Dziennikarstwo obywatelskie
Fotograf ślubny z Lublina
ARTYKUŁ POLECANY
07 października 2009 r.
Rodzaj: Felieton
Dodano: 06 października 2009 r., 17:48:27
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 06 października 2009 r., 17:48:27
Szkoła XXI wieku bez podręczników?
Pamiętacie te momenty, kiedy nauczyciel po sprawdzeniu obecności, ewentualnym przepytaniu kilku osób i stwierdzeniu, że paprotki mają za sucho i ktoś jednak powinien je podlać, wypowiadał sakramentalne słowa "Otwórzcie podręczniki na stronie 48"? Kto wie, może fraza ta już niedługo przejdzie do lamusa?
Minął ponad miesiąc od początku roku szkolnego, a moja znajoma, która na co dzień uczy w gimnazjum języka polskiego, powiedziała mi ostatnio, że nie skorzystała jeszcze z podręcznika na zajęciach. Po prostu nie wybrała odpowiedniego. Zresztą jak sama stwierdziła, nie był jej on do tej pory w ogóle potrzebny. <I>Zawsze mam ze sobą teksty, rozdaję po prostu ksera dzieciakom i już. Problemu żadnego nie ma, dodając za chwilę, że młodzież bardzo chwali sobie taki sposób pracy, bowiem na zwykłej kserokopii może sporządzać notatki, a na uwagi w książce, zapisane nawet ołówkiem, często krzywo patrzą sami rodzice. Nic w tym dziwnego, komplet podręczników nie kosztują grosze (chyba że przeliczać 400 złotych na groszówki). Tym bardziej w tym roku, kiedy w życie wszedł przepis o zupełnie nowych książkach, wielu nauczycieli, nie tylko wcześniej cytowana polonistka, ma problem z wyborem tego nowego, najbardziej odpowiedniego tytułu.
Zamieszanie z "nowymi" książkami (w cudzysłowie, bowiem tak naprawdę nie zmieniło się w nich aż tak wiele, nie licząc okładki i paru korekt w chronologii omawianych tekstów) i późniejsza rozmowa ze znajomą, dały mi dużo do myślenia. <B>Po co tak naprawdę w dzisiejszych czasach uczniom podręczniki? Wielu z nich i tak ich nie nosi, a ciągłe wpisywanie minusów do dziennika za takie postępowanie, mija się zupełnie z celem. Może więc e-teksty nie są takim głupim pomysłem?
Wprowadzenie elektronicznej bazy danych z krótszymi tekstami poetyckimi (wiersze, sonety, liryki itp.; bo nie wyobrażam sobie fizycznego braku na ławce lektury typu <I>Potop lub <I>Pan Tadeusz!), które uczniowie w przeddzień zajęć mogliby wydrukować sobie sami, wydaje się rozwiązaniem wprost idealnym. Oczywiście "wydaje się", bowiem żyjemy w Polsce i wszystkie innowacje trzeba rozważać pod tym względem. Wiele rodzin nie ma, mimo XXI wieku, stałego dostępu do Internetu. Problem ten rozwiązać można poprzez drukowanie egzemplarzy dla tych dzieci w szkole, jednak w tym momencie wkroczą zapewne do akcji rodzice reszty i w obawie przed tym, że ich pociecha zapomni swojej kopii, także zażądają tego dla swojego Jasia i swojej Małgosi. Koszt nawet dla średniej wielkości placówki duży, a na dotacje z ministerstwa zapewne nie można byłoby liczyć.
Amerykanie pokazali, że szkolnictwo da się wesprzeć Internetem. W połowie sierpnia tego roku zaakceptowano tam do wykorzystania w szkołach średnich darmowe cyfrowe podręczniki. Projekt, nazwany Free Digital Textbooks Initiative, zainicjowany został przez gubernatora Kalifornii, Arnolda Schwarzeneggera. W ten sposób tamtejsze szkolnictwo wzbogaciło się o dziesięć nowych e-książek z zakresu nauk ścisłych, spełniających kalifornijskie standardy edukacyjne.
Jest jeszcze druga strona medalu. Brak obowiązkowego podręcznika może doprowadzić do tego, że ci bardziej leniwi uczniowie nie będą mieli w zasadzie sprawdzonego źródła wiedzy. Bo co zrobią na dwa dni przed klasówką np. z Pozytywizmu? Sięgną po Wikipedię, wszelkiego rodzaju Bryki i temu podobne ściągi, które przekazują wprawdzie przydatną do zaliczenia sprawdzianu wiedzę, jednak jest ona tak naprawdę na poziomie oceny dopuszczającej (czyli tych minimum 30%, które wystarcza obecnie do zdania matury - na marginesie skandalicznie niski próg). A co się stanie, jeśli sam nauczyciel nie będzie do końca pewny swojego zdania i nawet przez pomyłkę, będzie "wciskał" wychowankom głupoty, które oni (jak na złość!) zapamiętają? Takie sytuacje zdarzały się, sam byłem tego świadkiem. Dopiero podręcznik, w którym podane były pomocnicze pytania, uratował całą dyskusję na temat jednego z wierszy Szymborskiej.
Czy zrezygnować z podręczników, czy też próbować zastępować je zamiennikami w postali kser i PDF-ów - oto pytanie na najbliższe lata. Nasz system edukacji potrzebuje zmian, jednak nie zawsze wprowadzane powinny być one szybko i bez uprzedniego przygotowania gruntu.
Komentarz autora:
Oczywiście jak zawsze przy tego typu problemach zapraszam wszystkich do dyskusji.
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(09 października 2009 r., 04:10:58)
w jednej ze szkół pokazywali ostatnio jak dzieci zareagowały elektroniczne książki ;) zadowolone,bo odciążone plecy i umysły. tylko czy to zda egzamin na dłuższą metę? spróbować jednak nie zaszkodzi ;)
(08 października 2009 r., 12:46:27)
Tym bardziej, że zakup sprzętu leżałby po stronie szkoły, bo stanowiłby on jej wyposażenie. Uczniowie mogliby, tak jak pisałem, drukować sobie egzemplarze dla siebie, aby w domu powtórzyć sobie wiadomości itd.
(08 października 2009 r., 10:48:25)
Do PDFów nie są potrzebne komputery. Skoro mój telefon radzi sobie z PDFami, to urządzenie z wyświetlaczem i kartą pamięci mogłoby bez problemu kosztować 100zł, czyli mnie niż książki na jeden semestr. A dzieci z książką w kieszeni byłby bardziej szczęśliwe niż tez z tornistrem. Ja jestem bardzo 'za' postępem.
(07 października 2009 r., 21:40:33)
Kasiu, no to faktycznie dziwne. Osobiście się jeszcze z czymś takim nie spotkałem, ale jeśli coś takiego funkcjonuje, to jest to porażka tych nauczycieli. Co do trudności realizacji owej wizji - tablice multimedialne jeszcze 10 lat temu też były "wynalazkiem szatana", a teraz już zaczynają zbierać pochlebne opinie, są instalowane w placówkach. Może więc i e-booki w szkołach będą takim elementem, który za 20-25 lata wejdzie na stałe do polskiej szkoły?
(07 października 2009 r., 21:18:59)
Ciekawe, dlaczego nauczyciele robią uczniom sprawdziany i kartkówki z informacji, które są na pytach CD, dołączanych do podręczników (podkreślam, że w książce ich nie ma), skoro nie każdego stać na komputer?
(07 października 2009 r., 19:03:09)
Aktualnie kończę kurs pedagogiczny i myślę, że jeszcze długa droga do podręczników elektronicznych. Szkoły nie są do tego przystrosowane, a nie każdego ucznia stać na kupno laptopa i odpowiedniego oprogramowania. Wizja fajna, ale trudna do realizacji.
1 - 6 z 6 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
21 kwietnia 2009 r.
02 września 2010 r.
6754
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska