Fotografia ślubna Lublin
Rodzaj: Recenzja
Dodano: 06 maja 2010 r., 08:07:36
Region: Świat > Europa > Niemcy
Ostatnia aktualizacja: 06 maja 2010 r., 08:07:36
Klaus Schulze - "En=trance"
okładka płyty
Klaus Schulze zawsze zaskakiwał swoją "słabością" do neologizmów. Tytuły kompozycji jego autorstwa miały (i mają nadal) za zadanie wzbudzać w potencjalnym słuchaczu określone emocje, wyznaczać pewien kierunek, w którym podążał kompozytor, tak aby odbiór muzyki był jak najbliższy intencjom twórcy.
Jest oczywiste, że zamierzenia autora, co do odbioru jego dzieł nie pokryją się w pełni z wrażeniami odniesionymi przez słuchaczy. Jednak nazwa danego utworu zawsze będzie jakąś sugestią (często podświadomą). Krążek "En=trance" jest dobitnym przykładem stosowania tego typu zabiegu wobec potencjalnych odbiorców.
Już sam tytuł płytki jest "puszczaniem oka" do słuchacza. Entrance to wejście, trance - trans. Czyżby wejście do transu (okładka też coś sugeruje)? Może jednak zupełnie coś innego? Interpretacji może być tak wiele jak wielu fanów, którzy zetknęli się nie tylko z tym przedsięwzięciem Klausa Schulze'a. Tytuły kompozycji zgromadzonych na srebrnym dysku też nie są "zwykłe". Zabawa słowna trwa w najlepsze, poczynając od "En=trance", a kończąc na "Velvet System". Wszystkie utwory nie należą do krótkich (trwają ok. 20 min. każdy). Jest to posunięcie słuszne. Transowa stylistyka nagrań, w połączeniu z ich czasem trwania, ma za zadanie wywołanie odpowiedniego efektu (w domyśle transowego). Trudno jednak przewidzieć jaki ten efekt będzie ostatecznie. Odbiór muzyki jest zawsze bardzo indywidualny, więc i skutki będą różne. Forma kompozycji nie przypomina za bardzo dokonań Richarda Wanhfrieda - grupy/projektu stworzonej przez artystę (pewne podobieństwa są zauważalne). Stylistyka jest spokojniejsza, ale też i bardziej monotonna. Nie wydaje się to jednak wadą. Płyta jest w pewnym sensie "odsunięciem się" od wcześniejszych dokonań, ale dzięki temu otrzymujemy wspaniały obraz jak wielcy artyści bywają wszechstronni bez uszczerbku na tworzonej muzyce.
W "światku elekronicznym" spotkałem się z opinią, że to jedna z gorszych płyt Klausa Schulze'a, wręcz "wypadek" przy pracy. Nie zgadzam się z taką oceną.
Ocena autora:
Komentarz autora:
rok wydania płyty: 1988 r. Reedycja wzbogaciła się o dodatkowy utwór "Elvish Sequencer" z 1975 r.
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
14 lipca 2009 r.
Wczoraj
3576
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat