Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Felieton
Dodano: 14 lipca 2010 r., 23:48:11
Ostatnia aktualizacja: 14 lipca 2010 r., 23:57:41
EuroPride2010:"Nie lękajcie się"
Ogólnoeuropejska parada środowisk lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych w ramach EuroPride 2010 odbędzie się 17 lipca na Placu Bankowym w Warszawie. Organizatorem imprezy jest Fundacja Równości, która rok rocznie organizuje w stolicy Paradę Równości.
Hasłem zaplanowanej manifestacji jest parodia słów Jana Pawła II: „Nie lękajcie się”…
Od 9 lipca przez stolicę naszego kraju przetaczają się różne wydarzenia kulturalne, konferencje polityczne, panele dyskusyjne prokurowane przez mniejszości seksualne. Można obejrzeć kino "gejowskie" w Kinotece, wysłuchać utworów w wykonaniu światowej sławy męskich chórów gejowskich z Londynu i ze Sztokholmu, podyskutować o gejach w kulturze, wybrać się na wystawę, uczestniczyć w warsztatach drag – kingowych, przejść kurs zmiany płci na okoliczność występów na scenie. Organizatorzy EuroPride nie zapomnieli też o konferencjach biznesowych i związkowych dla środowisk „tęczowych”.
Grafik wydarzeń EuroPride 2010 wydaje się być bardzo napięty. Wydarzenia około towarzyszące paradzie o różowym zabarwieniu są tematycznie różnorodne i jest ich wiele. Nie powinno to jednak nikogo dziwić. W końcu, organizatorzy EuroPride 2010 dumnie przyrównują go nawet do imprez pokroju igrzysk olimpijskich itp. Na marginesie, jest to oczywiście z ich strony gruba przesada, która według mnie trąci hipokryzją i nadużywaniem retoryki typowej dla działaczy gejowskich, a polegającej na stosowaniu pozornych podobieństw. Nijak przecież porównywać obie imprezy i to pod każdym niemal względem.
Jeśli jednak wydarzenia towarzyszące paradzie starają się chociaż pokazać środowisko mniejszości seksualnych nie tylko poprzez pryzmat seksualności, o tyle sama forma parady i jej hasło przewodnie wywołuje zza wczasu negatywne i emocjonalne reakcje w społeczeństwie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że homo-parady to cyrk, w którym w głównych rolach występują rycerze tolerancji, czyli przede wszystkim panowie w fikuśnych strojach o wymuskanych torsach i wymalowanych brwiach oraz o zgrozo (!) promujący się politycy „z lewa”, zbijający swój kapitał polityczny na rzekomo ciemiężonych społecznie i na rzekomym wspieraniu w dążeniach do ekstensywności praw mniejszości seksualnych. [„dożynki LSD”] Pod przykrywką dobrej zabawy, taka impreza zakrawa właściwie wyłącznie na promowanie wyuzdania, nie rzadko poniżając wszelkie świętości dla chrześcijan, autorytety moralne czy duchowe. Na tym polegają tego typu ogólnoeuropejskie manifestacje. Takim też tendencjom bezmyślnie ulegli organizatorzy swoistego rodzaju - ideologicznego pochodu. I takiego szkalowania świętości możemy spodziewać się dalej w sobotę. Prolog do mających zalać Warszawę promocji homoseksualnych uciech nastąpił już z wyborem przez organizatorów hasła przewodniego parady. Tegoroczny tęczowy przemarsz odbędzie się pod egidą sprofanowanych słów Jana Pawła II. Jest czymś karygodnym i idiotycznym zarazem, by w imię domagania się tolerancji dla mniejszości, same mniejszości wykazywały kompletny brak poszanowania dla podstawowych wartości moralnych ogółu, urządzając prowokacyjne wycieczki w stronę heteryckiego ogółu, przekraczając przy tym wszelkie granice dobrego smaku. Co można wynieść z takiej lekcji tolerancji zafundowanej nam przez działaczy gejowskich z Fundacji Równości?
Wobec powyższego, nie można odmówić słuszności licznym protestom ludzi poruszonych taką „piękną” lekcją tolerancji ze strony środowisk gejowskich, zalewających w ostatnich dniach Urząd Miasta Warszawa. Protestujący domagają się normalności, a nie wykorzeniania fundamentalnych wartości takich chociażby jak tolerancja. O moralności czy rodzinie nie wspominając.
Wydaje się, że polskie kierownictwo EuroPride 2010 via kierownictwo Fundacji Równości, może pod wpływem zbyt dużego rozemocjonowania organizowaniem „ogólnoeuropejskiej” manifestacji, pogubiło się w swojej ideologicznej retoryce. I wcale mu się nie dziwię, zwłaszcza wobec faktu organizowania przez niego po raz kolejny nieszczęsnej parady, która tak naprawdę odrzuca społeczeństwo od prawdziwych, codziennych problemów ludzi o skłonnościach homoseksualnych, przyczyniając się zarazem do automatycznego uruchamiania się mechanizmu obronnego u ludzi dotkniętych jej formą.
Autor: qlqu
Komentarz autora:
źródło: fot. picapp.com
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
14 lipca 2010 r., 23:57:41
przestawienia słowne, wstawiania słów, literówy gdzie niegdzie
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(16 lipca 2010 r., 11:57:45)
Niepokoję się o formę przemarszu właściwie nie ze względu na samo epatowanie homo seksem, wyuzdaniem - to problem tylko tych środowisk, że do tego sprowadzają swoją emancypację, na tym najbardziej się skupiają. Niepokoję się formą przemarszu przede wszystkim ze względu na kolejną możność naruszania uczuć religijnych innych osób. Przecież na takich gaypride'ach we Francji, w Niemczech niejednokrotnie używali symboli religijnych do swoich zabaw...Dlaczego miałoby do tego nie dojść w Warszawie? Zwlaszcza, że parada odbędzie się pod tak prowokacyjnym, jak to ująłeś - politycznym hasłem. Wyrwany z kontekstu i wykorzystany do własnych celów fragment wystąpienia ojca świętego.
HomoAdopcja owszem temat bardzo rozległy. Co oznacza adopcja w szerokim znaczeniu? Zaspokojenie kaprysu na dziecko dwóch kochających się fizycznie i duchowo facetów też? To obowiązuje w Szwecji?!
(15 lipca 2010 r., 19:46:37)
Nie, ale przeczytałem recenzję i sądzę, że warto. Jim Carrey w roli Andy Kaufmana był świetny, a historia filmu brzmi niewiarygodnie.
(15 lipca 2010 r., 17:00:52)
Zbaczając (ups, niepoprawne słowo w tym temacie hehe) na chwilę z tematu: oglądałeś może 'I love You Phillip Morris'? :)
(15 lipca 2010 r., 16:24:26)
Adopcja to kwestia złożona i rzadko rozumiana. Wydaje mi sie, ze tylko Szwecja dopuściła adopcję w szerokim znaczeniu. Środowiska gejowskie postulują adopcje, ale tyczyć się ma ona dziecka partnera, a więc sytuacji w której jeden z partnerów ma już dziecko. Problem lesbijek jest oczywisty, bowiem nie ma normy prawnej zakazującej kobiecie zajść w ciąże, trudno też sobie wyobrazić, aby orientacja była przesłanką ograniczenia albo pozbawienia władzy rodzicielskiej. Jak widzisz to tylko usankcjonowanie sytuacji już istniejącej. Adopcja rozwiązuje konkretne problemy prawne: obowiązek alimentacyjny, kwestie opieki, dziedziczenia. Dwie kobiety maja dziecko, wychowują je wspólnie przez lata, umiera matka dziecka. O prawo do opieki nad dzieckiem występują dziadkowie, którzy przez lata nie utrzymywali kontaktu z rodziną dziecka (nie zgadzali się z wyborem córki). Mam głowie mnóstwo kazusów, które komplikują ludziom życie, kwestia związków partnerskich:alimenty, obowiązek opieki, dziedziczenie
(15 lipca 2010 r., 16:03:09)
Twojego niepokoju o formę marszu nie podzielam, uważam, ze golizna, pocałunki nie godzą w dobre obyczaj, tak jak nagość i pocałunki heteroseksualistów, nie czynią temu dobru chronionemu przez prawo uszczerbku. Myślę, ze tu pojawia się problem różnic w mentalności i podejściu do obecności seksualności w przestrzeni publiczne w ogóle. Nasza kultura, społeczeństwo są przesycone erotyką, bo taka jest kultura popularna, masowa (wystarczy wyjść na ulice :))
Odnośnie hasła to rozumiem Twoje uczucie. Moze być ono interpretowane konfrontacyjnie, a więc jest złe, bo nie łączy tylko dzieli. Zauważyli to przedstawiciele wielu organizacji gejowskich, ale tak jak w i naszym heteroświecie polityczny wybór był ważniejszy. W jakimś sensie rozumiem kontekst, tego wyboru - geje w Polsce sa sfrustrowani - porównanie swobody kreowania swojej osobowości w życiu publicznym, na Zachodzie i w Polsce, wypada blado. Przez tyle lat jedyne co udało im się osiągnąć to łaskawa zgoda na demonstrację.
(15 lipca 2010 r., 15:31:54)
Polskie marsze owszem, jako tako są wolne od ekscesów, oczywiście poza starciami z oponentami:) Jednak w tym roku mamy ogólnoeuropejską imprezę. A to już inne klimaty.
Co do formy tej parady z niesmakiem odnoszą się nawet sami homoseksualiści. To daje do myślenia.
Pozytywne przesłanie tego hasła może mogłoby brzmieć dla przykładu: "Nie lękajcie się rozmawiać"...Osobiście mierzi mnie posłużenie się nim w takim a nie innym kontekście, do takiego a nie innego wydarzenia.
Może na pierwszy rzut oka nie widać związku pomiędzy emancypacją gejów a kwestiami obyczajowymi czy rodzinnymi, ale wg mnie tylko na pierwszy rzut oka. Czy emancypacja gejów kroczy sobie swobodnie tylko swoją odrębną dróżką? Co ze skrywanymi roszczeniami najzagorzalszych gejowskich aktywistów w kwestii homorodzicielstwa? Wiem, wiem że można to zbyć szybko odpowiedzią, że w polskich warunkach to raczej science fiction. Jednak za naszymi zachodnimi granicami to juz zaczęło nabierać realnych kształtów.
(15 lipca 2010 r., 13:52:28)
emancypacja gejów, a kwestiami obyczajowymi i rodzinnymi. Sadzisz, ze ma to wpływ na przemoc w rodzinie, rozwody, czy na liczbę heteroseksualistów w społeczeństwie?
Ma to jedynie wpływ na samopoczucie tych, którzy nie tolerują homoseksualistów w życiu publicznym, z całym, niezakłamanym wachlarzem zachowań społecznych, takich które to realizują na co dzień heteroseksualiści.
Odnośnie hasła, to zostało ono silnie oprotestowane przez liczne stowarzyszenia homoseksualne. Może ono nawiązuje do pozytywnego przesłania J.P II, które jest rzadko dostrzegane, bo schowane za konserwatywną wizja - nikt nie jest dzieckiem gorszego Boga.
(15 lipca 2010 r., 13:40:28)
Sztuka nie jest gejowska, jest wartościowa abo nijaka. Odnośnie formy parady, to trudno się na ten temat wypowiadać. Dotychczasowe polskie marsze były wolne od ekscesów godzących w porządek publiczny i dobre obyczaje. Prawo jest w tej materii precyzyjne - art. 51 , to jest wykroczenie, a nie przestępstwo - nie ma znaczenia orientacja, tylko rodzaj zachowania oraz charakter miejsca, a nadto konkretni pokrzywdzeni. Również kwestia wolności zgromadzeń jest jednoznacznie ustalona. Ustawa o zgromadzeniach jest tak skonstruowana, aby państwo nie mogło arbitralnie wyłączać z życia publicznego mniejszości - Art. 8. Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli:
1) jego cel lub odbycie sprzeciwiają się niniejszej ustawie lub naruszają przepisy ustaw karnych,
2) odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.

Takie są konsekwencje demokracji, a reszta to ideologiczny spór. Osobiście nie widzę związku pomiędzy


26 - 33 z 33 komentarzyPoprzednia12
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
20 stycznia 2010 r.
14 stycznia 2012 r.
2278
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska