Dodano: 30 stycznia 2010 r., 22:49:22
Ostatnia aktualizacja: 28 lutego 2010 r., 14:22:56
La Coka Nostra - makra, której możesz zaufać
Wprawdzie premiera debiutanckiej płyty supergrupy La Coka Nostra miała miejsce już dawno (14.07.2009 r.), jednak warto do niej powrócić z jednego, bardzo istotnego powodu. Otóż amerykańscy muzycy już w kwietniu zawitają do naszego kraju na koncert. Sprawdźmy więc, czy LCN to faktycznie, zgodnie z tytułem płyty, marka, której możemy zaufać.
Droga koleżanko, drogi kolego! Apeluję do Was - wyrzućcie lub sprzedajcie inne rapowe płyty, jakie macie na półce w pokoju. Nie będą Wam już potrzebne. Od dzisiaj "A Brand You Can Trust" to Wasza jedyna pozycja, jakiej słuchacie. Ten krążek to kumulacja emocji, jakie ogarniają Was podczas obcowania z takimi ekipami i artystami, jak Army of the Pharaohs, Jedi Mind Tricks, Cypress Hill, The Psycho Realm czy Necro. La Coka Nostra zbiera to wszystko razem i dodaje coś jeszcze sprawiając, że materiał ten, to prawdziwa petarda, ba - to mina przeciwpancerna, która rozsadza słuchacza w każdej sekundzie odsłuchu.
Everlast, DJ Lethal, Danny Boy, Ill Bill i Slaine stworzyli, zgodnie z oczekiwaniem, prawdziwego muzycznego potwora. La Coka Nostra na długo zostanie w pamięci każdego, kto sięgnie po ten album. Już otwierające płytę dwa wersy Everlasta ("Bloody Sunday, Black Sabbath / The pope is a pedophile with a drug habit") zabijają człowieka na wstępie. A później jest jeszcze ostrzej, brutalniej (genialne "Nuclear Medicinemen"!), szczerzej i co najistotniejsze - lepiej.
Piszcząc o "A Brand You Can Trust" nie można nie wspomnieć o warstwie muzycznej. To nie jest zwykły uliczny hip-hop. To hardcore w najczystszej postaci, którego mocne beaty autorstwa Dj’a Lethala i Ill Billa z dodatkiem gitarowych rifów i chrypliwego wokalu Everslata, tworzą coś w rodzaju jego rapowej definicji.
Ale La Coka Nostra to nie tylko piątka artystów. To niczym mafijna La Cosa Nostra - familia wielu muzyków, zaprzyjaźnionych z najważniejszą rodziną: B-Real i Sen Dog (z Cypress Hill), gwiazda g-funku Snoop Dogg, Sick Jacken (z Psycho Realm), Bun B (połowa UGK), Q-Unique oraz Immortal Technique. Do tego producenci - Sicknature, Alchemist i Cynic - którzy obok wcześniej wspomnianych Lethala i Ill Billa, także zadbali o brzmienie opisywanej teraz płyty.
Reasumując, debiutancka płyta ekipy La Coka Nostra to miazga. Lepszego materiału wymarzyć sobie nie było można. "Welcome to Hell, the Devil’s here to open the gate" jak rymuje Sen Dog w refrenie "Bloody Sunday". Nic dodać, nic ująć. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla wielu płyta ta będzie jedynie dobrą produkcją, o której świat zapomni za rok, może dwa lata. Jednak w wielu przypadkach będziemy spotykać się z opiniami, że "A Brand You Can Trust" to, jak na ten moment, rapowy szczyt szczytów na poziomie muzycznym i lirycznym.
Ogólną ocenę obniża jedynie fakt, że większość utworów z płyty była znana na długo przed premierę. I nie mam tutaj wcale na myśli zjawiska, jakim jest piractwo. Muzycy sami umieszczali poszczególne piosenki na zapowiadających album internetowych mixtape’ach i epkach. To troszkę zepsuło efekt końcowy, bowiem zaskoczenie nie było tak duże. Co i tak nie zmienia faktu, że "A Brand You Can Trust" to rewelacja ubiegłego roku.
Zespół La Coka Nostra 26 kwietnia 2010 r. wystąpi w warszawskim klubie Stodoła. Więcej informacji na stronie
stodola.pl. Powyżej, dla zachęty, fragment jednego z koncertów grupy.
Komentarz autora:
Żeby znowu nie było, że plagiatuję sam siebie: http://axunarts.wordpress.com/2009/07/11/la-coka-nostra-a-brand-you-can-trust/ (+ kilka poprawek).