Dodano: 09 marca 2010 r., 21:26:46
Ostatnia aktualizacja: 09 marca 2010 r., 21:26:46
Mimetic Mute - "Negative"
Tytuły płyt "Negative" i "Positive" tego zespołu (artysty) dawały mi wiele do myślenia, szczególnie że można je dwojako tłumaczyć (np. "Negative" jako negatywny albo negatyw). Po wysłuchaniu obu płyt skłaniam się ku drugiej wersji. Ale od początku...
Nazwa zespołu nic mi nie mówiła, więc przystąpiłem do słuchania z lekką rezerwą. Być może dlatego na początku miałem mieszane uczucia. Niezwykłe i niebanalne eksperymenty dźwiękowe przeplatane co jakiś czas klimatami zbliżonymi do klubowych (momentami nawet rockowych - "Dubious") budowały obraz pewnego bałaganu. Dopiero kolejne spotkania z płytką "Negative" (tą wybrałem "na pierwszy ogień") trochę odmieniły moje zdanie. Nieco perfidny zabieg wykonany przez artystów okazał się skuteczny. Płyta nie nudzi się i nie męczy zbytnio (co byłoby prawdopodobne gdyby znalazły się na niej tylko eksperymentalne kawałki). Według mnie, mówiąc bardziej obrazowo, jawi się jak jakiś bliżej nieokreślony film podzielony niespodziewanie na kolejne klatki. Klatki opowiadające różne historie, jednak subtelnie powiązane ze sobą (właśnie stąd moja wersja tłumaczenia tytułu). Zaskoczeniem może być umieszczenie na krążku utworu "4min33" autorstwa Johna Caiga, gdzie przez 4 minuty i 33 sekundy jesteśmy raczeni... ciszą (interpretacja została pozostawiona potencjalnym słuchaczom). Nie są to jedyne "zwroty akcji" jakie znajdziemy na krążku.
Mimo pewnych pozytywów (czyżbym odwoływał się do kolejnej płytki?) pozycja nie jest łatwa w odbiorze. Niektórym słuchaczom wyda się zbyt udziwniona, niektórym obojętna, niektórzy się zachwycą. Osobiście szczególnie zachwycony nie jestem, ale nie żałuję kontaktu z tym krążkiem. Jest intrygującą odmianą, choć wymagającą pewnego zaangażowania (nie nadaje się na muzyczne tło wypełniające niezobowiązująco dowolne wnętrze).