Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Sport > Siatkówka
Rodzaj: News
Dodano: 14 września 2009 r., 10:09:02
Region: Świat > Europa
Ostatnia aktualizacja: 14 września 2009 r., 10:48:54
ME: Turcja znów szczęśliwa, ozłoceni Polacy!
Polscy siatkarze Mistrzem Europy 2009! W finałowym meczu drużynie Daniela Castellaniego nie sprostali Francuzi i „biało - czerwoni” po raz pierwszy w historii mogli cieszyć się ze złotego medalu mistrzostw Starego Kontynentu! „Jestem jeszcze w chmurach” - mówił Argentyńczyk tuż po zwycięskim finale. A cała Polska wraz z nim(i)!
„Przed turniejem nikt nie postawiłby na nas złamanego grosza” - wypalił przed meczem półfinałowym Michał Bąkiewicz. Trudno odmówić mu racji. Pozbawieni trzech gwiazd - Michała Winiarskiego, Mariusza Wlazłego i Sebastiana Świderskiego - obawialiśmy się tych mistrzostw. Wierzyliśmy, że będzie medal, najpewniej brązowy, tymczasem Polacy sprawili sobie i nam - kibicom, wielką, przemiłą niespodziankę wygrywając w znakomitym stylu wszystkie osiem spotkań na tureckim turnieju! </akapit>
Przeżyjmy to jeszcze raz!</akapit>
Polacy rozpoczęli rywalizację w grupie A 3. września meczem z...Francją. Zwyciężyli 3:1, choć w pierwszym secie musieli uznać wyższość rywala (porażka 18:25). Potem, niejako rozzłoszczeni takim obrotem sprawy, po kilku zmianach w składzie (m.in. Piotra Gruszkę zastąpił znakomicie spisujący się Kuba Jarosz), „biało czerwoni” wzięli się do roboty i trzy kolejne partie padły już łupem podopiecznych Daniela Castellaniego (kolejno 25:17, 25:22 i 25:18.).</akapit>
Później na polskich siatkarzy czekali Niemcy z doskonale znanym nam trenerem, Raulem Lozano, który trzy lata temu doprowadził polską kadrę do vice-mistrzostwa świata. Sąsiedzi zza Odry postawili się jedynie w trzecim secie, którego wygrali na przewagi 29:27. Wcześniej zawodnicy z orłem na piersi wygrali gładko dwie partie - 25:17 i 25:23, by w czwartej zdemolować rywali do 14.</akapit>
Ostatnim grupowym przeciwnikiem „biało - czerwonych” byli gospodarze - Turcy. Tym razem jednak ściany im nie pomogły i przegrali, właściwie bez walki, 3:0 (w setach do 23, 18 i 17). Dzięki temu zwycięstwu Polacy zajęli 1. miejsce w grupie i do kolejnej fazy turnieju przystąpili z dwoma wiktoriami. Tymczasem gospodarzom nie udało się wygrać żadnego meczu i odpadli z rywalizacji już po trzech spotkaniach.</akapit>
W dalszej części zawodów Polakom przyszło rywalizować w grupie E (połączone grupy A i C), w której oprócz Niemców i Francuzów znaleźli się broniący mistrzowskiego tytułu z 2007 roku Hiszpanie, nieobliczalni Słowacy oraz Grecy. I już pierwszy mecz pokazał, że łatwo nie będzie. W dwóch pierwszych pojedynkach tej fazy Polaków dopadł kryzys, który mógł zaważyć o losach całego turnieju.</akapit>
Rywal: Hiszpania. Pierwszy set „biało - czerwoni” oddali niemal bez walki i ulegli 18:25. Polacy jednak szybko się pozbierali i kolejne dwie partie przechylili na własną korzyść (do 20 i 18). Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego nie dali się złamać i zerwali się do odrabiania strat, czego efektem było zwycięstwo w czwartym secie 23:25. O wszystkim miał decydować tie-break, a ten mógł przyprawić o palpitacje serca. Hiszpanie mieli dwie piłki meczowe, ale zabrakło im zimnej krwi, aby dobić słabo grających podopiecznych Castellaniego. Zawodnicy prowadzeni przez trenera Julio Velasco nie wykorzystali swojej szansy i to się zemściło. Ostatnie akcje to popis naszego bloku - najpierw Piotra Gruszki, potem Daniela Plińskiego. Po niezwykle emocjonującym meczu Polacy wygrali 3:2 i tylko kataklizm mógł odebrać „naszym” awans do najlepszej czwórki turnieju. Niewiele brakowało...</akapit>
No, może przesadziłem. W końcu jedna porażka o niczym by nie przesądzała i prawdopodobnie także dałaby nam awans. W następnym starciu Polacy, wyraźnie zmęczeni po trudnym, pięciosetowym boju z Hiszpanami, mierzyli się z potencjalnie najsłabszą drużyną, Słowacją. Jednak ambitni podopieczni Emanuele Zaniniego ani myśleli o ułatwianiu Polakom zadania i niespodziewanie wygrali pierwszą partię 25:22. Potem wydawało się, że jeden urwany Polakom set ich zadowolił, gdyż w kolejnych dwóch partiach zostali zrównani z ziemią. Kurek i spółka rozbili rywali 15:25 i 10:25. I kiedy zastanawialiśmy się, czy w kolejnym secie Słowacy wyjdą z „dziesiątki” nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Podopiecznym Castellaniego nic nie wychodziło, a nasi południowi sąsiedzi grali jak w transie. W rezultacie wygrali czwartą partię 25;14. I znów byliśmy świadkami emocjonującego tie-breaka, którego Polacy ostatecznie przechylili na swoją korzyść, ale zwycięstwo 14:16 chwały im nie przyniosło. Liczył się końcowy wynik i fakt, że „biało - czerwoni” byli już pewni występu w półfinale Mistrzostw Europy. Te dwa mecze pokazały, że nawet przy słabej grze Polacy potrafią wygrywać. I po tym poznaje się siłę zespołu.</akapit>
Ostatnim przeciwnikiem Polaków byli Grecy. W grupie C wygrali wszystkie mecze (w tym z Hiszpanią), ale kolejne porażki z Francją i Niemcami sprawiły, że stracili szanse na występ w półfinale. Mecz z „naszymi” był więc pożegnalnym występem tej ekipy w Turcji. Samo spotkanie przebiegło bez większej historii, o czym najlepiej świadczy wynik - 3:0 (w setach do 22, 26 i 20). Obok Polaków o medale mieli walczyć Francuzi, którzy wygrali wszystkie trzy mecze w grupie E.</akapit>
W grupie F, rozgrywającej swoje mecze w Stambule, jak burza szły reprezentacje Bułgarii i Rosji. „Wykosili” po drodze takich rywali jak Włochy, Serbia, Holandia oraz rewelację poprzednich mistrzostw, Finlandię.</akapit> W spotkaniu na szczycie lepsi okazali się Rosjanie. Wygrali 3:0 zajmując tym samym pierwsze miejsce przed Bułgarią. Skład półfinałów wyglądał następująco: Polska, Francja, Rosja i Bułgaria.</akapit>
Nowością było losowanie par półfinałowych. W poprzednim championacie grano „na krzyż” - pierwsza drużyna z grupy E z drugą z grupy F i odwrotnie. Tym razem organizatorzy postanowili namieszać, o wszystkim miał decydować ślepy los. Do drużyn rozstawionych, tj. do tych, które zajęły pierwsze miejsca (Polska, Rosja), losowane były drużyny z miejsc drugich (Francja, Bułgaria). Teoretycznie więc mogła być taka sytuacja, że rywalem Polaków w półfinale mogła być ponownie Francja. Tak się jednak nie stało i „biało - czerwoni” trafili na Bułgarów, a Rosjanom przyszło mierzyć się z Francuzami. Z takiego obrotu sprawy zadowolenia nie krył Daniel Castellani: „Bardzo się cieszę, że nie trafiliśmy na Francuzów. Po dość łatwo wygranym pierwszym meczu w turnieju w głowach moich siatkarzy mogło pozostać myślenie: wygraliśmy z nimi raz, to i drugi na pewno się uda. Tego chcieliśmy uniknąć.” </akapit>
Z Bułgarami Polacy znają się znakomicie. W spotkaniach towarzyskich w sierpniu „biało - czerwoni” dwukrotnie ograli swoich rywali, a spotkanie w półfinale miało być swoistym rewanżem Bułgarów za porażkę w Mistrzostwach Świata w 2006 roku, kiedy to Polacy pozbawili ich możliwości gry o złoto. Sam mecz był popisem jednej drużyny, dodajmy, naszej drużyny. Gruszka, Kurek, Bąkiewicz i spółka przyprawiali Bułgarów o ból głowy, w którym trwali przez całe spotkanie. W efekcie nadspodziewanie łatwe zwycięstwo Polaków 3:0 (25:19, 30:28, 25:20). Przed meczem kapitan rywali, Vladimir Nikolov, z wielkim wyrzutem wypalił: „To niesprawiedliwe, że już w pierwszej fazie turnieju musieliśmy grać ze wszystkimi faworytami. Polacy mieli dużo łatwiejszą grupę”. O tym, jak bardzo się pomylił, świadczy nie tylko zwycięstwo „biało - czerwonych”, ale przede wszystkim triumf Francuzów po niesamowicie emocjonującym i dramatycznym meczu nad Rosją (3:2). A więc jednak nasza grupa, grupa A, była najsilniejsza na tych mistrzostwach.</akapit>
Finał jaki był każdy widział. Niezwykły, magiczny, a jego zakończenie wprawiło całą Polskę w stan nirwany, bezgranicznej euforii. To nie był łatwy mecz, Francuzi postawili bardzo trudne warunki. W pierwszych dwóch partiach niemal całkowicie wyłączyli z gry jedną z najjaśniejszych gwiazd tych mistrzostw, Bartka Kurka. Na szczęście znalazł się lider, którego rywale nie byli w stanie zatrzymać. Mowa o Piotrze Gruszce. Druga linia, piłka za głową, niedorzucona, a Piotrek i tak zdobywał seryjnie punkty. W dużej mierze dzięki jego grze (absolutnie nie odbieram zasług pozostałym siatkarzom) Polacy wygrali 3:1 (29:27, 25:21, 16:25, 26:24) i tym samym po raz pierwszy w historii sięgnęli po Mistrzostwo Europy!</akapit>
Nagrody indywidualne</akapit>
Nie mogło być inaczej. Najlepszym zawodnikiem turnieju mógł być jedynie zawodnik ze zwycięskiej ekipy. Zaskoczenia nie było i nagrodę odebrał Piotr Gruszka. Chociaż tak naprawdę dla wielu Polaków w równym stopniu na to wyróżnienie zasługiwał Bartosz Kurek, Michał Bąkiewicz czy Paweł Zagumny (najlepszy rozgrywający mistrzostw).</akapit>
Warto podkreślić jeszcze jeden fakt: piękny gest Pawła Zagumnego. Najlepszy rozgrywający świata 2006 i Europy 2009 na dekorację wyszedł w koszulce, nieobecnego z powodu kontuzji, Sebastiana Świderskiego. Świadczy to o niesamowitej więzi w tym zespole, przyjaźni, która także poza boiskiem jest wyczuwalna. Pamiętamy, jak trzy lata temu na podium Mistrzostw Świata, wszyscy Polacy założyli koszulki z numerem 16 i nazwiskiem tragicznie zmarłego Arka Gołasia. Wczoraj Zagumny udowodnił, jak wspaniałym jest siatkarzem, ale przede wszystkim człowiekiem.</akapit>
Najskuteczniej atakujący - Aleksander Wołkow (Rosja)
Najlepszy blokujący - Wiktor Josifow (Bułgaria)
Najlepszy zagrywający - Jurij Bierieżko (Rosja)
Najlepszy libero - Hubert Henno (Francja)
Najlepszy rozgrywający - Paweł Zagumny (Polska)
Najlepiej przyjmujący - Stephane Antiga (Francja)
Najlepiej punktujący - Antonin Rouzier (Francja)
MVP Mistrzostw Europy - Piotr Gruszka (Polska)</akapit>
Polska spragniona sukcesów</akapit>
Brakuje nam sukcesów na sportowej arenie. Mieliśmy Małysza. On być może jeszcze powróci na szczyt. Zachwycaliśmy się Kubicą kiedy zwyciężał w Montrealu. W tym sezonie jednak Polak dostał bolid o nazwie „znowu awaria” i bardzo rzadko zdobywa punkty. Nie tak dawno cieszyliśmy się z ośmiu medali naszych lekkoatletów na Mistrzostwach Świata w Berlinie. Już zaczęto nawet mówić o potędze. Agnieszka Radwańska, Maja Włoszczowska - młode, zdolne, utalentowane, już uznane w światowym sporcie. Ale to wszystko indywidualności, wybitne jednostki. Czekaliśmy jak na deszcz na sukces w sportach drużynowych. Dwukrotne Mistrzostwo Europy siatkarek (2003, notabene rozgrywanych w szczęśliwej dla nas Turcji i 2005), srebro siatkarzy i piłkarzy ręcznych na Mistrzostwach Świata w 2006 roku to było wszystko, czym żyliśmy ostatnimi czasy. Dziś (a w zasadzie wczoraj) staliśmy się świadkami czegoś, czego w polskim sporcie jeszcze nie mieliśmy: złotego medalu polskich siatkarzy na Mistrzostwach Europy! Tak rodzi się legenda! A to przecież w większości wciąż bardzo młodzi ludzie, którzy, głęboko w to wierzę, jeszcze nie raz sprawią nam ogromną radość swoją grą i zwycięstwami. Dziękujemy!
Autor: kriz
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
14 września 2009 r., 10:48:54
Poprawa literówek
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(15 września 2009 r., 22:48:48)
Co do artykułu Joker oczywiście ma rację;P
Nooo i oczywiście gratulujemy;D
(15 września 2009 r., 16:43:41)
Ach, cóż to były za mecze... Mmm... :) Artykuł bardzo fajny.
(14 września 2009 r., 20:32:32)
Ostatnio jest jakoś tak, że Polska osiąga sukcesy w tych sportach drużynowych, które najmniej mnie interesują... :( Co oczywiście nie znaczy, że nie gratuluję drużynie i nie chylę czoła, bo przed ME raczej nikt na nich nie stawiał.
(14 września 2009 r., 11:11:45)
Dobry, wyczerpujący artykuł w Twoim stylu :P A my tu jeszcze trzeźwiejemy, gratulujemy chłopaki!
1 - 4 z 4 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
10 maja 2009 r.
Wczoraj
759
Inne z sport
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat