r.
513
Inne z offtopic
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska