Dodano: 31 sierpnia 2010 r., 12:14:31
Ostatnia aktualizacja: 31 sierpnia 2010 r., 12:14:31
Felietonnik: Czy widzisz krzyż? A kysz, a kysz!
Równie refleksyjny, co absurdalny. Z założenia osobisty, ironiczny, przekorny i żartobliwy. Dziennik jest jak taśma klejąca. Trudno zacząć, potem jakoś się ciągnie.
W Świebodzinie ma stanąć największy Najwyższy na świecie. Będzie miał 33 metry wysokości, a więc o metr więcej niż Jezus z Rio. Dodatkowo „nasz” Chrystus zostanie wyposażony w piorunochrony, które złagodzą skutki gniewu tego na górze. Trzeba Go chronić. Synowi już raz się nieźle oberwało. 33 centymetry zadowoliły by każdą kobietę, ale czy 33 metry wystarczą w tym wypadku?
Z pewnością wydane na jego budowę 30 mln, zadowoliłyby każdą. W rekordach wysokości, długości i ludzi zgładzonych w ludobójstwach najgorsze jest to, że każdy rekord musi, ale to musi zostać kiedyś pobity.
Z kolei krzyży na świecie jest wiele. A w Polsce chyba jeszcze więcej. Niemal wszystkich interesuje dziś tylko jeden. Bynajmniej nie czerwony. I nie jest to ten kawałek drewna, który według relacji postronnych świadków, dźwigał na Golgotę Jezus. Nie będziemy teraz roztrząsać czy był on synem Boga, czy pierwszym na ziemi hipisem. Nie jest to także krzyż na Giewoncie. Ale Cii... Lepiej, by co poniektórzy nietolerancyjni o nim nie pamiętali. To krzyż polityczny!
Owy krzyż ma magiczne moce. Pozwala każdemu być tym, kim chce być. Prawica jest wreszcie wzorową prawicą, broniącą krzyża jak lwica. Z kolei lewica, jak to lewica, sprzeciwia się prawicy. A liberałowie, jak na przykładnych liberałów przystało, mają wszystko w dupie. Wszyscy są wreszcie sobą. Tylko krzyż jakby nieswój.
Dlaczego wciąż stoi w centrum arena del circo? Każdy może schłodzić się w jego cieniu, aż do następnych wyborów. A cień to on rzuca rozległy. Przysłania przedagonalne skutki powodzi, katorżnicze budowy autostrad i pęczniejące ceny żywności i VAT-u.
Jak wyjść z tego krzyżowego ognia? Poczekać. W zimę nie ma słońca, nie ma cienia. Poza tym niekonserwowane drewno gnije szybko.