Dodano: 26 sierpnia 2010 r., 23:46:22
Ostatnia aktualizacja: 26 sierpnia 2010 r., 23:46:22
Like a virgin
Jako człowieka "gryzie" mnie mnóstwo rzeczy. Jako kobietę, dwa razy tyle. Co robić z tym co nas "gryzie"? Przemilczeć? Krzyczeć o tym głośno lub pisać z pełną werwą? A może dać się znieczulić, na wzór znacznej części naszego społeczeństwa?
Moda na dziewictwo. Zapoczątkowała ją bodajże Britney Spears, udając swego czasu niezłomną dziewicę, z marnym skutkiem zresztą. Sama idea jednak, przyjęła się bez zastrzeżeń i nurt ten zdaje się być nadal popularny. Taką postawę z zapałem pielęgnuje nasza Jola Rutowicz, ale nie tylko. Dziewictwo obecnie promuje popularny serial, pełen szalonych dziewic, jak też i większość gwiazd. Dodam tylko, że owo dziewictwo lub też czystość seksualną, jeżeli na to pierwsze za późno, promują z reguły kobiety. Cóż takiego wspaniałego widzą w owej postawie, trudno powiedzieć. Ja przede wszystkim widzę w tym sposób na nowe niekonwencjonalne, na pierwszy rzut oka, podporządkowanie się stereotypom. Tym stereotypem jest pogląd, że kobieta lubiąca seks to kobieta rozpustna i nie godna szacunku. Bo, proszę państwa, jakby wyglądała na kartach historii, taka dajmy na to Joanna D’Arc gdyby jej heroizmowi pewna błona nie towarzyszyła? Zresztą w średniowieczu seks już sam sobie miał oddźwięk polityczny, tak, że gdyby w tamtych czasach znano umiejętność pisania curriculum vitae, to dziewictwo, podobnie jak dzisiaj posiadanie prawa jazdy, byłoby niewątpliwym atutem dodatkowym. Pisanina, taka jak moja, spalona by została na stosie, razem ze mną zresztą.
Jako kobieta miałabym o wiele mniej szans na przetrwanie niż taki Diderot czy de Sade.
Wracając jednak do stereotypów, tak niekonwencjonalnie wkradających się w kobiece umysły, warto zauważyć kolejny, a mianowicie tzw. czystość przedmałżeńska. Ja bym to nazwała zbytecznym konserwowaniem krocza, bo czemu niby ma służyć ta czystość? Dar jakiś, czy co? Cóż za przyjemność zresztą, mieć doświadczenia tylko z jednym chłopem? Gdy jeszcze dobry jest w te „klocki”, to rozumiem, ale jak do kitu jakiś i jeszcze przed ślubem nie sprawdzony to lipa jakaś, proszę państwa, lipa.
A więc o co chodzi z tym dziewictwem, na Boga? Czyżby paniom tęskno było do średniowiecza? Nie sądzę. Prędzej jest to nieumiejętność wyrażania swoich potrzeb. Jakich potrzeb? Seksualnych oczywiście. Stara zasada walczenia z wszystkim tym czego się nie rozumie, ma tutaj swoje zastosowanie. Nie umiem, nie rozumiem, nie potrafię więc walczę. Kiedy jednak się z czymś walczy, to się tym samym jeszcze mocniej do tego przywiązuje. Pewnie dlatego symbolem dziewictwa jest falliczny jednorożec. Mówią, że gdy panna na innym rogu zaparkuje to jej towarzysz odejdzie. Ciekawe czy jak nasza Jola „da ciała” to maskotkę zgubi?