Fotografia ślubna Lublin
Komunikat: artykuł tylko dla zalogowanych dorosłych
Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Felieton
Dodano: 24 lutego 2010 r., 11:02:41
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 26 lutego 2010 r., 17:37:28
I będą żyli długo i szczęśliwie!
z.w.
Marzeniem każdej młodej dziewczyny jest: wyjść za mąż za szalenie przystojnego księcia z bajki, wyglądać w sukni ślubnej jak kopciuszek na balu i żyć w stanie błogości długo, długo, aż do śmierci. Niekoniecznie za górami, za lasami, byle z dala od teściów.
O dniu ślubu marzymy od dziecka. A tu ciach! Ma się te dwadzieścia parę lat i wciąż ucieka się od formalności. Mało kto decyduje się na małżeństwo w tak „młodym” wieku, niby najpierw nauka. Ewentualnie po studiach, albo dopiero kiedy będzie stała praca. A może przerażają nas inne fakty? Małżeństwo, jak się okazuje, to wcale nie jest bajka. Wielu o tym wie i nie chce na to zło pozwolić, dlatego urządza jakieś „czary-mary”.
Moja przygoda z przesądami zaczęła się rok temu, kiedy kuzynka skrupulatnie analizowała je przed swoim ślubem. Samo wybranie daty stanowiło już niemały problem. A gdzie tam cała reszta?!
Kuzynka do ostatniej chwili nie umiała się zdecydować czy ślub odbędzie się w czerwcu czy w sierpniu. Rozbiegało się o pogodę. Wierzyła, że słoneczna pogoda to dobra wróżba na przyszłość. Polecany przeze mnie maj odpadł już na dzień dobry. Dlaczego? Inny przesąd głosi, że zawarcie małżeństwa w miesiącu z literką „r” w jego nazwie gwarantuje szczęśliwe pożycie. Więc ostatecznie stanęło na sierpniu.
Droga kuzynka opowiedziała mi również przesąd o ślubnych butach. Ponoć na kilka dni przed uroczystością kładzie się je na parapecie, aby wpadło do nich szczęście. Odwiedziłam ją na parę dni przed weselem, ponieważ prosiła, żebym przyniosła jej swoje spinki. Nie mogło się przecież obejść bez rzeczy pożyczonej. I wtedy zobaczyłam buty na oknie. Matko z córką! Miałam ochotę zaraz zajrzeć do barku, czy aby ostatnio nie za często częstowała się nalewką dziadka. „Muszę jeszcze tylko zadbać o to, żeby zebrać więcej drobnych przed kościołem. Wiesz, kto będzie miał ich więcej, ten będzie zarządzał kasą w małżeństwie” - oznajmiła z radością. Bardzo ją lubię, ale wtedy nie mogłam jej słuchać.
W końcu i tak pamiętnego 23 sierpnia pojawił się przelotny deszcz. I co? Tłumaczyła, że jest on znakiem bożego błogosławieństwa. W końcu z kościoła wracali inną drogą niż tą, którą tam przyjechali. Wierzyli, że w ten sposób nieszczęście zmyli drogę.
Nie wyobrażam sobie nawet, co by było, gdyby młodzi strzelili inna gafę. Tak było na ślubie znajomych. Przysięga ładnie wyrecytowana, czas założyć obrączki. Pan młody był tak podekscytowany, że...upuścił obrączkę! Powaga towarzysząca uroczystości nagle się ulotniła. Pan młody cały czerwony a panna młoda z płaczem na końcu nosa. Dziewczyno nie rycz, tapeta ci spłynie! - pomyślałam. Biedny, stary i schorowany ksiądz schyla się po obrączkę. Jakby nie wiedział, od czego są ministranci. „No dobra, nic się nie stało, obrączka nie wpadła przecież do kanału. Włóż jeszcze tylko na dobry palec, daj jej buzi i chodźmy się bawić”. Co prawda mówiłam to do siebie w myślach, ale wydarzenia tak się potoczyły, jakby do kawalera, tudzież świeżo upieczonego małżonka, moje słowa dotarły. Pan młody wrócił do swoich kolorów, panna młoda wzięła się w garść i gorącym i namiętnym pocałunkiem uwieńczyli ceremonię ślubną.
Kiedy przyglądam się temu weselnemu teatrzykowi, przestaje mnie dziwić wysoki procent singli. Równie mało zadziwiające było by to, gdybym kiedyś w księgarni trafiła na poradnik typu: „Planuj ślub i pamiętaj o przesądach”. Dobry dla tych wszystkich, którzy nie chcą załatwić się na starcie. Dochodzę do wniosku, że albo zostanę starą panną, albo będę żyła z partnerem na kocią łapę - chociaż nie, babcia by tego nie przeżyła - albo będę uciekającą panną młodą! Tak czy siak, ślubu nie będzie!
Autor: Demi
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
26 lutego 2010 r., 17:37:28
poprawa literówek
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(29 września 2010 r., 09:39:07)
Fajny artykuł:)
(27 lutego 2010 r., 00:16:46)
och ślub!! Ja mam 21 prawie lat i jestem singielką, bo nie znalazłam odpowiedniego faceta. A do małżeństwa trzeba dojrzeć. Gdzie tam studenciakom się żenić! Większość tylko imprezuje i piwkuje ;) A co do przesądów, to moja Mama mówiła, że w dniu jej ślubu z Tatą padał deszcz przez cały dzień i była straszna mgła, rzecz działa się w listopadzie, czyli bez "r", a są razem już 24 lata. :D I oby tak dalej.
(26 lutego 2010 r., 22:36:12)
yeppy, mam nadzieję, że nie uprałaś. Z tego co wyczytałem na tym portalu, możesz zgarnąć całkiem sporą kasę! Zastanów się...
(26 lutego 2010 r., 22:08:24)
Gorzej jak ktoś liczy jedynie na takie czerwono-majtkowe czary mary. ;)
(26 lutego 2010 r., 22:04:42)
Reactor ja jeszcze swoje czerwone mam gdzieś nawet :P i podwiązkę również :P Sentyment jakiś czy coś? :P Czasami takie czary mary mają swój urok ;)
(26 lutego 2010 r., 21:47:22)
Znakomita sprawa takie wesele! Jedno jest pewne. Po przeczytaniu komentarzy widać jasno, że niektórzy potraktowali twój tekst bardzo serio. :) Ode mnie plus. Niektórzy nigdy nie zrozumieją również dlaczego dziewuszki zakładają czerwone majty na maturę. No i dobrze. Duże smutaski mają swój świat, który musi być racjonalny i w pełni wytłumaczalny, dzięki temu nudny i nieciekawy jak flaki z olejem. Oczywiście tylko dla nas wesołków, bo oni tego nie rozumieją. Słowo "zabawa" nie dla każdego znaczy to samo.
Niemniej pozdrawiam smutasków na tym portalu.
(26 lutego 2010 r., 21:31:23)
Pablo: a najlepszy i tak było głaskanie się po prawym policzku przez Hornaceka. A kto wykonuje najbardziej bekowe rzutu osobiste na świecie? http://www.youtube.com/watch?v=0wQq9YWZ568&feature=related

Sorry za odejście od tematu głównego. ;)
(26 lutego 2010 r., 17:43:39)
tak na prawdę chcę mieć męża, a ten tekst napisałam pod wpływem impulsu ;)
czasem trzeba pośmiać się ze świata... dzięki moi drodzy za uznanie
(25 lutego 2010 r., 13:39:14)
Wiara w zabobony przy okazji ślubu kościelnego to raczej wypaczenie postawy religijnej... i złamanie 1 przykazania! Dlatego jak dla mnie ślubno - weselne przesądy są trochę nie na miejscu, ale są też głęboko zakorzenione w świadomości człowieka i to nie tylko przy okazji zawarcia związku małżeńskiego ale i wielu innych sferach życia. Jak np. sport - typowy obraz kultury magicznej: Jordan pod spodenkami Bulls nosił błękitne z zespołu akademickiego, Jeff Nordgaard pukał w stolik sędziowski, albo chuchanie w ręce przed rzutem osobistym (przed rzutem osobistym to chyba każdy odprawia jakiś rytuał...).
(25 lutego 2010 r., 12:00:59)
piłem do formy sakramentalnej ślubu, tak jak autorka. Choć może lepiej byłoby dla tekstu jakby uderzono w kontrakt małżeński zawierany przed kierownikiem USC...Tam dopiero można by było pofolgować uroczemu pokpiewaniu:)Co do trudności z rozróżnianiem ślubu od wesela - bywa, że jeśli nawet sami "młodzi" mają z tym problemy, to dodatkowo nie może dziwić późniejsze rozwodnictwo...
(25 lutego 2010 r., 10:49:59)
qlqu: ślub ma formę cywilna lub sakramentalną. Spora część młodych par traktuje ceremonię z lekkim przymrużeniem oka - ich poziom gorliwości religijnej nie jest zbyt wysoki, patrząc na ilość rozwodów cywilnych. Odnośnie konieczności rozróżnienia samej ceremonii zaślubin od wesela, to w naszej kulturze jest o to szczególnie ciężko. Wystarczy wspomnieć "Weselę" czy "Chłopów".
(25 lutego 2010 r., 10:16:03)
Po lekturze tego tekstu mam mieszane odczucia; Radziłbym odróżnienie samej ceremonii ślubnej od wesela - after przyjęcia...Wg mnie jest rażąca niespójność w tym tekście, zdaniem - "Kiedy przyglądam się temu weselnemu teatrzykowi, przestaje mnie dziwić wysoki procent singli. " porównałaś ceremonię, mszę ślubną z jakby nie było z popijawką rodzinno - przyjacielsko - znajomościową. Od kiedy ślub i wesele to jedna bajka? Poza tym jak dla mnie, za dużo w tym tekście, zwłaszcza w opisie przysięgi małżeńskiej demonizowania, cynizmu i pogardy, a za mało empatii...(z przesądami ślubno-życiowymi, rozumiem i pojmuję i wg mnie ironizowanie było tutaj jak najbardziej wskazane) Mogłaś przyjść na samo wesele, skoro aż tak Cię to denerwowało...Wychodzę z założenia, że ślub powinien być dla samej pary młodej, a wesele dla gości - czy to tak trudno zrozumieć, nie mówiąc o uszanowaniu tego? Pozdrowienia dla debiutantki:)
(24 lutego 2010 r., 22:44:16)
:) W sumie wiadomo, że nie działa, ale ryzykować nikt nie chce.. Plus!
(24 lutego 2010 r., 16:32:28)
Nie przepadam za tego typu "imprezami", ale trzeba przyznać jedno - w tej sytuacji na pewno obecni małżonkowie będą mieli co wspominać za kilka lat. :)
(24 lutego 2010 r., 16:17:06)
'zostanę stara panną, albo będę' - literówka. Pewna 'pielęgniarka' po przeczytaniu Twojego felietonu powiedziałaby: e tam, zabombon! || zielona kulka za całkiem niezły debiut.
(24 lutego 2010 r., 14:10:39)
dobry tekst, czytając go przypominałem sobie własne przygotowania i opinie rodziny, że nie tak, że musi być w miesiącu z literą R, że drużba nie może być żonaty, itp. I co, i nadal jestem z tą samą kobietą, wszystko to bujda, zabobony i otoczka :). Kto ma być ze sobą będzie, kto nie, nie będzie. Czasem zastanawiamy się z małżowiną, czy zrobilibyśmy to samo, wiedząc, ze to niepotrzebny wysiłek, ale pomimo tego całego wiejskiego blamażu stwierdzamy, że tak, bo jest się z czego/kogo pośmiać. Najważniejsze to mieć dystans do siebie i swojego życia. Także polecam wiejską imprezę, jak najbardziej. Plusior za przywołanie wspomnień.
(24 lutego 2010 r., 14:05:25)
torque & joke: myślę, że za bardzo poważnie podchodzicie do sprawy. Oprawa, muza, najważniejsze to dobrze się bawić wśród swoich bliskich. Pewnie, że oprawa ważna, ale przecież nie będę tańczył na czyimś ślubie w takt muzy DM. Nie mogę tego wymagać. Chociaż na swoim tak właśnie było :), kiedy co niektórzy się ululali :). Wiejskie przyśpiewki i wiejska zabawa, cóż, kwestia gustu. Pamiętajcie jednak, że przez takie słowa pokazujecie szacunek dla tych, którzy byli głównymi bohaterami tej ceremonii. Fakt, że wszystko trąca mychą, ale i tak myślę, że u nas i tak jest w miarę normalnie patrząc na Stany, na przykład. Chociaż widać pierwsze oznaki amerykanizacji. Zdjęcia jest OK.
(24 lutego 2010 r., 11:45:43)
Oczepiny bywają "żenujące". Ogólnie jednak można to wszystko jakoś okiełznać. Wystarczy dobrze "spektakl" wyreżyserować i trzymać się ściśle scenariusza :)
Ślub ma swoje dobre strony, bo daje pewnego rodzaju pewność dla trwałości związku i warto mieć to na uwadze, kiedy w grę wchodzi prawdziwie wielkie uczucie :)
Wspomniane w tekście przesądy rozpowszechniają zwykle ci, którym się nie powiodło w małżeństwie, tłumacząc porążkę niedopełnieniem zabobonu. Szczęśliwcy zwykle nie zdradzają swoich sposobów na sukces. Jest taka piosenka, porada dla Panny Młodej: "Pierwszego dnia po ślubie , od razu go w łeb!" Oczywiście żartuję :))
(24 lutego 2010 r., 11:42:12)
I tak blisko połowa z nich po przerobieniu pierwszych czterech lat, trafi do kancelarii adw. , a później na wokandę. Uwielbiam rozwody!!!! Podzielam pogląd jokera, że to dobry debiut. Moje gratulacje.
(24 lutego 2010 r., 11:18:26)
Niezły debiut. Brakuje chyba ze dwóch przecinków. No i brzydkawe zdjęcie. Poza tym śluby to cyrk. To co działo się na ślubie mojego przyjaciela, na którym byłem w sierpniu ubiegłego roku, to coś czego nie powinien widzieć żaden kawaler i żadna panna. Te starowiejskie zabawy, konkursy i fatalna muzyka. Wystrój, towarzystwo i kretyńska głęboko katolicka podszewka niepraktykujących. Jedyny chyba tego plus to kasa dla młodych. W sumie nie czaję. Jesteśmy podobno całkiem inteligentną rasą ludzi i chyba każdy zauważył, że oczepiny po prostu nie działają - więc po co?
1 - 20 z 20 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
27 grudnia 2009 r.
01 marca 2010 r.
40
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska