Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Sport > Koszykówka
Rodzaj: Felieton
Dodano: 17 lutego 2010 r., 16:14:30
Region: Świat
Ostatnia aktualizacja: 17 lutego 2010 r., 16:57:13
Michael Jordan - Jezus w nike'ach
(źródło: www.michaeljordan.pl)
Koszykarz Jayson Williams powiedział kiedyś o Jordanie: "Jezus w nike'ach." Dla wielu młodych adeptów koszykówki i dla starych wyjadaczy parkietów na pewno nim był. Dzisiaj Michael Jordan obchodzi swoje 47. urodziny!
Michael Jeffrey Jordan urodził się 17 lutego 1963 roku na Brooklynie w Nowym Jorku. Ma dwóch starszych braci, Ronniego i Larryego, oraz dwie siostry - starszą Deloris i młodszą Roslyn. Matka koszykarza pracowała w banku, a jego ojciec w elektrowni. Gdy Michael był jeszcze małym dzieckiem jego rodzice w obawie przed rosnącą przestępczością przeprowadzili się do Wilmington - małego miasteczka w Północnej Karolinie.
Początkowo Jordan jak większość chłopców z okolicy uprawiał baseball, który był ulubionym sportem jego ojca. Pierwsze kroki w koszykówce zaczął stawiać, gdy jego rodzice wybudowali koło domu boisko do koszykówki. Od razu stało się ono miejscem rozgrywania zaciętych meczy pomiędzy braćmi Larrym i Michaelem. Rodzina, zwłaszcza ojciec i brat Larry mieli ogromny wpływ na rozwój osobowy Michael’a. W szkole średniej - Laney High, Jordan grał w drużynie juniorów, co prawda słowo ‘grał’ w jego przypadku jest zbyt górnolotnym określeniem… Ze względu na swój niski wzrost (173 cm) był pomijany i wyśmiewany przez trenerów i kolegów z drużyny. Te wydawałoby się traumatyczne przeżycia dla młodego sportowca, stały się punktem zapalnym dla rozwoju jego wielkiej kariery. MJ był człowiekiem, który nie znosił przegrywać, a każda zniewaga i porażka były dla niego jak woda na młyn, która napędzała jego wolę walki i zwycięstwa. Jeden z kolegów z akademickiej drużyny powiedział kiedyś, że gdy wygrał z Michaelem w karty, on nie odzywał się do niego przez kilka dni…
(źródło: images.dailyradar.com)
Po szkole średniej, ciężkich treningach, ciągłym zmaganiu się z niskim wzrostem, z którym walczył rozciągając się dzień w dzień na drążku, przyszedł czas na wybór drużyny akademickiej. Padło na Uniwersytet Północnej Karoliny, w której opoką drużyny Tar Heels byli już James Worthy i Sam Perkins. Dean Smith, trener drużyny akademickiej wpajał swoim podopiecznym, że najważniejszą rzeczą jest dobro całej drużyny, a nie poszczególnych koszykarzy. Dużą wagę przykładał także do treningu indywidualnego. O wielkim talencie Jordana świat dowiedział się 29 marca 1982 roku. W finale akademickich mistrzostw ligi NCAA, trafił z dystansu na 15 sekund przed końcem meczu co dało zwycięstwo Tar Heels i było jego pierwszym (jak się później okazało jednym z wielu) winnershoot’em.
Do National Basketball Association Michael Jordan trafił w dniu draftu 19 czerwca 1984 roku. Jako pierwsi wybierali Houston Rockets. Wybrali centra z lokalnego uniwersytetu, Hakeema Olajuwona. Prawo do następnego wyboru należało do Portland Trail Blazers, którzy mieli już zawodnika grającego podobnie jak Jordan. Był nim swingman Clyde Drexler. Potrzebowali natomiast centra, dlatego wybrali Sama Bowie. Z numerem trzecim wybierał zespół Chicago Bulls, jedna z najgorszych drużyn w NBA. Byki wybrały Michael’a Jordan’a. 12 września 1984 roku Michael podpisał siedmioletni kontrakt na 6,15 mln dolarów. W owym czasie był to trzeci co do wysokości kontrakt w historii podpisany przez pierwszoroczniaka. Więcej dostał jedynie Hakeem Olajuwon i Ralph Sampson. Jak się później okazało, kontrakt związujący Jordana na wiele lat z klubem o słabych zapatrywaniach na
(źródło: images.dailyradar.com)
mistrzostwo musiał zostać niejako odpokutowany przez właścicieli klubu. Wobec tego, jego zarobki w latach 1996-1998 wynosiły ok. 30 milionów dolarów za sezon! Wiadomo, że były to jedynie pieniądze gwarantowane kontraktem z Chicago Bulls. Biorąc pod uwagę zarobki z kontraktów reklamowych największej gwiazdy popkultury lat 80 i 90, Jordan zarabiał rocznie ok. 150 milionów dolarów.
Pierwsze sezony gry w NBA przyniosły Jordanowi wiele rekordów indywidualnych, jednak pozycja Byków w ligowej drabince wciąż nie była najlepsza. Zmianę przyniosło dopiero pojawienie się wybitnego trenera w zawodowej lidze koszykówki - Phila Jacksona „Mistrza Zen”. Wraz z nim, w niedługim czasie do drużyny Chicago Bulls trafił Scottie Pippen, idealny, wszechstronny skrzydłowy. Jordan powiedział kiedyś, że jedyną rzeczą jakiej nie jest w stanie zrobić z piłką do kosza, jest wsad lewą ręką stojąc pod tablicą - co Scottie robił, „z zamkniętymi oczami”.
W latach 1991 - 1993 Dynastia z Chicago Bulls zdobyła trzykrotnie mistrzostwo ligi NBA a Michael Jordan - tytuły króla strzelców sezonu zasadniczego oraz MVP Finałów NBA. Rok 1993 okazał się najgorszym w karierze „His Airness”. Ojciec Michaela Jordana został zamordowany podczas napadu rabunkowego. To skłoniło największą gwiazdę koszykówki do przerwania swojej wielkiej kariery. W hołdzie dla swojego ojca, który od zawsze kochał baseball, Jordan rozegrał półtora sezonu w baseball’owej drużynie Chicago White Sox. Bez żadnych sukcesów. O porażce Jordan’a wymachującego kijem zdecydowały prawdopodobnie warunki fizyczne. Koszykarze jako atleci o prawie kulturystycznej postawie posiadają niewielką ilość tłuszczu w swoim organizmie (MJ - ok. 4% tłuszczu), natomiast zawodnicy ligi baseball’owej z mocno rozwiniętymi mięśniami klatki piersiowej posiadają ok. 7-8% tłuszczu w organizmie.
(źródło: stevemasonsmog.typepad.com)
Michael wrócił do NBA w połowie sezonu 1994-1995. Przez krótki czas grał wtedy z numerem 45. Numer taki nosił zawsze jego brat Larry, dlatego Air uważając się za dwa razy gorszego od swojego brata grał przez całą swoją karierę z numerem 23. W kolejnych trzech sezonach Byki wzmocnione gwiazdą Bad Boys z Detroit, niezniszczalnym, szalonym i nieprzewidywalnym Dennisem Rodmanem, zdobyli kolejne trzy mistrzostwa NBA. W 1998 roku MJ ponownie odszedł z NBA aby powrócić do gry w 2001 roku na kolejne dwa sezony, tym razem w barwach Washington Wizards.
„Poza swoimi fenomenalnymi warunkami fizycznymi miał niesamowitą ambicję, nieporównywalną z nikim innym wewnętrzną pasję współzawodnictwa. W miarę upływu czasu stawało się to coraz bardziej oczywiste. Świadkowie początków jego sławy pod wrażeniem jego gry przypisywali osiągnięcia Jordana wyłącznie talentowi. Ale teraz, u kresu kariery, gdy nie mógł już stosować swych mistrzowskich sztuczek, wychodziło na jaw to, co go wyróżniało: niezłomna wola, absolutne wykluczenie przegranej, czy to z przeciwnikiem, czy z efektami upływu czasu. "On chce ci wyciąć serce", powiedział kiedyś Doug Collins, "a potem pokazać ci je na dłoni". "To Hannibal Lecter", stwierdził Bob Ryan, dziennikarz z "The Boston Globe" specjalizujący się w koszykówce, nawiązując do bezlitosnego antybohatera Milczenia owiec. A jego kolega z zespołu, Luc Longley, zapytany przez reportera telewizyjnego o jedno słowo, które najlepiej opisywałoby Jordana, powiedział po prostu: "drapieżnik". […] Jordan dbał o swój wygląd; był najprawdopodobniej najlepiej ubranym Amerykaninem od czasów Cary'ego Granta, a wyglądał dobrze właściwie we wszystkim. Jak zauważył ktoś z ekipy robiącej z nim reklamę dla Nike, w sportowej koszulce prezentował się lepiej niż większość gwiazd filmowych w smokingu. "Postaraj się, żebym dobrze wypadł", mawiał Jordan przed każdym ujęciem do Jima Riswolda, speca od reklamy Nike. Riswold odpowiedział mu kiedyś: "Michael, mógłbym cię sfilmować, jak wpychasz staruszki pod samochód albo wrzucasz szczenięta do wrzątku, a i tak byś dobrze wypadł".” (David Halberstam, Grać i wygrać - Michael Jordan i świat NBA)
Kilka ciekawych cytatów o Michaelu Jordanie:

Autor nieznany - "Już przyzwyczaiłem się do tego co Jordan robi na boisku. Zacznie nas zadziwiać jak w biegu i pomiędzy wsadami zacznie gotować, prać i uzdrawiać kaleki..."

Rick Barry, członek Hall of Fame - "Wszyscy ludzie rodzili się równi, dopóki nie pojawił się Michael Jordan."

Paul Westphal - "Myślę, że Michaela Jordana nie powstrzymałby nawet sam Michael Jordan."

Ron Harper, Playoffs 1988 (grał wtedy w Cleveland) - "Już nigdy nie rzuci mi 50 punktów !"- w następnym meczu Jordan rzuca 55 punktów.

Doug Collins - "... właśnie wykonał swój rutynowy podrzut z podwójnym przesunięciem i obrotem o 360 stopni ... "

Shaquille O'Neal - "Widziałem, jak jemu udaje się coś takiego, o czym ja mogę tylko marzyć. Widziałem jak wyskoczył z jednej strony pola trzech sekund, został popchnięty, wyprostował się w powietrzu, przekręcił i wrzucił piłkę do kosza z drugiej strony. Tego nie da się zrobić !!!"

I na koniec:

Michael Jordan - "W tym wszystkim chodzi o pożądanie (wygranej)."

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN MICHAEL!
Autor: pablo
Komentarz autora:
www.23.pl|David Halberstam, Grać i wygrać - Michael Jordan i świat NBA, 2001
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
17 lutego 2010 r., 16:57:13
Dennisem...
2.
17 lutego 2010 r., 16:55:49
o braku kropki uświadomił mnie Axun
3.
17 lutego 2010 r., 16:51:58
usunięcie apostrofów - w myśl sugestii Depechmaniaca
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(18 lutego 2010 r., 22:06:05)
Czaderska jest, o tak! :D | oj wiem, że nie o ta chodziło :P Tak sobie czasem żartnę :P
(18 lutego 2010 r., 21:07:20)
Nie, to nie to ale też jest dobra:D Wkręciły mi się reklamy teraz... pamiętasz tą yeppy? - http://www.youtube.com/watch?v=Xcixo8rj4yw :D
(18 lutego 2010 r., 20:56:06)
http://www.youtube.com/watch?v=MlKxoBdg8tk - not?:P
(18 lutego 2010 r., 20:26:20)
Jestem wdzięczny za plusy:) Zachęcam do obejrzenia kilku filmików duetu Air i Czarny Woody Allen: zaczniemy mocnym uderzeniem - http://www.youtube.com/watch?v=Abr_LU822rQ; teraz jeszcze mocniej - http://www.youtube.com/watch?v=ZjFK3L4cvQs&feature=related; może być jeszcze mocniej: http://www.youtube.com/watch?v=H0HPbGz915I; teraz będzie masakra - http://www.youtube.com/watch?v=A2ZGgbTdAv4&feature=related; i teraz już bez udziału Sheltona, ale to jedna z moich ulubionych - http://www.youtube.com/watch?v=O6nljThMtEc; miłego oglądania, jakby ktoś przez przypadek znalazl reklamę, w której buty Jordana odpalają jak rakiety (mam nadzieję, że zostałem zrozumiany...) to proszę o kontakt:D
(18 lutego 2010 r., 17:46:13)
Depech: co w moim komentarzu było niekonsekwentne? :]
(18 lutego 2010 r., 16:53:32)
Wielki plus :)
(18 lutego 2010 r., 12:09:32)
Pablo! Dzięki Twojemu artykułowi, 47 urodziny MJ'a odbiły się szerokim echem w Polsce:) Co do tytułu - na Lionela Messiego wołam - "Messiasz futbolu":) Trudno uciec od boskich porównań w ich przypadku:)
(18 lutego 2010 r., 11:30:17)
Archeolog w sporcie i mamy bardzo, bardzo dobrą biografię. Napisałeś świetny artykuł, po polsku. Tak jak już usłyszałeś, czyta się jednym tchem. Bardzo lubię takie teksty i powinieneś dostać za niego po kilka plusów od każdego. Odnoszę wrażenie, że w latach '80 wystarczyło mieszkać w USA, nazywać się Michael J. i sukces gwarantowany...
(18 lutego 2010 r., 11:19:36)
Tak troszkę z jednodniowym poślizgiem art wylądował na głównej, ale zawsze to coś. ;)
(18 lutego 2010 r., 00:49:34)
oj yeppy, yeppy, ale jesteś niekonsekwentna swojej doskonałości komentowania :).
(17 lutego 2010 r., 17:52:32)
pablo: świetny tytuł, a odnośnie treści to przychylam się w całości do poglądu yeppy :p
(17 lutego 2010 r., 17:28:50)
Nie ma, bo Pablo napisał porządny artykuł, bez tony błędów, jak co niektórzy. Do tego przemyślany jest i treściwy. Poza jajami ma także ręce, nogi i głowę :] Żaden cud, po prostu jedni się przykładają, drudzy olewają.
(17 lutego 2010 r., 16:54:18)
A, i Dennisem Rodmanem, a nie Denisem Rodmanem. Wiem co mówię, bo plakat w pokoju z "Robakiem" jest od tylu lat... ;)
(17 lutego 2010 r., 16:54:15)
Dzięki:) usunąłem te apostrofy Depech. Słabo wyglądały... Axun: jakbyś widział moje zaskoczenie jak zobaczyłem Kobego na zdjęciu:D... 23... 24.
(17 lutego 2010 r., 16:53:21)
Super art! Ale popatrz jaka telepatia - nawet główne zdjęcia naszych tekstów przedstawiają zawodników w podobnych pozach. :) Tak, Depech ma racje - te apostrofy niepotrzebne. Dajemy je wtedy, kiedy nazwisko kończy się na samogłoskę, tak najkrócej to można ująć. I "47(kropka) urodziny". ;)
(17 lutego 2010 r., 16:49:37)
o nawet Yeppy nie ma zastrzeżeń, cud nad cudy :)
(17 lutego 2010 r., 16:48:21)
przeczytałem z zapartym tchem, uwielbiałem go oglądać, choć moim idolem był silny skrzydłowy Karl Malone. Sławetne mecze z Lakers i pojedynki Michaela z Magic Johnsonem, jeśli można było je tak nazwać, bo na boisku istniał jedynie Micheal. Gładkie 4-1. Magic, weteran odchodził już z ligi, a Micheal zdobył swój upragniony pierwszy mistrzowski tytuł, coś niesamowitego. On, Pippen, Paxon, Cartwrigth i Grant. Oglądanie ich to było coś pięknego. Teraz już nie mam takich gigantów. Super tekst. Usunąłbym jednak apostrofy po nazwiskach, szczególnie przy Philu Jacksonie, bo nie potrzebne, mnie chcieli za nie tutaj jaja urwać. Swoją drogą, to chyba nastała normalność, bo nikt już nie piętnuje interpunkcji, a ocenia wartość artykułu, co mnie cieszy, ale mogę się mylić.
(17 lutego 2010 r., 16:43:36)
Kawał dobrej roboty.
(17 lutego 2010 r., 16:16:26)
To tak żeby nie zostać zaszufladkowanym... synchronizacja z Axunem niezamierzona:D
1 - 19 z 19 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
05 stycznia 2010 r.
21 stycznia 2012 r.
585
Inne z sport
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat