Komunikat: autor tego artykułu został zablokowany przez Redakcję
Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Reportaż
Dodano: 28 stycznia 2010 r., 18:23:27
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 01 lutego 2010 r., 00:48:13
Metamorfoza ofiary w oprawcę
źródło: www.homoseksualizm.org.pl
Posiadanie własnego zdania, a co za tym idzie przedstawianie go szerszemu gronu, może prędzej czy później doprowadzić do sytuacji, w której właściciel zostanie posądzony o brak tolerancji.
Bycie odpornym na wszelkie próby wywierania nacisku przez otoczenie stwarza możliwość do powstawania opinii, niekoniecznie w stylu: „ta osoba, to ktoś, kogo warto naśladować, bo broni swoich racji”.
Ocena takiej osoby może pójść, i na chwilę obecną idzie w przeciwnym kierunku. Uznawana jest w pewnych przypadkach za nietolerancyjną. Po zapoznaniu się czytelników z moim artykułem pewnie i ja będę postrzegany w podobny sposób. W rozważaniach będę wspierał się po części historią ludzkości, nauką Kościoła, medycyną, jak również zachowaniami większej części społeczeństwa. Zrobię to w sposób powierzchowny, ponieważ zgłębiania poruszanego przeze mnie tematu nie można zamknąć w trzech kartkach formatu A4. Postaram się jednak podejść do niego, mam taką nadzieję, w sposób rozsądny, by nie zostać posądzonym o sympatyzowanie z jednym lub też drugim obozem. Tak, aby udowodnić, że można mieć swoje zdanie i być zarazem tolerancyjnym, bo na tym właśnie tolerancja polega.
By odpowiednio zająć się poruszanym przeze mnie problemem trzeba sobie jasno sprecyzować, co oznacza słowo „Tolerancja”.
Tolerancja - (łac. tolerantia- "cierpliwa wytrwałość"; od łac. czasownika tolerare - "wytrzymywać", "znosić", "przecierpieć") to w mowie potocznej i naukach społecznych postawa społeczna i osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i cech innych ludzi, a także ich samych. Tolerancja nie oznacza akceptacji (por. łac. acceptatio - przyjmować, sprzyjać) czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów, mimo że nam się one nie podobają. Tolerancja jest postawą, która umożliwia otwartą dyskusję. Bez tej postawy dyskusja zamienia się albo w zwykłą sprzeczkę, albo prowadzi do aktów agresji. Tolerancja uznawana jest za podstawę społeczeństwa otwartego i demokracji. Tolerancja ma też granice: dotyczy to postaw, które sprzeciwiają się tolerancji.
Zatem wiemy już, że tolerancja nie jest równoznaczna z akceptacją, a jedynie wiąże się z poszanowaniem poglądów i zachowań innych społeczności (czyt. mniejszości). Aby przejść dalej, krótko rzecz ujmując do sedna mojego artykułu, musimy zająć się również definicją słowa „Homofobia”.
Homofobia - (od słów "homoseksualizm" i "fobia" z gr. Φόβος phóbos = strach) - irracjonalny lęk przed zetknięciem się z przedstawicielami mniejszości seksualnych, wstręt, nienawiść, wrogość wobec tych osób lub dyskryminowanie ich ze względu na orientację psychoseksualną lub uznawanie heteroseksualizmu za jedyną akceptowalną orientację seksualną.
Wchodząc w fazę moich rozważań na temat homoseksualizmu, trzeba powiedzieć, że jest on tak zaawansowany wiekiem, jak historia ludzkości. Nie jest zjawiskiem nowym, które pojawiło się znikąd, nagle, w XX czy też XXI wieku. Trwa nieprzerwanie od początku istnienia gatunku ludzkiego, zresztą nie tylko ludzkiego i są na to dowody. W każdym społeczeństwie znajduje się odsetek, który jest homoseksualny. Pierwsza informacja o tym zjawisku pojawia się już w 2500 roku p.n.e. w Egipcie. Następna wzmianka pochodzi z VIII wieku p.n.e., z Chin. W IV wieku p.n.e. w Sparcie uznano miłość homoseksualną za cnotę. Wiele podobnych informacji znaleźć można w historii starożytnej Grecji. Miłość homoseksualna nie dziwiła również Rzymian. Wręcz przeciwnie, była uważana za coś normalnego. Większość pogłowia państwa rzymskiego utrzymywało stosunki homoseksualne i nie było w tym nic złego. Nadejście chrześcijaństwa całkowicie przewartościowało świat cesarstwa rzymskiego. Można by śmiało stwierdzić, że to chrześcijaństwo i Kościół, jako instytucja wprowadził świat w średniowiecze, piętnując związki homoseksualne i nie tylko zresztą związki. Dowodem na taki stan rzeczy miały być inkwizycje przeciwko miłości homoseksualnej (czyt. wszystkiemu co inne), ściganie i palenie na stosie homoseksualistów. Gdzie tutaj idea miłowania bliźniego? Mniejsza jednak o to.
Pierwszym, który na poważnie zainteresował się problemem homoseksualizmu po narodzinach Chrystusa był Sigmund Freud. Teoria tzw. „polimorficznie perwersyjnej seksualności” jest jego autorstwa. Głosiła ona, że homoseksualizm można uznać za zjawisko jak najbardziej naturalne. Freud wielokrotnie podkreślał, iż homoseksualizm nie jest chorobą ani żadną patologią. Trudno się z tym nie zgodzić patrząc na wzmianki historyczne. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że jest czymś normalnym skoro pojawia się cyklicznie w każdej z populacji.
Poniżej najciekawsze daty odnoszące się do historii homoseksualizmu:
 2500 p.n.e.- pierwsza wzmianka o homoseksualizmie na egipskim papirusie
 594 p.n.e. - kodeks Solona z Aten z tekstami dotyczącymi pederastii
 ok. 10 n.e.- św. Paweł negatywnie ocenia homoseksualizm w swoich listach
 391 - spalenie biblioteki Aleksandryjskiej, zawierającej ponad 700 000 starożytnych zwojów, ze względu m.in. na sporą ilość literatury o treści homoseksualnej
 VI-XII w. - w Europie powstaje literatura o homoseksualnych treściach, której autorami są biskupi Marbode z Rennes i Hilary z Anglii
 1215 - uznanie przez władzę Paryża sodomii za jedno z poważniejszych przestępstw
 1631 - pierwszy proces sądowy za homoseksualizm w Anglii zakończony karą śmierci
 XVIII w. - w Anglii powstają "molly" - domy publiczne dla homoseksualistów
 1919 - apel Instytutu Wiedzy Seksualnej w Berlinie, utworzonego przez prof. Magnusa Hirschfelda o zniesienie dyskryminacji homoseksualistów
 1922 - wprowadzenie, na żądanie Stalina, do kodeksu karnego kary za homoseksualizm
 1932 - zniesienie w Grecji, Polsce, Finlandii kary za homoseksualizm
 1933 - początek prześladowań homoseksualistów w faszystowskich Niemczech (o dziwo faszyści zwalczali homoseksualizm zapominając o nim w swoich szeregach)
 1948 - opisanie przez amerykańskiego uczonego Alfreda Kinseya 7-stopniowej skali orientacji seksualnej oraz raportu o rozpowszechnieniu homoseksualizmu w USA
 1969 - powstanie współczesnego ruchu gejów i lesbijek na świecie
 1 X 1981 - Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy uchwala rezolucję o zwalczaniu dyskryminacji homoseksualizmu
 1991 - wyeliminowanie przez Światową Organizację Zdrowia homoseksualizmu z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Zaburzeń obowiązujące do dnia dzisiejszego
 2003 - Rodzicami pierwszego dziecka, które przyszło na świat w stolicy Stanów Zjednoczonych w 2003 roku są dwie lesbijki
źródło: http://reactor.bloog.pl
Przyglądając się wyżej wymienionym datom, a jest to jedynie zarys historii homoseksualizmu, stwierdzić można i nawet trzeba, że homoseksualizm jest czymś, jak najbardziej naturalnym. Towarzyszy nam od zawsze, zatem nie ma mowy o nazywaniu go chorobą, skrzywieniem czy też przestępstwem. Nie można zakazać uczucia, które łączy dwoje ludzi. ...Patrzmy na ludzi sercem, nie oceniajmy ich seksualności. Miłość jest emocją, wszyscy mamy prawo do kochania i bycia kochanym.
Nauka (czyt. medycyna) już dawno odeszła od stwierdzenia, że homoseksualizm jest chorobą. Wypowiada się również w kwestii związków homoseksualnych oraz zawierania małżeństw tej samej płci:
Amerykańskie Towarzystwo Antropologiczne, 2004
Wyniki badań antropologicznych nad gospodarstwami domowymi, stosunkami pokrewieństwa i rodziną, jakie były przeprowadzone na różnych kulturach przez więcej niż okres jednego wieku, nie dostarczają żadnego wsparcia dla poglądu, iż cywilizacja lub zdolność do przeżycia społeczeństwa zależy od małżeństwa utrzymywanego wyłącznie jako instytucji heteroseksualnej. Antropologiczne badania raczej popierają tezę, iż szeroki wachlarz różnych typów rodzin, w tym rodzin opartych na związkach osób tej samej płci, może przyczyniać się do stabilizacji i humanizacji społeczeństw.
Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne, 2005
Psychologowie generalnie sprzymierzają się z osobami walczącymi o równouprawnienie, także w kontekście małżeństw. Chociaż w przeszłości psychologia traktowała homoseksualizm jako patologię, dzisiaj cała Europejska i Amerykańska psychologia prezentuje homoseksualizm jako normę i aktywnie wspiera prawa osób homoseksualnych. (...) Dominują tu dwa typy argumentów. Pierwszy dotyczy szeregu badań stwierdzających brak różnic u dzieci wychowywanych przez pary osób tej samej i przeciwnej płci, a także brak różnic w zdrowiu psychicznym samych osób homo- i heteroseksualnych oraz brak różnic w jakości związków homo- i heteroseksualnych. Drugi argument dotyczy badań psychologicznych pokazujących szkody wywołane przez społeczne wykluczenie i związane z tym cierpienie osób homoseksualnych (i ich rodzin) jako oznakę opresji.
Znamy już postawę Kościoła Katolickiego, a także podejście nauki. Cóż, pozostaje jeszcze społeczeństwo. Nie jest ono już takie skłonne, by zaakceptować coś, co jest w mniejszości, tak jak to zrobiła nauka. W głównej mierze wpływ na takie zachowanie ma wyżej wspomniany Kościół, który neguje związki tej samej płci. Mówi on również, że rodzicielstwo par homoseksualnych jest sprzeczne z zamysłem Boga. Spowodowane jest to tym, że zgodnie z Księgą Rodzaju Bóg przekazał władzę rodzicielską parze składającej się z kobiety i mężczyzny, a nie parze homoseksualnej. Czy jednak słusznie? Czy nie warto się zastanowić nad zmianą tych poglądów dla dobra ludzkości? Przestać patrzeć przez pryzmat dobra Kościoła?
Pomimo swojej tolerancyjności i otwartości na wszystko co ludzkie, ostatnimi czasy czuję jednak jakby ktoś zorganizował na mnie nagonkę. Czuję się jak ofiara zagoniona w przysłowiowy kozi róg. Gdzie tylko się obejrzę, widzę informacje o tęczowej rewolucji. Zaraz ktoś powie, że jestem nietolerancyjny. Biorąc pod uwagę definicję słowa „tolerancja” nie można mnie tak nazwać. To, że jestem przeciwny takiej nagonce nie oznacza, że jestem osobą nietolerancyjną i z miejsca można mnie wrzucić do jednego garnka z przedstawicielami Kościoła, skinheadami, faszystami i nazwać mnie homofobem. Otóż nie! Jestem tolerancyjny, jak najbardziej! Mam swoje zdanie, szanuję potrzeby innych, ale nie jestem w stanie pewnych rzeczy zaakceptować. Z prostej przyczyny. Dla mnie podstawą związku dwojga ludzi jest prokreacja, przedłużenie gatunku. Patrząc na związek homoseksualny, wspomnianej prokreacji nie da się zapewnić. Dlatego też, nie jestem w stanie zaakceptować w pełni związku dwojga ludzi tej samej płci. Aczkolwiek jestem zwolennikiem legalizacji takich związków, gdyż nie widzę w tym nic złego. Każda jednostka, nawet ta będąca w mniejszości, ma prawo do miłości, bycia kochanym i czucia się potrzebnym i to jestem w stanie tolerować, czyli szanować. Zaraz ktoś pewnie doda, że zdarza się, iż związek dwojga ludzi płci przeciwnej również nie jest w stanie zapewnić prokreacji. Tak, zgadza się, lecz jest to związane z niepłodnością którejś z płci, a nie samą niemożliwością prokreacji. Przychylam się jednak do opinii, że małżeństwom homoseksualnym powinno się pozwolić wychowywać, a co za tym idzie i adoptować dzieci. Zostało dowiedzione naukowo, że orientacja seksualna rodziców nie determinuje orientacji dziecka. Gdyby tak było, to powinno się zakazać związków heteroseksualnych, ponieważ to dzięki nim mamy ludzi o orientacji homoseksualnej. Takie podejście do sprawy jest oczywiście wierutną bzdurą.
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, 2002
Badania porównujące grupy dzieci wychowywanych przez rodziców homo- i heteroseksualnych dowiodły, że nie ma żadnych różnic w rozwoju dzieci z obu grup w istotnych kwestiach: inteligencji, dostosowaniu psychologicznym i społecznym czy relacjach z przyjaciółmi. Należy z całą mocą podkreślić, że orientacja seksualna rodziców nie wyznacza orientacji seksualnej wychowywanych przez nich dzieci. Innym mitem dotyczącym homoseksualizmu jest przekonanie, że mężczyźni homoseksualni mają większe tendencje do seksualnego wykorzystywania dzieci niż mężczyźni heteroseksualni. Nie ma żadnych podstaw do takiego twierdzenia.
Pomijając wszystkie fakty przemawiające za normalnością homoseksualizmu, a skupiając się na latach XXI wieku zauważam, że modne staje się, że tak się wyrażę, „promowanie” związków homoseksualnych w mediach pod przykrywką tolerancyjności i walki z homofobią. Niektóre ze stacji telewizyjnych walczą wręcz o palmę pierwszeństwa w byciu tą najbardziej otwartą na mniejszość seksualną. Co rusz słyszy się, że jakiś polityk wsparł swoją osobą tęczową rewolucję, biorąc udział w wiecu równości. Dziwnym zbiegiem okoliczności akurat przed wyborami do parlamentu. Jakiś aktor na łamach gazety oznajmił, że jest gejem. O przepraszam, podobno słowo „gej” jest już obraźliwym. Kiedyś uznawane było za najbardziej neutralne określenie osób o orientacji homoseksualnej. Teraz, będąc poprawnym politycznie mówi się: osoba homoseksualna lub też osoba o orientacji homoseksualnej.
Powstaje pytanie, jakie przesłanki kierują tymi ludźmi? Czy ma to jeszcze jakiś związek z rzeczywistą potrzebą akceptacji czy też może tylko i wyłącznie z chęcią zaistnienia i wykorzystania „popularności” środowisk homoseksualnych do własnych celów? Myślę, że orientacja seksualna, to prywatna i bardzo osobista sprawa każdego człowieka. Dlaczego więc tak głośno mówi się o homoseksualizmie? Tak, wiem, bo jest w mniejszości, był w przeszłości i jest piętnowany obecnie. Nie żyjemy już jednak w średniowieczu i nikt nie będzie palił na stosie osób homoseksualnych. Wydaje mi się, że więcej korzyści przyniosłaby edukacja społeczeństwa aniżeli tzw. pokaz siły i solidarności w postaci wieców i parad równości. Pociągają one za sobą jedynie wiece i parady anty równości, a co za tym idzie okrzyki w stylu: „Zakaz pedałowania”. Może już pora, by podejść do tematu od innej strony?
Zdaję sobie doskonale sprawę, że najlepszym sposobem zwrócenia uwagi na problem jest tzw. agresywny marketing. W przypadku walki z homofobią są to wspomniane wyżej wiece, parady równości itp. Nie przeszkadza mi to. Jestem w stanie to uszanować. Tak przecież głosi biblia: „Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, Twojego brata....”. Ale czy przypadkiem ten wspomniany przeze mnie agresywny marketing nie działa na szkodę tęczowej rewolucji? Otoczenie zamiast tolerować neguje, broni się przed tym. Akcja wymusza kontrakcję. Dzięki takim mechanizmom wspomniana homofobia przeradza się w heterofobię. Czy można się temu dziwić? Otóż nie! Mamy agresywną akcję ze strony homoseksualizmu, zatem normalną koleją rzeczy jest kontrakcja ze strony heteroseksualizmu. Przypomina mi to sytuację oprawcy i ofiary. Czy czasem, „prześladowani” do tej pory przez heteroseksualnych homoseksualiści, pod przykrywką braku tolerancji i homofobii nie zamienili się w oprawców? Jeśli założeniem środowisk homoseksualnych było pokazanie ortodoksyjnym hetero, jak to jest być prześladowanym, to ja, tolerancyjny hetero mówię, że im się to udało. Mówiąc wprost, czuję się zaszczuty, ale czy takie zaszczucie jestem skłonny tolerować, a jeśli tak, to jak długo? Myślę, że gdzieś po drodze, ktoś z organizujących nagonkę na homofobię zapomniał, o co w tym wszystkim chodzi. Z przysłowiowej ofiary środowiska homoseksualne zamieniły się w oprawcę. We wszystkim doszukują się ataków na mniejszości seksualne. Każdy, kto nie jest w stanie zaakceptować związków homoseksualnych, a jedynie je toleruje, uznawany jest z miejsca za homofoba. Uważam takie generalizowanie za krzywdzące i śmiem je nazwać heterofobią.
Podsumowując, obawiam się, że w niedługim czasie będziemy mieli sytuację podobną to tej w USA, związaną z „molestowaniem” dzieci przez rodziców. Każdy dotyk czy też pocałunek w miejscu publicznym może być odebrany jak akt molestowania. W przypadku homoseksualizmu może stać się tak samo. Każda wypowiedź przeciwna, aczkolwiek nie negatywna, skierowana w stronę tęczowej rewolucji może zostać odebrana za homofobię, a nie za wyraz poglądów, do których przecież każdy ma prawo. Powiem szczerze, że patrząc na to, co dzieje się wokół mnie, odnoszę wrażenie, iż taki proces właśnie się zaczął.
To jedynie od członków tęczowej rewolucji zależy czy naprawdę chcą dążyć do tolerowania homoseksualizmu przez otoczenie. Czy też, przez swój agresywny marketing doprowadzą do zaognienia stosunków i zawiązania się rewolucji przeciwko heterofobii?
źródło: biblioteka depechmaniaca
Heterofobia - (od słów "heteroseksualizm" i "fobia") - termin używany do oznaczenia irracjonalnego lęku przed zetknięciem się z osobami o orientacji heteroseksualnej, niechęć bądź wrogość do takich osób. Nie istnieją żadne źródła naukowe, które notowałyby istnienie tego rodzaju fobii, termin należy rozumieć, zatem jako retoryczny. Bywa stosowany przez osoby sprzeciwiające się działalności organizacji LGBT*, doszukujące się w niej dyskryminacji osób heteroseksualnych, w tym kontekście używany jest jako odpowiedź na termin homofobia.
Pozostaje mi już jedynie mieć nadzieję, że artykuł nie zostanie odebrany jako manifest przeciwko homoseksualizmowi. Bo jeśli tak właśnie odebrany zostanie, oznaczać to będzie, że jest przeciwko wszystkiemu co inne, a nie jedynie przeciwko tęczowej rewolucji. Czy zasłużyłem sobie na miano homofoba czy może wręcz przeciwnie na miano tolerancyjnego? Odpowiedź pozostawiam Wam wszystkim.
* - LGBT - skrótowiec odnoszący się do lesbijek, gejów, biseksualistów oraz osób transgenderycznych jako do całości.
Komentarz autora:
na prośbę Axuna: pochodzenie cytatów wszechobecna WIKIPEDIA :) http://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
01 lutego 2010 r., 00:48:13
poprawki zasugerowane przez torqa :)
2.
28 stycznia 2010 r., 21:26:41
a jednak anonimowy autor zmienił zdanie :)
3.
28 stycznia 2010 r., 19:19:47
wprowadzenie informacji na temat pochodzenia cytatów i znaczenia słów
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(20 kwietnia 2010 r., 23:48:06)
To ja chcę od Boga M-4, a nie jedynie dwa pokoje, zachłanny jestem.

Nie przedstawiaj mi tutaj teorii zasianego ziarna, bo mnie zemdli. Zauważ, że osoby homoseksualne pochodzą chyba w 100% ze związków heteroseksualnych, zatem jak ma się Twoja teoria o zgubnym wpływie na dorosłe postawy psychoseksualne. czyli hetero źle wpływa na orientację dziecka? Zakazać zatem związków hetero. Obarczysz "normalnych" rodziców, spalisz na stosie moralności, bo wychowali homo. Typowe myślenie ciemnogrodzkie. Wszystko co obce negować, spalić, eksterminować. Na tej zasadzie powstawały obozy, bo przywódcy nie chcieli tych innych. "Cytujesz" biblijne frazesy, a gdzie miłość bliźniego. To co, tych o dwóch ryjkach, cielakach o 6 nogach do gazu, bo inni niż Ty. Gdzie jest w tym wszystkim Twój Bóg i "Szanuj bliźniego swego jak siebie samego"?
(13 lutego 2010 r., 18:13:16)
I będzie piesokot. Nie znasz?
(12 lutego 2010 r., 02:43:19)
Napisz mi coś bliżej o tych interpretacjach zachowań homoseksualnych zwierząt, bo najpierw "Nikt nie pokazał zdjęcia, a lepiej filmu, z homoseksualizmu występującego wśród zwierząt. Tytuły medyczne nie są żadną wyrocznią w sprawie normy biologicznej", a teraz twierdzisz, że jednak istnieją. "Zwierzęta nie są wykładnią postaw ludzkich" to wyjątkowo neurotyczne stwierdzanie. Oczywiście do niczego poza Instytutem nie zajrzałeś. "Małżeństwo kościelne od cywilnego różni osoba udzielająca ślubu", genialne. Odpowiedz tak na egzaminie z prawa rodzinnego to będzie przezabawnie:)) Powiedz to księdzu to powie, ze bluźnisz.
(12 lutego 2010 r., 02:22:28)
znaczenia nie rozumiesz. Orientacja to stosunek emocjonalny, z niego dopiero wypływa seksualność. Pedofil nie kocha tylko używa uprzedmiotawiając swoja ofiarę fascynacji. Przestań podnosić kwestię praw naturalnych, wyjaśniłem Ci przecież czym one są i na czym polega proces tworzenia religii i prawa. Domagając się "ślubów", jakich ślubów? Nie ma takich postulatów w Polsce, nikt nie zamierza zmieniać definicji małżeństwa. O adopcji nie wspominam, bo to fantastyka.
(12 lutego 2010 r., 02:15:02)
No to zajrzyj do tej natury za nim będziesz wystukiwał swoje poglądy. Nie polemizujesz ze mną, zamiast tego tworzysz monolog.Patrzysz na świat przez pryzmat religii, a nie rozumu. Zamiast napisać, ze jesteś przeciwny emancypacji mniejszości seksualnych z przyczyn religijnych, próbujesz dorabiać do tego ideologie, która nijak ma sie do biologii i prawa. Wszystko kojarzy CI się ze wszystkim. Argument, ze zoofilia i tu wyprzedzę Twoją błyskotliwość pedofila - jest wyjątkowo miałki intelektualnie. Wymieniłeś dewiacje seksualne, które nie maja nic wspołnego z pojęciem orientacji. Pedofil najczęściej jest heteroseksualistą. Istotą tych dewiacji jest zastępcza forma seksu - jedyna dająca im satysfakcję, dlatego nie zależnie czy są homoseksualni czy heteroseksualni dążą do świadomego kontaktu seksualnego z dzieckiem. Istnieje jeszcze pedofila zastępcza. Poczytaj sobie medycynę sądowa, kryminalistykę, bowiem z tego co zdążyłem przeczytać wynika, ze używasz pojęć, których
(12 lutego 2010 r., 01:23:00)
Arto: jakoś unikasz polemiki ze mną jak ognia. Nie odniosłeś się do żadnego podniesionego przeze mnie argumentu. Mało tego powołujesz się na Family Research Institute, do którego na Twoje nieszczęście zajrzałem. Ta organizacja niczego nie bada, nie jest uczelnią wyższą, tylko organizacja polityczna, która zajmuje sie ideologiczna, a ściślej religijną walką z emancypacją homoseksualistów. "Wszystko wymyślili ludzie", znasz jakieś inne gatunki, które umieją myśleć? Teraz przejdźmy do meritum czyli socjobiologii poczytaj trochę o relacjach społecznych bono bo i szympansów, a nade wszystko zajrzyj http://www.innastrona.pl/bq_przyczyny2.phtml Piszesz coś o równości, jaki to ma związek z tematem? Co ma małżeństwo do umowy cywilno prawnej?
(10 lutego 2010 r., 01:13:39)
Homoseksualizm jest użyteczny dla stada (grupy), bowiem nie wszyscy jej członkowie są skupieni wówczas na prokreacji. Mogą w związku z tym podejmować działania na rzecz grupy (opiekując się potomstwem innych). Użyteczność to jedyne kryterium, którym posługuje się natura. Nic nie istnieje na tym świecie bez przyczyny. Piszesz o małżeństwie i Bogu, w ogóle jaki sens ma mieszanie w to Boga? Napisz, ze nie interesuje Ciebie wiedza, tylko religia. Po co te dyskusje i chowanie się za pseudo argumenty? Biblia jest tekstem kultury, a nie wyrocznia moralną. Główny jej krytyk skończył za jej podważanie na krzyżu. Islamskie ciągotki do jej literalnej interpretacji, skończą się takimi intelektualnymi kwiatkami jak prawo do zemsty, czy niezaprzeczalny fakt stworzenia świata w siedem dni. Kodeks rodziny mówi, ze rodzina to kobieta i mężczyzna, posiadanie dzieci nie jest wymogiem. Myli się Tobie prawo kanoniczne z cywilnym. Jakie to szczęście, ze nie mieszkamy w Iranie :
(10 lutego 2010 r., 00:55:20)
Nie będę zajmował się chorobami, bowiem powodują je czynniki chorobotwórcze. Przykro mi, ale nie znam bakterii, wirusa, uszkodzenia centralnego układu nerwowego czy wady genetycznej implikującej homoseksualizm, dlatego więc temat porzucam. "Żądania homoseksualistów nie mogą być akceptowane, bo wywracają cały porządek rzeczy łącznie z prawodawstwem opartym na tym porządku" - chyba nie bardzo rozumiesz czym jest prawo. Tak się składa, ze jest ono dziełem człowieka, dlatego też ciągle ewoluuje. Nie wiem czy wiesz, ale jedynie religie, które korzeniami tkwią w judaizmie mają wrogi stosunek do mniejszości seksualnych. Nie ma czegos takiego jak prawo naturalne, albowiem jest tylko jedna zasada, którą rządzi się matka natura: silniejsi zjadają słabszych. Wszystkie religie, normy społeczne i prawne są dziełem naszej wolnej woli, nie po to zerwaliśmy jabłko w raju, aby pozabijać się nawzajem. Stad tez koncepcja umowy społecznej, lub teoria podboju hord, tak czy siak prawo to nasza robota.
(10 lutego 2010 r., 00:42:04)
Gość: cytując "Żądania homoseksualistów nie mogą być akceptowane, bo wywracają cały porządek rzeczy łącznie z prawodawstwem opartym na tym porządku". Idąc tym tokiem myślenia, w taki sam sposób możemy się odnieść do niewolnictwa. Niewolnictwo też kiedyś było oparte na porządku, czyli prawie. Jego zniesienie wywróciło cały ten porządek i obróciło w perzynę. Nie trzymałbym się ślepo tego porządku, bo to co było porządkiem kiedyś, tym porządkiem dzisiaj nie jest. A obecny porządek może nie być porządkiem za lat dziesiąt.
(10 lutego 2010 r., 00:39:31)
Idąc Waszym tokiem myślenia, czyli Gościa i Arto, takie samo podejście było w sprawach równouprawnienia kobiet, czy też niewolnictwa, segregacji rasowej w stanach. ARTO: nie sądzę, by to, co napisałem mijało się z realiami życia. Ciekawe, że czytając twój komentarz odczuwam niechęć do homoseksualistów, ale nie do lesbijek. Małżeństwo jest przywilejem, powiem Ci, że w ten sposób można powiedzieć, że wolność jest również przywilejem, cóż o niej mogą wiedzieć homoseksualni, przecież są w mniejszości. Nie obraź się, ale przemawia przez Ciebie niechęć do tego, co inne. Takie typowe podejście zaściankowej podejście do sprawy. Co do wynaturzeń, to do tego można również podczepić leczenie wszelkich chorób śmiertelnych, bo to nie naturalna kolej rzeczy, więc po co leczyć, naturalnie poddać się trzeba śmierci.
(08 lutego 2010 r., 01:03:31)
mylisz się, jestem bardzo konsekwentny w tym, co piszę. To, że napisałem, że związek opiera się na prokreacji, a homoseksualizm tego nie zapewnia i ja tego nie akceptuję nie oznacza, że jestem niekonsekwentny. Dopuszczam, że każdy człowiek ma prawo sądzić o sobie i ma prawo kochać. To jestem w stanie uszanować. To się nazywa człowieczeństwo i otwartość umysłu. Nie ma nic przeciwko uczuciu łączącym dwoje ludzie, bez względu na płeć. Tytuły medyczne nie są żadną wyrocznią. Proszę Cię. Dlaczego chodzisz do lekarza jeżeli jesteś chory, skoro tytuły medyczne nie są wyrocznią. Zgodzę się z ostatnim zdaniem, że natura by istnieć, działa wg własnych zasad. Jeszcze jedno, bo nadużywasz słowa pederastia, a ono nie oznacza stricte związków homoseksualnych do których zaliczamy homoseksualizm męski i żeński, a jedynie upodobanie do chłopców przez starszych mężczyzn. Z tego, co wiem, to normalne w Polsce i wynika z nieznajomości znaczenia słów, jak również historii ich pochodzenia.
(08 lutego 2010 r., 00:44:22)
Wiesz co, oskarżyłem, to za dużo powiedziane. Jeśli już, to z pewnością nie wszystkich chrześcijan. Co do Sodomy i Gomory, to powiem Ci, że nie zgadzam się z Bogiem. Z prostej przyczyny. Uogólniając, to, że nie oddawali mu czci, a sprawiali sobie przyjemność, a nie jemu nie znaczy, że mógł ją zniszczyć. On mówi, że homoseksualizm, to zboczenie seksualne. Z tym się zgodzić nie mogę. Co do biblii, to owszem masz rację. Nie można jednak "ciemnoty" tłumaczyć biblią. Gdzie tu umiłowanie bliźniego. To stawianie na jednej szali homoseksualisty razem z mordercą. I nie chcę tutaj nikogo obrazić.
(08 lutego 2010 r., 00:27:50)
Zastanawiam sie dlaczego nie wspomniałeś o biblijnych miastach, zniszczonych przez Boga. Sodoma i Gomora mają swoje miejsce w historii istnienia homoseksualizmu.
Bez pardonu oskarżyłes Chrześcian o homofobię, a przecież nie wzięła się ona z powietrza. Biblia jest podstawą Chrześcijaństwa i trudno dziwić sie postawie jej wyznawców. Czyż nie mam racji?
(01 lutego 2010 r., 14:03:32)
To są właśnie te usterki, o których mówiłam. Napisałam Depechowi jednak ostatnio, że już przywykłam do jego namiętnego popełniania błędów interpunkcyjnych. Żaden żal Depech :) Chętnie go postawiłam, bo to jest naprawdę przyzwoity tekst. Czekam jednak na coś w Twoim stylu, żeby Ci znowu móc podokuczać :)
(01 lutego 2010 r., 13:24:27)
Dziwne... Nikt ostatnio nic o przecinkach nie napisał :) Najwyraźniej popełniłeś Depech "nieprzecintny" tekst.
(01 lutego 2010 r., 12:48:09)
yeppy: faktycznie przestań, bo mnie zemdli :), dzisiaj wrzucę coś w swoim stylu, to będziesz się mogła powyżywać. Żal bije z Twoich ust na tego plusa :), to zrobię Ci dobrze, byś się mogła wykazać :) po przeczytaniu czegoś nowego :)
(01 lutego 2010 r., 12:03:14)
Po pierwsze: nie kombinuj z tym czekaniem na minusa, bo wiesz dobrze, że za taki tekst ciężko byłoby mi go Tobie dać. Jest zupełnie inny od poprzednich. Brak w nim chaosu, nieokrzesania i wszystko jest spójne. To naprawdę kawał przyzwoitej pracy z Twojej strony. Koniec cukrzenia, bo jeśli chodzi o Ciebie to wolę na noże :P Co do moich spostrzeżeń: zetknęłam się kiedyś z definicją, gdzie homofobia była także lękiem przed tym, że samemu może się być homoseksualistą. To raz. Dwa: cudownie byłoby, gdyby dzisiejszy świat podchodził do sprawy, jak niegdyś podchodzili do niej Rzymianie. Trzy: przeraziła mnie data 1991... Dlaczego tak późno? Cztery: są drobne usterki, ale nie czepiam się, bo mi się nie chce. Ogół mi się podobał, więc masz zieloną kuleczkę ode mnie.
(01 lutego 2010 r., 00:55:13)
:)
(01 lutego 2010 r., 00:48:36)
torq: poprawiłem, niech stracę :)
(01 lutego 2010 r., 00:45:25)
zgodzę się z Tobą, ale wiesz co, odnośnie tej drogi, to widzę to nieco inaczej, zresztą jak wszystko. Nie traktowałbym tego jako gry politycznej. Dajcie nam szansę, a my damy Wam głosy. To jest dla mnie niesmaczne, ale polityka jest niesmaczna. Faktem jednak jest, że wszystkie partie się za to nie wezmą, bo..., no właśnie, bo niektóre chcą zostawić ten naród w średniowieczu.
(01 lutego 2010 r., 00:20:19)
W tej grze chodzi o poczucie smaku, dlatego Kalisz mi nie przeszkadza, a pewna Pani tak. Upolitycznieni tej kwestii jest nieuniknione, sądzę po prostu, ze to jedyna droga do jej załatwienia. Znasz inna? Zadnie przesłałem :)
(01 lutego 2010 r., 00:11:55)
Dlatego napisałem, że wykorzystuje się to jako grę polityczną, a przecież nie powinno, nie sądzisz? No, ale ja idealistą jestem. Wielu rzeczy bym nie zrobił na miejscu polityków i na miejscu wielu ludzi. O co chodzi z tym zdaniem, napisz swoją wersję, bo nie kumam?
(01 lutego 2010 r., 00:07:10)
U mnie w Poznaniu nie notuję ofensywy mniejszości seksualnych :) Wydaję mi sie, ze w Krakowie mieliście jakąś większą imprezę. Odnośnie Kalisza to chyba naturalne, ze zabiega o głosy wyborców, taki urok demokracji. Nie chodzi o legalizację związków partnerskich. Propozycja sprowadza sie jedynie do stworzenia sytuacji, w której zawarcie takiego związku pociąga za sobą określone skutki cywilnoprawne. Nadal wk..."Nie można zakazać uczucia, które łączy dwoje ludzi. Bo przede wszystkim najpierw jesteśmy ludźmi, a potem dopiero rozgraniczamy się na płeć." zmień to błagam
(31 stycznia 2010 r., 23:50:54)
yeppy: wow, poczułem się wyróżniony, to czekam na tego minusa z utęsknieniem :)
(31 stycznia 2010 r., 23:20:09)
Właśnie dlatego, że Twój, to nie powinien był mi umknąć :D
1 - 25 z 43 komentarzy12Następna
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
01 listopada 2009 r.
22 listopada 2011 r.
2337
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska