Dziennikarstwo obywatelskie
ARTYKUŁ POLECANY
05 września 2009 r.
Kategoria: Sport > Koszykówka
Rodzaj: Felieton
Dodano: 04 września 2009 r., 21:53:13
Region: Świat > Europa
Ostatnia aktualizacja: 04 września 2009 r., 22:02:21
Koszykarze powalczą o mistrzostwo Europy
fot. koszkadra.pl
Już w najbliższy poniedziałek, 7 września, rozpoczynają się 36. Mistrzostwa Europy w koszykówce mężczyzn. Po raz drugi w historii organizacja tej imprezy przypadła Polsce. Czy nasi reprezentanci są w stanie sprawić niespodziankę i tak jak drużyna z 1963 roku zdobyć medal "na własnych śmieciach"?
Trochę historii
Mistrzostwa Europy w koszykówce mężczyzn odbywają się od 1935 roku. Wtedy to w Szwajcarii po raz pierwszy FIBA, czyli Międzynarodowa Federacja Koszykówki, zorganizowała mistrzowski turniej, z którego ozłocona do domu wróciła ekipa Łotwy. W sumie zawodnicy z tego kraju zdobyli na wszystkich EuroBasketach dwa medale - ten pierwszy z najcenniejszego kruszcu oraz srebrny, który przywieźli z ostatniej przedwojennej rywalizacji. Najwięcej, bo aż 14 razy mistrzem Europy była reprezentacja ZSRR (w tym osiem razy z rzędy pomiędzy 1957 a 1971 rokiem). Druga w klasyfikacji medalowej jest także nieistniejąca już Jugosławia - 5 tytułów.
Polska w Mistrzostwach Europy zdobyła natomiast 4 medale - 1 srebrny (wcześniej wspomniany 1963 rok) i 3 brązowe (1939, 1965 i 1967 rok).
Gospodarzem ostatnich mistrzostw byli Hiszpanie, którzy na własnym terenie zaprezentowali się bardzo dobrze i zdobyli srebrny medal. W najważniejszym meczu ulegli oni reprezentantom Rosji tylko jednym punktem - 60:59. Dla Rosji był to drugi, ale pierwszy złoty, medal w historii jej startów w europejskim championacie po rozpadzie Związku Radzieckiego.
Nasza kadra o ostatnim starcie w ME powinna zapomnieć i to jak najszybciej. Polacy przegrywając w bardzo słabym stylu wszystkie mecze, nie wyszli nawet z grupy, ustępując miejsca Włochom, Francji i Słowenii.
Czas na medal?
Każda drużyna przystępując do tego typu turnieju stawia sobie jeden cel - zdobyć medal. Rzeczywistość weryfikuje później te zamiary, okazując się dla jednych łaskawa, dla innych zaś bardzo bolesna. Nie oszukujmy się - reprezentacja Polski faworytem tych mistrzostw nie jest. Atutów mamy jak na lekarstwo, a mówienie, że gra u siebie ma nam tylko pomóc, jest tak naprawdę potrzebne po to, by napędzać całą tę marketingowa otoczkę wokół największej w tym roku imprezy sportowej na terenie kraju. Sukcesem dla biało-czerwonych będzie wyjście z grupy, która jedynie teoretycznie wydaje się łatwa. Jednak pokonanie Bułgarii, Turcji czy też Litwinów, którzy organizować będą kolejny EuroBasket i w Polsce będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, będzie bardzo trudne.
Sparingowe spotkania, jakie rozegrały nasze "Orły" nie napawają optymizmem. Z dziewięciu gier kontrolnych nadwiślańscy koszykarze wygrali jedynie trzy. I nie można wcale zachwycać się minimalnymi porażkami z mistrzami świata - Hiszpanami i wyżej notowanym Izraelem. Martwić powinno nas to, że o większości z tych przegranych zadecydowały końcówki spotkań, w których nasi rywale pokazali niedostatki naszej obrony oraz fakt, iż brak nam lidera, który w decydujących momentach weźmie na siebie ciężar za rozgrywanie i zdobywanie punktów. Takim panaceum na odwieczną bolączkę reprezentacji, miało być nadanie obywatelstwa amerykańskiemu zawodnikowi Davidowi Loganowi, który od trzech lat gra w naszej lidzie. Obwodowy gracz Trefla Sopot ze swoich zadań wywiązywał się jak dotąd jednak średnio. O ile rzucał dużo, o tyle jego gra defensywna wyglądała dość przeciętnie. Patrząc obiektywne na grę, jaką zaprezentowali podopieczni Muliego Katzurina, nie dziwią decyzje personalne podjęte przez trenera, który w ostatecznym składzie na mistrzostwa pominął m.in. Filipa Dylewicza, a dał szansę czującemu się lepiej w obronie Robertowi Witce. Czy postąpił dobrze? Na rozliczenia przyjdzie czas pod koniec miesiąca.
Hiszpanie pewni swego
Trzeba przyznać, że przed startem EuroBasketu faworytów turnieju jest tak naprawdę kilku. Niezwykle niebezpieczna będzie broniąca tytułu Rosja (i nawet nie powinien przeszkodzić tu brak J.R. Holdena - koszykarza, który zasłynął decydującym rzutem w ostatnim finale, dzięki któremu Rosjanie zdobyli złoto), Chorwacja z super duetem Planinić-Ukić, Serbia, czy też nasi grupowi rywale - Turcja oraz Litwa. Nie można zapominać także o tym, że pomarańczową piłką dobrze posługiwać potrafią się także nasi zachodni sąsiedzi - Niemcy oraz mający już chyba za sobą okres największych zawirowań Grecy.
Niezwykle pewna swojego zwycięstwa w Polsce jest Hiszpania. Wicemistrzowie olimpijscy z Pekinu zarezerwowali już w Katowicach lokal na spodziewaną po finałową fetę. Oburzony całą tą sytuacją jest lider naszej ekipy, Marcin Gortat. Według niego to właśnie Polska zdobędzie złoto, a w finale, który rozegrany zostanie 20 września w katowickim Spodku, z kwitkiem odprawimy koszykarzy z Półwyspu Iberyjskiego. Wiara w siebie, wiarą w siebie, jednak na sprawy takie patrzeć trzeba trzeźwym okiem. Jak mówi były reprezentant i wielokrotny mistrz kraju, Tomasz Jankowski, "Hiszpanie potrafią rewelacyjnie bronić jako zespół, atakować też jako zespół, a przy okazji mają indywidualności, które w pojedynkę potrafią wygrać mecz" - i to jest właśnie definicja drużyny stworzonej do mistrzowskiego tytułu.
Jednak takie turnieje rządzą się swoimi prawami i oprócz doskonałej kondycji, świetnie rozpracowanych przeciwników oraz wytrenowanych rzutów, liczyć będzie się także dyspozycja dnia, a z tą jak wiadomo… nigdy nic nie wiadomo. W danym momencie naprzeciwko siebie stają bowiem dwie drużyny - tak samo zdeterminowane by wygrać, a zwycięzca może być jak wiadomo tylko jeden.
Wielcy nieobecni
Koszykówka to taka dyscyplina sportu, w której liczy się niemal tylko jedno - liga NBA. Wszystko inne schodzi tak naprawdę na plan dalszy. Nawet narodowa kadra jest mniej ważna niż gra w jednym z klubów najlepszej ligi świata. Oczywiście terminy sezonu w Stanach Zjednoczonych oraz europejskiego turnieju nie pokrywają się, jednak mimo tego wielu zawodników zrezygnowało z udziału w nim. Do tych "największych" nazwisk zaliczyć trzeba lidera rosyjskiej kadry, gracza Utah Jazz, Andreja Kirilenke, Brytyjczyków Luol Denga (Chicago Bulls) i Bena Gordona (Detroit Pistons), Niemców Dirka Nowitzkiego (Dallas Mavericks) i Chrisa Kamana (Los Angeles Clippers) oraz Hiszpanów Jose Manula Calderona (Toronto Raptors) i Sergio Rodrigueza (Portland Trail Blazers). Gdy dodamy do tego jeszcze także na co dzień występujących za oceanem Michaela Pietrusa z Francji, Turka Mehmeta Okura czy Litwina Dariusa Songaile uzbiera nam się całkiem spora lista, a dodam tylko, że to jedynie połowa nieobecnych.
Mimo braku tak utalentowanych graczy, na parkietach w Gdańsku, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Katowicach, Łodzi i Bydgoszczy powinniśmy zobaczyć grę na najwyższym poziomie, dzięki której oczy całego koszykarskiego świata przez 13 dni skierowane będą tylko na Polskę. Pozostaje jedynie trzymać kciuki za naszych i liczyć, że moje pesymistyczne (realistyczne?) spojrzenie na całą sprawę nie sprawdzi się i faktycznie to my, a nie na przykład Hiszpanie, będziemy cieszyć się z pierwszego w historii złotego medalu Mistrzostw Europy w koszykówce mężczyzn.
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
04 września 2009 r., 22:02:21
"ą" zamiast "a" w słowie marketingową
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Komentarze czytelników:
(07 września 2009 r., 15:28:28)
Moim zdaniem walka o tytuł rozstrzygnie się pomiędzy Rosjanami i Hiszpanami. Ewentualnie, reprezentacje Litwy i Grecji pomieszają szyki wcześniej wymienionym. Dla Polaków wyjście z grupy będzie już sporym osiągnięciem. Mimo wszystko, kibicuję naszym ;)
1 - 1 z 1 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
21 kwietnia 2009 r.
Wczoraj
4696
Inne z sport
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat