Dodano: 15 grudnia 2009 r., 00:19:28
Ostatnia aktualizacja: 17 grudnia 2009 r., 16:35:45
List do Szanownego, demokratycznie wybranego Zarządu
Oglądając swojego czasu serię komedii o współżyciu dwóch polskich rodzin na kresach, czyli Pawlaków i Kargulów, śmiałem się do rozpuku. Miałem wtedy lat kilkanaście i nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo film pokazuje charakter naszej polskiej społeczności.
Może, dlatego że chłopcy dojrzewają później niż dziewczynki, a może, dlatego że to po prostu mój przypadek dojrzewał później niż moi rówieśnicy.
W tamtym okresie nie myślałem, że podobne sytuacje, jak te ze szklanego ekranu, mogą mnie spotkać w moim życiu. A jednak, życie jest przekorne, a sytuacje pokazywane w filmach, być może przerysowane, mają miejsce naprawdę i dotykają mnie samego w dorosłym życiu, niestety. Ubolewam na nad tym, ale co mogę zrobić. Don Kichotem nie zostanę, z prostej przyczyny, brakuje mi wiernego giermka, Sancho Pansy.
Podobno Polska to kraj tolerancyjny, może, dlatego że żyje w nim 99% katolików, którzy chętnie niosą pomoc bliźniemu i stosują się do wersetów biblijnych, a w szczególności dekalogu. Tak, takie informacje podają zarówno instytucje świeckie, jak i kościelne. Nie wiem, kto jest w błędzie, ja czy te organizacje? Jeśli organizacje, to z całym szacunkiem dla nich, nie spełniają swoich funkcji dydaktycznych i nie potrafią nauczyć stosowania się do zasad etycznych, moralnych i religijnych. Czy można to nazwać porażką? Jeśli w błędzie jestem natomiast ja, to jestem efektem ubocznym całego systemu, który nie potrafił mnie urobić na swoją modłę albo po prostu jestem odporny (czyt. oporny), przynajmniej częściowo na wszechobecną tolerancję i miłość do bliźniego. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że wyjątek potwierdza regułę i takich jak ja jest jednak więcej, a przypadek przeze mnie opisywany jest osamotniony, choć nie do końca chyba tak jest.
Dość tej filozofii. Opisana przeze mnie sytuacja jest właśnie pokazem naszej tolerancyjności i porażki obu wspomnianych systemów. Przedstawiam swój mail wysłany do Zarządu osiedla, na którym wynajmuję mieszkanie, tak jedynie wynajmuję. Czy to, że wynajmuję ma na moje życie jakiś wpływ, że jestem inny, gorszy? Okazuje się, że jednak ma i że gorszy jednak jestem.
Sprawa w nim poruszana, wydawać by się mogło błaha, stała się powodem do pospolitego ruszenia i zachowań, które chyba jednak nie odzwierciedlają zachowań inteligentnych ludzi, żyjących w XXI w, a jedynie kogoś, kto zatrzymał się epoce średniowiecza i boi się przysłowiowego stracha na wróble.
Zatem zapraszam Was drodzy czytelnicy w świat naszej polskiej tolerancyjności, miłości bliźniego, absurdu i hipokryzji za tym idących. Ja czytając samego siebie mam wrażenie, że to kolejna część serii o Pawlaku i Kargulu. Może napiszę scenariusz do kolejnej części, kto wie?
„Na wstępie mojego maila pragnę zaznaczyć, iż jestem jedynie, a może aż, osobą, która wynajmuje na Państwa osiedlu mieszkanie. Zamieszkuję tu wraz z rodziną od początku istnienia osiedla. Chciałbym, jeśli Państwo pozwolą, zasugerować coś niecoś w sprawie feralnej furtki, która ma połączyć osiedla „MÓJ RAJ NA ZIEMI” i „RAJ NA ZIEMI”.
Nie będę się wypowiadał na TAK, lub na NIE, bo jestem jedynie wynajmującym, a jak sam Zarząd stwierdził, na osiedlu, które jest notabene drugim etapem naszego, o przepraszam Państwa osiedla, przede wszystkim tacy właśnie ludzie, przeważnie, w głównej mierze, jeśli wierzyć wypowiedzi Zarządu (nie wiem skąd Zarząd ma tak pewne informacje), będą wynajmować mieszkania i mogą być powodem do obaw. Dlatego też, jeśli Państwo pozwolą wypowiem się jedynie w kwestii furtki, nie stając przy tym po żadnej ze stron, pozostając osobą bezstronną.
To, co uderza od razu w mailu Zarządu osiedla „MÓJ RAJ NA ZIEMI” to ultimatum stawiane firmie „DŁUBEK”, jak również osiedlu „RAJ NA ZIEMI”. Można pokusić się o stwierdzenie, iż oba osiedla są w stanie wojny na samym początku swojego istnienia, a osiedle „MÓJ RAJ NA ZIEMI” jest na wygranej pozycji, ponieważ powstało pierwsze. Tematem informacji, która została wywieszona, jak mniemam w każdej klatce Państwa osiedla, a którą ja również przeczytałem jest prośba o przemyślenie i podjęcie dyskusji w sprawie powstania furtki. Nie twierdzę, że takiej dyskusji nie ma. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że cała dyskusja niestety nie idzie w dobrym kierunku.
Odnosząc się do pierwszej części maila Zarządu, w której to Zarząd stwierdza, iż standard osiedla „MÓJ RAJ NA ZIEMI” odbiega znacznie od standardu osiedla „RAJ NA ZIEMI” należy wziąć pod uwagę, iż oba osiedla dzielą jak mniemam ze trzy lata. Jak pisał jeden z moich przedmówców, to bardzo dużo czasu, podczas którego technika idzie do przodu. Jest to niepodważalne. Nie zarzucałbym, że drugie osiedle będzie miało kolorowe kamery, czy też lepszy standard wykończenia. To tak jakby zarzucać, że producenci samochodów po dwóch latach produkcji auta wprowadzają face lifting modelu, usprawniając go technicznie i wizualnie. Co do stwierdzenia, iż system kamer czarno białych jest gorszy od kamer kolorowych czy też mniej bezpieczny, to chyba lekka przesada. Jeśli złodziej ma okraść cokolwiek lub kogokolwiek, to zrobi to, bez względu na zaawansowanie technologiczne systemu ochrony. W przypadku Państwa osiedla wystarczy, a może aż trzeba wykorzystać w sposób poprawny to, co już jest zainstalowane i egzekwować bezpieczeństwo od samych siebie. Chciałbym nieśmiało zwrócić Państwa uwagę, iż tematem prośby nie jest system kamer, lecz jedynie furtka. Czy kamery mogą być kartą przetargową? Patrząc przez swój pryzmat na ochotę wykonawcy do naprawiania czegokolwiek, osobiście szczerze wątpię.
Wracając do tematu, Zarząd w drugiej części maila sugeruje i część z przedmówców wtóruje, iż powstanie tejże furtki przyczyni się do obniżenia bezpieczeństwa na Państwa osiedlu, co wg mnie, moim skromnym zdaniem jest delikatnie mówiąc śmieszne. Jak zwrócił uwagę jeden z moich przedmówców, furtka będzie otwierana za pomocą kluczy, które będą mieli li i jedynie mieszkańcy dwóch sąsiadujących osiedli. Nie sądzę, by owi mieszkańcy dawali, tudzież przekazywali z ręki do ręki te klucze, które notabene są kluczami otwierającymi drzwi ich mieszkań. Także proszę mi wierzyć, tabuny obcych Państwu nie grożą. Jeśli już Państwo podają taki przykład, to pragnę zauważyć, iż furtka, która wychodzi z Państwa osiedla do parku, przez większość czasu jest niezamykana, co stwarza potencjalne zagrożenie, iż niepowołana osoba może na osiedlu się jednak pojawić. Na to jednak Państwo uwagi nie zwracają. Ciekawe?
Co do samego bezpieczeństwa, to mieszkając na Osiedlu „MÓJ RAJ NA ZIEMI” stwierdzam, że powinniśmy zacząć od samych siebie, bo sami to bezpieczeństwo obniżamy. Wymieniacie Państwo niebezpieczeństwa związane z taką furtką, która notabene będzie zamykana na klucz, przywołując przykład sklepu i otwartej bramy wjazdowej. Szczerze, to nie widzę żadnego problemu, aby owa brama wjazdowa była zamknięta, a otwarta jedynie furtka wejściowa. Wtedy nie będzie problemu z samochodami, które wjeżdżają i parkują za pierwszą bramą. Pozostawią Państwo jednak dostęp do sklepu przechadzającym się ludziom.
Nie sądzę, aby właściciele sklepu samowolnie sklep owy otwarli. Nie byłem świadkiem, ale powstanie sklepu związane było z pewnością z głosowaniem i zatwierdzeniem przez Zarząd osiedla, więc na samym początku powinniście Państwo wziąć pod uwagę problemy związane z otwartą bramą wjazdową. Nie myśleliście Państwo chyba, że sklep będzie jedynie odwiedzany przez mieszkańców osiedla, mając na uwadze fakt, iż w pobliżu jest miejsce odwiedzane przez turystów i od czasu do czasu organizowane są imprezy masowe.
Piszecie również Państwo, iż wpuszczane są samochody bez identyfikatorów. Spacerując po osiedlu z córką zauważyłem, iż zdecydowana większość Państwa samochodów nie ma identyfikatorów, które zapewne zostały zatwierdzone przez Zarząd i przez Państwa, bo ja taki posiadam za przednią szybą mojego pojazdu. Z tego też względu, większość Państwa pojazdów nie powinna być wpuszczana na teren osiedla, idąc tokiem myślenia jednego z przedmówców. Jeśli można coś zasugerować w tej sprawie, to rozwiązanie jest banalnie proste, a takie rozwiązania wg moich doświadczeń są najlepsze:
1. uczulić ochronę, aby egzekwowała identyfikatory od wjeżdżających
2. zamknąć bramę wjazdową na teren osiedla, a otworzyć jedynie furtkę, by pozostawić dostęp do sklepu
3. w przypadku wjazdu pojazdu bez identyfikatora zapisywać markę pojazdu, numer rejestracyjny, nazwisko kierowcy, czas wjazdu i wyjazdu i do kogo dana osoba się kieruje.
Gwarantuję, iż po spełnieniu tychże warunków, które zapewne Państwo przewidzieli w regulaminie osiedlowym, problem z nieproszonymi gośćmi przestanie istnieć. Trzeba do tego trochę ochoty i czasu, ale przecież zależy nam wszystkim na bezpieczeństwie, o którym tak szumnie Państwo wspominacie w przypadku powstania furtki łączącej oba osiedla.
Co do zajmowania właśnie przez takie niepowołane pojazdy miejsc parkingowych, to pragnę zwrócić Państwa uwagę, iż problem braku miejsc nie jest związany jedynie z przypadkowymi pojazdami. Dotyczy to nas wszystkich. Nie parkujmy, więc samochodów na kopertach, jednego samochodu na dwóch stanowiskach, co jest rzeczą nagminną. Jeśli ktoś ma garaż podziemny, to niech parkuje samochód w garażu podziemnym. Mogę Państwa zapewnić, że przy odrobinie chęci również ten problem zniknie bezpowrotnie. Jeśli Państwo jesteście świadkiem takich sytuacji, to przecież jest ochrona, a jeśli ona nie da rady, to telefony Policji i Straży Miejskiej są ogólno dostępne. Straż Miejska bardzo chętnie takiego delikwenta zaholuje na parking strzeżony. Wreszcie, przestańmy również udawać jakbyśmy byli krewnymi Roberta Kubicy po wjeździe na osiedle, bo to grozi niebezpiecznymi następstwami, wiedząc przecież, że dzieci na osiedlu jest sporo i oby było jak najwięcej, a nie jak najmniej.
Zarząd sugeruje i część moich przedmówców również, iż problemem mogą być ludzie wynajmujący mieszkania, do których należeć będą „studenci” opierając się na doświadczeniach z Państwa osiedla. Pragnę zauważyć, że w naszym kraju cisza nocna obowiązuje od godziny 22.00 do godziny 6.00. Jeśli ktokolwiek zakłóca Państwu ciszę nocną, bez uprzedniego poinformowania Państwa o tym fakcie, macie Państwo prawo do poinformowania o takim zajściu Policji, jak również Straży Miejskiej. Gwarantuję, iż po dwóch, trzech razach problem ze „studentami” zniknie. I nie będzie to przejawem komitywy z Policją, ale zwykłej postawy obywatelskiej skrzywionej w czasach PRL-u.
Chciałbym jednak zauważyć, że czasem, to nie studenci zagłuszają ciszę nocną, chodząc i prowadząc rozmowy pod oknami po 22.00. Tak proszę Państwa, nie jest tajemnicą, iż wynajmuję mieszkanie na parterze i do szewskiej pasji doprowadza mnie delikwent, który przez 20 minut rozmawia przez telefon pod oknem, opowiadając swojemu koledze, jak to poderwał laskę na imprezie integracyjnej. Wystarczyło jednak zwrócić uwagę, czego nie zrobiłem, więc pretensje mogę mieć jedynie do samego siebie. Kwestię kultury osobistej delikwenta pozostawiam bez komentarza.
W kwestii studentów i wynajmujących, to mam propozycję dla Zarządu osiedla „MÓJ RAJ NA ZIEMI”. Rozumiem, że możecie mieć Państwo obawy w stosunku do ludzi wynajmujących, iż nie dbają, zakłócają porządek, lecz te zarzuty można przedstawić każdemu mieszkańcowi osiedla, nawet właścicielowi mieszkania. Proszę nas nie traktować jak nowej odmiany grypy. Jesteśmy normalnymi ludźmi, mamy ręce, nogi i organ zwany potocznie mózgiem. Za wynajem również płacimy, więc zależy nam również na bezpieczeństwie, dobrym kontakcie z sąsiadami, bo przecież mieszkamy na tym osiedlu, mamy dzieci i rodziny. Można przeprowadzić z nami dialog, a jeśli to nie pomaga, to zawsze możecie Państwo skorzystać z sugestii, którą zamieściłem wyżej.
Moja propozycja jest następująca, proszę Zarząd o skontaktowanie się właścicielami mieszkań w celu przeprowadzenia powszechnego spisu ludzi wynajmujących mieszkania. Będziecie Państwo mieli pogląd na sytuację z tym związaną, jeśli już tak się Państwo obawiacie wynajmujących. Możecie Państwo również skontaktować się z Zarządem osiedla „RAJ NA ZIEMI” i poprosić o taki spis. Zakładam, że wynajmujący nie będą mieli nic przeciwko. Ja sam mogę podać Państwu moje dane osobowe. Łatwo będzie zrzucić wtedy winę imiennie. Moje nazwisko już Państwo znają. Wynajmowałem mieszkania w różnych częściach świata i jedynie na tym osiedlu spotykam się z taką niechęcią do wynajmujących ze strony właścicieli mieszkań.
Piszecie Państwo również o potencjalnych kradzieżach, które mogą się nasilić po zainstalowaniu takiej furtki. Jeśli ktoś ma być okradziony, to okradziony będzie bez względu na to, jakie zabezpieczenia posiada. Niektórzy z Państwa sugerują, że osoby spacerujące chodnikami wpatrują się w mieszkania na parterach. Przecież od tego mają swoje oczy. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by przysłonić nieco żaluzje czy też zasłony, aby nie eksponować nowo zakupionego LCD, tylko po to, by sąsiedzi widzieli. Takie telewizory są teraz tanie i większość ludzi podobne posiada. Już same zasłony powodują, iż nie widać będzie, co Państwo posiadacie w domu. Przywołujecie Państwo przykład kradzieży, która miała miejsce na Państwa osiedlu, a mieszkania na parterach, są notorycznie wietrzone, okna pootwierane nawet w czasie Państwa nieobecności, jak mniemam. To samo tyczy się wejść do piwnic, czy parkingów podziemnych, które również przez większość czasu nie są zamykane na klucz, przez zwykłe lenistwo. Znacie chyba Państwo powiedzenie, że okazja czyni złodzieja. Swojego czasu w jednej ze stacji, nie napiszę której, bo byłaby to krypto reklama, wyświetlany był bardzo pouczający program o okradaniu mieszkań. Być może lekko przesadzony, ale można się było z niego wiele nauczyć, by nie powiedzieć, że wynieść.
Jeden z przedmówców sugeruje również, iż osiedle „RAJ NA ZIEMI” nie posiada placu zabaw dla dzieci, dlatego też obawia się nalotu i bombardowania placu zabaw na naszym osiedlu. Nie posiada tego placu jeszcze. Czy Państwa osiedle miało taki plac od samego początku istnienia? Nie sądzę, choć mogę się mylić, za co przepraszam. Gwarantuję, że osiedle „RAJ NA ZIEMI” również pokusi się o swój plac zabaw i to w bardzo krótkim czasie. A z czasem to Państwa dzieci będą chciały chodzić na owy plac, bądź co gorsza uciekać z getta, które Państwo im zgotują.

a może tak pokojowo?
Jeśli już tak Państwo oponują przeciwko tej furtce, to może dobrze byłoby zastanowić się czy nie warto jej zamontować i pozostawić w użytkowaniu na okres np. 3 miesięcy. Jeśli po 3 miesiącach byłyby jakieś problemy, incydenty, to łatwo można przecież taką furtkę zamknąć na kłódkę, albo po prostu zaspawać (nawet aluminium takiemu procesowi można poddać) i nikt już przez nią nie przejdzie. Gwarantuję Państwu, że przy odrobinie chęci furtka będzie działać sprawnie i nie będzie powodować Państwa obaw. Sami Państwo będą z niej korzystać, być może nawet któreś z dzieci wybierze się na pobliską uczelnię, aby się tam edukować i będzie mu łatwiej pokonać drogę, przez bezpieczne oświetlone osiedla zimową porą aniżeli brnąć nocą, przez nieoświetlony park wokół tychże osiedli. Trzeba jedynie z góry ustalić reguły i zasady jej użytkowania
To już chyba wszystko, co mogłem Państwu zasugerować jako osoba jedynie wynajmująca mieszkanie na Państwa osiedlu. Chciałbym jeszcze, jeśli Państwo pozwolą odnieść się do przedmówcy, który wspomniał problem trawy (nie trawki) i biegających po niej dzieciaków. Czy to ma jakiś związek z „problemem” furtki? Swoją drogą ciekawe, że zapominamy o tym, wychodząc z osiedla. Proszę mi wierzyć, mając w pamięci doświadczenia ze swojego dzieciństwa, wiem, że taka trawa przetrwa nie jedno, a z pewnością nas. Rozumiem, że trzeba o nią dbać, uczulam na to moją córkę, ale nie zabierajmy dzieciom radości z życia. Pamiętam osoby, które zabraniały dzieciakom bawić się na trawie, na moim osiedlu, w moim rodzinnym mieście. Dawno już ich nie ma wśród nas, oglądają kwiatki, ale od spodu, a kolejne pokolenie dzieciaków biega po trawie ciesząc się co nie miara.
Mam nadzieję, że Państwa nie zanudziłem. Sami Państwo widzą jak „poważnym” problemem może być, no właśnie, co? Jedna mała furtka, która może ułatwić życie nie tylko mieszkańcom osiedla „RAJ NA ZIEMI”, ale również, a może przede wszystkim, w głównej mierze kilkunastu osobom z Państwa osiedla, bo to również one wystąpiły do Państwa z prośbą o przyzwolenie na powstanie takiej furtki. Patrząc jednak na Państwa niechęć już im współczuję, bo z góry skazani są na niepowodzenie i brak sensownych argumentów z Państwa strony, które w łatwy sposób jak widać powyżej można podważyć, a wręcz obalić. Większa część z nich w ogóle nie ma związku z „problemem” furtki.
Liczę, że moich sugestii i spostrzeżeń nie weźmiecie Państwo do siebie, a może właśnie weźmiecie i potraktujecie je jako pomoc w rozwiązaniu „problemu” furtki i polepszenia bezpieczeństwa na Państwa osiedlu, o które tak Państwo zabiegają. Ja ze swojej skromnej strony postawiłbym na Państwa miejscu, na dialog, a nie na ultimatum, pamiętając jednak o wszelkich konsekwencjach, jak również korzyściach podjętej decyzji.
Podsumowując sugerowałbym Państwu nie stawiać ultimatum firmie „DŁUBEK”, części mieszkańcom osiedla „MÓJ RAJ NA ZIEMI”, jak również mieszkańcom osiedla „RAJ NA ZIEMI”. Pragnę zauważyć, iż oni również będą się borykać z problemem furtki. Najlepszym rozwiązaniem byłoby spotkanie zainteresowanych stron i przedstawienie argumentów za i przeciw. Nie podając jednakże problemów z bezpieczeństwem, ponieważ jak widać codzienność pokazuje, iż sami nie jesteśmy w stanie o nią zadbać, a z góry wymagamy jej od innych.
Nie twórzmy z osiedla getta, jedno już istnieje i wszyscy wiemy, jakie są tego efekty. Przepraszam za zajęty czas i ilość informacji w moim mailu.
Z należnym szacunkiem, jedynie Wynajmujący”
Dla zainteresowanych dodam, że sprawa furtki została zamknięta, choć ona sama nigdy nie otwarta, czyli jak się pewnie domyślacie w ogóle nie powstała. Przejścia łączącego oba bliźniacze osiedla nie ma. No cóż, a plac zabaw, plac zabaw na osiedlu „RAJ NA ZIEMI” powstał tak szybko, jak się można było spodziewać, znaczy się, jak ja się spodziewałem. Nowy, lepszy niż ten na osiedlu „MÓJ RAJ NA ZIEMI”.
Czy mieszkańcy zastosowali się do moich sugestii? Życzyłbym sobie, ale przecież pochodzą ze społeczeństwa tolerancyjnego i wierzącego, stosującego się do zasad świeckich i religijnych, więc czego się można spodziewać? Samych dobrych rzeczy, ale dla nich samych, więc wszystko zostało po staremu.

miłość bliźniego
Wyjaśnienia:
nazwy osiedli, jak również firmy, która była odpowiedzialna za budowę i wykończenie obu osiedli zostały zmienione, z obawy o bezpieczeństwo autora.
sprawa dotyczy jednej, osiedlowej społeczności, autor generalizuje zachowania na potrzeby artykułu, by pokazać absurd tejże społeczności, więc proszę nie przenosić tych zachowań na pozostałą część społeczeństwa, która zachowałaby się tak jak na ludzi inteligentnych przystało, a przynajmniej ma taką nadzieję.
Komentarz autora:
zdjęcia zapożyczone z: www.wiadomosci.gazeta.pl; www.100latpolskiegofilmu.pl; WIKIPEDIA