Fotografia ślubna Lublin
Rodzaj: Felieton
Dodano: 04 sierpnia 2010 r., 21:56:21
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 04 sierpnia 2010 r., 21:56:21
"Dobre zmiany"
Media kipią od wczoraj „obroną krzyża” na Krakowskim Przedmieściu. Informacje, relacje z tych wydarzeń zalały Niagarą koślawości czołówki wszelkich najważniejszych w kraju dzienników prasowo-radiowo-telewizyjnych.
Owszem, jest dla mnie frustrujące i szokujące, zwłaszcza sekciarskie zabarwienie walk z naturalnym nakazem oddzielania czasu żałoby od zwykłej codzienności. Dodatkowo cierpię katusze, że nasza opozycja parlamentarna jest w tym ubabrana po uszy. Tym samym coraz mocniej umacniając swój obraz jako sekty. Jednak, żeby stanowiło to temat numer jeden wszystkich serwisów informacyjnych, wywindowany z taką swobodą nad wszystkie inne? Jak to się ma choćby do ostatniej próby materializacji „dobrych zmian”, które latami były snute przed Polakami, a których realizację zapowiadał nasz narodowy uwodziciel dopiero po oddaniu pełni władzy nad państwem w jego ręce?
Nie mogłem się wczoraj nadziwić informacji ekonomisty ze Szkoły Głównej Handlowej, jaka padła w odpowiedzi na rządowe plany „czasowej” podwyżki polskiej stawki VAT o jeden punkt procentowy i tak już przecież zaliczającej się do jednej z najwyższych na Starym Kontynencie. Otóż planowana podwyżka VAT ma wygenerować do budżetu państwa zaledwie 5 mld złotych, przy czym obecne zadłużenie Polski szacuje się na około 100 mld złotych! I wpadłem w osłupienie. Otwarcie przyznam, że przed poznaniem tych danych szacunkowych, słuchając słów Tuska, wyobrażałem sobie wpływy do budżetu z tytułu takiej „dobrej zmiany” i należy również dodać wg uzasadnienia mówcy – koniecznej zmiany, które zniwelują znacznie zadłużenie państwa. I taki stan rzeczy byłby jeszcze dla mnie do przełknięcia. Wtedy czułbym słuszność i sens sprawy. Jednak wobec powyższej prawdy, pozostaje mi tylko srogi zawód. Sprawiony nie tylko mnie przez liberalny rząd, który zaprzeczył sam sobie. Cała rzesza ekonomistów musi być bardziej zawiedziona ode mnie, że tam „na górze” arogancko i lekceważąco podchodzi się do ich zdania, ich kalkulacji. Zamiast zmniejszyć biurokrację, zlikwidować przywileje emerytalne mundurowych, sprywatyzować służbę zdrowia oraz sprzedać wszystkie państwowe nieruchomości rolne i rządowe ośrodki wczasowe ucieka się od odpowiedzialności, stosując od razu podnoszenie podatków. Tu drastycznie zaoszczędzić milion, tam dwa, i byle do następnych wyborów. Nie tędy droga, chyba że podąża się do socjalizmu państwowego.
Co z takiego ciułania i częściowego łatania budżetu państwa może dobrego wyniknąć? Co mi i moim rodakom może takie ciułactwo dać pozytywnego? Gdzie są w tym ukryte WYMIERNE profity dla nas wszystkich? Po co kolejna nieuzasadniona (bo będąca półśrodkiem) podwyżka paliwa, energii, artykułów spożywczych, sprzętu AGD itd.? Czemu wbija się nóż w plecy przedsiębiorcom, skazując ich oraz odbiorców ich usług i nabywców ich towarów na kolejne wyrzeczenia? Nieważne czy te wyrzeczenia są małe czy duże. Ważne, że są to kolejne nie fajne dolegliwości, dokładane obywatelom po wyborach na „dzień dobry” przez państwo. Przecież sam koszt obsługi długu publicznego waha się w okolicach 35 mld złotych. Dlatego, co nam będzie z tych 5 baniek? Zwłaszcza, że należy spodziewać się w niedługim czasie wzrostu stóp procentowych, a każdy wzrost tego miernika o punkt procentowy to następne co najmniej 6 mld złotych na obsługę tego długu. Dlatego konieczne są gruntowne reformy, a nie decyzje polityczne takie jak podniesienie podstawowej stawki VAT i asekuracyjne – tracące populizmem – wciskanie ludziom „ciemnoty”, że koniec końców nie wzrosną ceny żywności. Taka decyzja nie ma z ekonomią nic wspólnego.
Planowana podwyżka VAT-u i inne ostatnie znakomite pomysły Tuska na łatanie „dziury budżetowej” nie powinny być przykrywane płaszczykiem społecznych tematów zastępczych, nie powinny schodzić na drugi plan. Otóż nagle okazało się, że liberalni z Platformy Obywatelskiej odwracają się plecami do własnego programu. Po miesiącach (latach) zapowiedzi, nagle, w jednym tygodniu zmienia się ich gospodarczy punkt widzenia o 180 stopni i summa summarum wychodzi na to, że wielkie reformy byłyby zbyt radykalnym rozwiązaniem. Chcą elegancko i z gracją wtłoczyć w świadomość społeczeństwa polskiego jedynie słuszną ideę środka czy też ideę półśrodków, byle tylko utrzymać władzę. Mamiąc naród chęcią dalszego utrzymania rozwoju gospodarczego (przecież nasz ukochany przywódca nie powie wprost, że chęcią utrzymania władzy…) zaczęli podejmować w tym zakresie decyzje ekonomicznie niedorzeczne, nie mające z liberalizmem gospodarczym nic wspólnego. Wszystkie te rzeczy będą ciążyć polskiej gospodarce. Czy następnym posunięciem wszechwładnie nam rządzących będzie podwyższenie składki rentowej i de facto jeszcze większe opodatkowanie pracy niemal do granic absurdu? Właśnie na tym mają i miałyby polegać te „dobre zmiany”? W warunkach polskiej demokracji medialnej, uwodzicielowi bez problemu takie „cuda” uda się przeforsować i co więcej uda mu się je przykryć grubą czapką, unikając zarazem szczerych, racjonalnych ekonomicznie odpowiedzi, których może nie potrafiłby udzielić – a to z racji swojego historycznego wykształcenia.
Autor: qlqu
Komentarz autora:
źródło: fot. picapp.com
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(11 sierpnia 2010 r., 00:10:34)
powinien się chyba trochę różnić. W Polsce podniesienie stawki Vat przypuszczalnie da społecznie odwrotne rezultaty od zamierzanych. Wpływy mogą być niższe bo ludzie będą kombinować. Abstrahując od ekonomii samego Vatu to ciekawe, że politycy nie znajdują innych dróg na rozwój i pozyskiwanie funduszy. Jedyne co robią to obniżają zadowolenie społeczne i spychają Polskę do kolejnego etapu ewolucji państwa na wzór teorii Platona... czyli teraz to by chyba wypadało na rewolucję albo anarchię...
(11 sierpnia 2010 r., 00:05:25)
Vat to podatek od wartości dodanej i w związku z tym nie dotyczy tylko konsumpcji. Gdyby był wyłącznie konsumpcyjny nie dotykałby przedsiebiorców jako grupy społecznej. Cały "myk" polega jednak na tym, że zmiana tego podatku dotknie tylko przecietnego Kowalskiego. Reszta - firmy, przedsiebiorstwa itp. poradzą z tym sobie. W Polsce kwestia watu była wielokrotnie zmieniana poprawiana. Wielokrotnie tzn. wiecej niz w innych krajach UE. Tu gdzie mieszkam są tylko 3 stawki Vat, z czego ta najpopularniejsza, czyli nasze 22% tutaj wynosi 20%. Czy to coś zmienia? W sferze socjalnej tak. Jednak można polemizować z tym argumentem, ponieważ południe Włoch to typowa konsumpcja i przejadanie środków wypracowanych przez północ. W tym roku np. odnotowano najwyższy procent płacących podatki. Ale czy to zmobilizuje ludzi. Południe i tak będzie się rozleniwiać i zatapiać w "marcepanach" z północy. Wiesz, idea równości jest fajna, ale socjal taki sam dla kogoś kto tylko konsumuje i dla kogoś kto pracuje
(10 sierpnia 2010 r., 22:49:33)
Jad: w Poznaniu mamy 3% bezrobocie a moi znajomi ściągają robotników z Ukrainy. VAT to podatek od konsumpcji, Ci co więcej konsumują więcej płacą, nie ma nic bardziej sprawiedliwego. Odnośnie podatków dochodowych to i tak klasa średnia i bogaci wpłacają najwięcej. To że pracodawcy dyktują warunki pracownikom to oczywista oczywistość. Biednemu zawsze wiatr w oczy, nie zmienia to jednak faktu, że liczby odnośnie wpływów do budżetu nie kłamią, tak jak i jego wydatki sztywne. Polska jest krajem socjalnym, nastawionym na redystrybucje dóbr, kosztem nakładów na naukę i modernizację.
(10 sierpnia 2010 r., 22:29:24)
odpisy, ulgi itd... jeśli tylko ktoś się w tym orientuje to nie stoi nic na przeszkodzie, żeby z tego korzystał. Generalnie proponowana zmiana uderza w ludzi pracujących klasy średniej i ludzi ubogich. Przedsiębiorcy i 3 warstwa ludzi bogatych ma duże pole manewru minimalizujące odczuwalność niedogodnych zmian.
(10 sierpnia 2010 r., 22:27:23)
Torq: mówiąc bogaci nie płacą podatków miałem na myśli, że proponowane zmiany wcale w nich nie uderzą. Przedsiębiorcy i klasa średnia... czyli klasa średnia - owszem będą płacili podatki, głównie na biednych. Biedni... zaś tyle ile ich będzie stać. System działa tak, że taka np. zmiana dotyka (rozważając 3 warstwy społeczne) 2 niższe. Spowoduje to m.in. potrzebę pieniądza na opłaty i zakupy. Popularne myślenie, że żeby mieć więcej pieniędzy musisz więcej pracować podniesie tylko popyt na rynku pracy. W tej sytuacji przedsiębiorcy będą się czuli jako ci, którzy mogą dyktować warunki ludziom potrzebującym pieniędzy - wzrośnie liczba pracujących za płacę minimalną, pracujących po 10-12 godzin na dobę, również na czarno. Generalnie powiększy się lub umocni strefa taniej siły roboczej, bo ludzie będą gotowi harować, żeby mieć co do garnka włożyć. Przedsiębiorcy zaś nie będą w takiej złej sytuacji tylko będą ją wykorzystywać - istnieją różne formy prawne działalności gospodarczej, istnieją
(10 sierpnia 2010 r., 20:20:03)
Jad: nie zgadzam się z Twoim poglądem. Przedsiębiorcy i klasa średnia, płacą najwyższe podatki, tworzą miejsca pracy i najwięcej wsadzają do budżetu i PKB. Bogaci najmniej dostają z tego budżetu - płacą za służbę zdrowia, szkoły, nie pobierają zasiłków, ubezpieczają się dodatkowo prócz ZUS), za to biedni dają najmniej i najwięcej się na nich wydaje
(10 sierpnia 2010 r., 19:51:02)
Co do Vatu... cóż przepaść będzie się pogłębiać... bogaci nie płacą podatków, biedni płacą je na bogatych... bogaci będą jeszcze bogatsi, klasa średnia i biedna oddzielana będzie coraz większą przepaścią...
(10 sierpnia 2010 r., 19:45:38)
nadal opiera się właśnie na wspomnianym przez Torque fundamentalizmie. Bez zagłębiania się w szczegóły, bez zrozumienia byleby być grupą większościową, od której wszystko zależy. Krzyż to krzyż, a nie pomnik dla pana K. Jak chcą niech się zrucą ze swoich sakiewek i ufundują mu jakiś pomnik. Hehe... tyle jest teorii na temat katastrofy, a może to nic tylko "kara Boża"? Wreszcie Bogu się udało zebrać grupę ludzi, których miał na indeksie i buum. No tak, to nie do pomyślenia. Interpretacja katastrofy usi być inna. Taka, żeby można było kłócić się o krzyż. A gdyby to była kara boża to z bogiem kłócić się nie można... chociaż, znając zawziętość wielu katolików, to myślę że wiedzieli by lepiej od stwórcy co i jak się należy. Ale cóż... może i dobrze... pokłócą się, pokłócą i może odjadą swoje miejsce. W Hiszpanii kośćiół zna swoje miejsce, więc dlaczego by nie w Polsce.
(10 sierpnia 2010 r., 19:39:20)
..., że tak wtrącę... możnaby się zastanowić ilu z tych "zwolenników" krzyża wie cokolwiek o samym krzyżu. Sama treść, postać i nauka związane z krzyżem są zgoła apolityczne i oderwane od indywidualnych osów czy grup. Stawianie krzyży jako pomników to totalna pomyłka. Krzyż nie jest pomnikiem poświęconym jakiejś osobie czy grupie, dlaczego więc stawia się go osobom i grupom. Inaczej rzecz wygląda w sytuacji grobów, gdzie krzyż spełnia swoją symboliczną funkcję bardzo dobrze. PiS, a konkretnie jego przywódca mając za sobą pewne traumatyczne dla niego wydarzenie mniej lub bardziej celowo dyktuje swoim zwolennikom tor postępowania. Co ciekawe konsekwencją tego może być dojście do sytuacji, gdzie katolicyzm i państwo reszcie określą swoje pozycje i zakresy kompetencji - jak dotąd kościół robił podjazdowe wypady "za granicę" swoich kwestii i był silnym filtrem również dla polityki. Krzyż nie jest pomnikiem "dla..."... pana X, pani Y, ludzi Z. Jednak jak widać edukacja religijna w Polsce
(10 sierpnia 2010 r., 13:05:52)
Wystarczy prześledzić jego decyzje o zawieszeniu ekumenizmu, konflikty z Koptami, Lefebryści, Opus Dei – dla sporej części młodego duchowieństwa widzącego obiektywnie kondycję intelektualną i duchową Kościoła, to cios w plecy. Kościół nie otwiera się na inne środowiska, bo wiąże się to z kompromisem w kwestii „życia”, sakramentów i setek rzeczy, które nas od tego Kościoła odpychają. Boleję nad tym, bowiem dobrze tej instytucji życzę i dlatego modlę się o kolejną reformację, albowiem bez niej Kościół z powszechnego stanie się li tylko sektą.
(10 sierpnia 2010 r., 13:05:43)
ze względu na wspólnotę wartości - strachu i nietolerancji. Polski Kościół to siec parafii - probostw, tam właśnie powstają takie a nie inne poglądy. Pomijam sprawę ojca Dyrektora, bo pytanie czy obłożyć tego Pana ekskomuniką jest pytaniem retorycznym. Mam wielki żal do JPII, który z racji swojego silnego konserwatyzmu, koniunkturalnie, przez lata tolerował taką sytuację. Powtórzę za prof. Hartmanem, że pogląd o cywilizacji śmierci służy stygmatyzacji i dyskryminacji w chamski i haniebny sposób ludzi mających inny światopogląd niż katolicki. Dlaczego użyłem mocnych słów? Ano dlatego że papież świadomie lub nie, zrównał ich aksjologicznie ze zbrodniarzami nazistowskimi.
Dzisiejszy papież ze swoja koncepcją Kościoła - arki Noego, która ma go uratować prze zalewem laicyzacji i konsumpcjonizmu, jest dla mnie potwierdzeniem smutnego faktu, że Kościół w swej instytucjonalnym charakterze stawia na fundamentalistów.
(10 sierpnia 2010 r., 13:02:57)
Moja babcia nie słucha Radia Maryja, posiada wyższe wykształcenie i głosuje na PO, ale czyni to jedynie ze względów klasowych. Była, jest i będzie antysemitką, zapatrzoną w Kościół, tak jak setki tysięcy jej rówieśników, którzy wzrośli w takim, a nie innym momencie historycznym. Mój Poznań przysłaniał mi perspektywę, odkąd zacząłem wyjeżdżać na prowincję szybko odkryłem, że silnie konserwatywnych wyborców jest znacznie więcej, niż mi się wcześniej zdawało.
Oczywistym jest, że nie chodzi w tym konflikcie o dobro religii, jednak nie uciekniemy, przed kwestią współodpowiedzialności Kościoła za tolerowanie poglądów skrajnych, szerzących nienawiść rasową. Polski Kościół, oglądamy przez pryzmat Życińskiego, Gocłowskiego, Pieronka, Bonieckiego - mam ciągle przed oczyma byłego ks. Węcławskiego - ale te osoby w strukturze Kościoła nic nie znaczą, nie one nadają ton dyskursowi w debacie Kościół- społeczeństwo. Kler poparł masowo w tych wyborach jedną opcję polityczną,
(10 sierpnia 2010 r., 12:54:17)
Kuriozalny zarzut, ze nie wiadomo czy będzie ”pomnik” ma się nijak do pisemnego !!! porozumienia.
Wczoraj pod pałac przyszła "większość", bowiem swoim prowokacyjnym, aroganckim i agresywnym zachowaniem krzykliwa mniejszość doprowadziła do konfrontacji. Był happening z naciskiem na fun, nie na groźne miny i żydów, ZOMO oraz precz z komuną. Inna po prostu była średnia wieku i dla mnie wczorajszy marsz był świętem demokracji, nie partyjniactwa, bo uczestniczyli w nim ludzie najróżniejszych opcji politycznych oraz także Ci niepolityczni, zjednoczeni, aby wrazić swój sprzeciw. Bynajmniej nie jest to sprzeciw dla krzyża – symbolu wiary, dla mnie to sprzeciw wobec obskuranckiej formie polskiego katolicyzmu i Kościołowi, który taką formę religijności powiela i legalizuje. Od kwestii obyczajowych, przez obecność krzyża w budynkach użyteczności publicznej, po problem religii w szkole.

(10 sierpnia 2010 r., 12:53:12)
Nie jestem przeciwnikiem krzyża, za to jestem przeciwnikiem instrumentalnego traktowania symboli religijnych, w charakterze słupa ogłoszeniowego dla teorii o zamachu, zabójstwie i żydokomunie. W przestrzeni publicznej nie ma miejsca na takie poglądy, to że Kościół otwiera dla nich swoje salki, stanowi jego problem, za który ku mojej uciesze płaci. Jeśli szukasz politycznego spisku, bynajmniej nie chodzi tu o podatki, to kara dla Kościoła za ostanie wybory i 20 lat kokietowania środowisk skrajnych. Katolicy mają tego dość! Gdzieś ostatnio czytałem, ze socjologowie nie pytają już czy uważa Pan/Pani, iż jego rola w życiu publicznym jest zbyt duża, bo to pytanie retoryczne. Tylko ok 1,96% respondentów odpowiada, że nie jest.
Sięgnięto do rozwiązania opartego o kompromis. Problem polega na tym, że pewna partia wezwała do jego bojkotu oraz zorganizowała przy pomocy swoich organów medialnych zamieszki na tle religijnym.
(10 sierpnia 2010 r., 12:52:03)
qlqu:. zacznę od chronologii, bo najpierw jest przyczyna, a później jest skutek. Nie jest tak, ze wywiad Komorowskiego, notabene warto zajrzeć do jego treści, rozpoczął ten konflikt. Przecież Komorowski na wstępie powiedział o przeniesieniu, a nie o likwidacji, a nadto zaznaczył, iż istnieje konieczność upamiętnienia w tym miejscu 96 ofiar. Oczywiście nie może to być pomnik, bo to kwestia ustawy o ochronie zabytków. Trudno, aby Mona Lizie domalowano wąsy :) Geneza tego konfliktu sięga czasów sprzed elekcji - Solidarni 2010, Gazeta Polska, „rocznice” pod krzyżem - jedno środowisko zawładnęło tym miejscem i miało jasne intencje co do jego wykorzystania. Komorowski w swoim wywiadzie najdelikatniej, jak było można powiedział temu nie. Trudno wymagać od niego, że będzie tolerował seanse nienawiści w miejscu swojego urzędowania. Dlaczego tylko zwolennicy PiS uważają, że krzyż jest zagrożony?
(10 sierpnia 2010 r., 12:31:46)
dep:"Prawdę mówiąc wolę jak ktoś mnie rucha, ale kulturalnie, a nie jak mnie rucha i jeszcze wyzywa od wykształciuchów i łże elit, a w kolejnej kampanii mówi, że przyszłość Polski należy do młodzieży i tych, co wyjechali do UK, których notabene kilka lat wcześniej nazywano zdrajcami." - czyli lubisz czule, a nie ostro?:) Do tego lubisz jak są przy tym mili, przyjemni, fajni i sympatyczni?:) Jak są uzależnieni od sondaży? Jak starają się wyłącznie ładnie wyglądać i dobrze sprzedawać?...Dziwne to Twoje rozróżnienie ruchania politycznego i trochę perwersyjne te Twoje fascynacje polityczne:) Pozdrawiam - a jakże by inaczej - CZULE:)
(07 sierpnia 2010 r., 16:01:52)
qlqu: nie twierdzę, że nie masz racji, bo pod pewnymi względami zgadzam się z Tobą, twierdzę, że jak do tej pory żaden rząd nic nie zrobił w tej dziedzinie, więc nie wiem czemu teraz tak rzuca się na PO. Widziałem większe prowizorki ze strony PiS i spółki. Prawdę mówiąc wolę jak ktoś mnie rucha, ale kulturalnie, a nie jak mnie rucha i jeszcze wyzywa od wykształciuchów i łże elit, a w kolejnej kampanii mówi, że przyszłość Polski należy do młodzieży i tych, co wyjechali do UK, których notabene kilka lat wcześniej nazywano zdrajcami.

A co do demokracji, to demokracja nie mówi nic o daninie, która idzie w ręce Kościoła, bo dwóm z manią wielkości tak się chce. To nie jest demokracja, a samowolka. Demokracja byłaby wtedy, gdyby dwóch z manią wielkości zrobiło referendum i społeczeństwo by zadecydowało. Nie sądzisz? To nie reforma rządu, a danina.
(07 sierpnia 2010 r., 08:36:35)
dep: To nie są reformy! Na Boga, w którego nie wierzysz! - przestań się wreszcie łudzić i nazywaj rzeczy po imieniu. Podnoszenie podatków to nie reforma systemowa i nawet nie próba takiej reformy. Obłudna prowizorka, która nic na dłuższą metę nie da, więc nie ma co pochylać głowy. Ale jak chcesz być taki pobożnie polityczny, to proszę bardzo. "Nie chcę drugiej Grecji, a do tego zmierzamy i nie jest to wina PO i PSL, ale spuścizny po poprzednich rządach." - a kto głosował za 18% PIT-em? Głosowała też PO...więc jest to wspólna spuścizna. Na marginesie: to nie pierwsza koalicja PSL...:P "A dlaczego Jarosław i Lech po wygranych wyborach parlamentarnych przekazał 50 milionów złotych na świątynię opatrzności? Dlaczego ktoś dysponuje moim podatkiem od dochodów w taki sposób? " - bo masz demokrację i na tyle chory politycznie system partyjny, że nie masz szans na założenie nowego bytu politycznego.
(07 sierpnia 2010 r., 00:11:15)
qlqu, problem jest taki, że żaden rząd nie dał sobie do tej pory rady z reformami, nie tylko PO i PSL. Chylę głowę, że ten przynajmniej próbuje. Nie chcę drugiej Grecji, a do tego zmierzamy i nie jest to wina PO i PSL, ale spuścizny po poprzednich rządach. A dlaczego Jarosław i Lech po wygranych wyborach parlamentarnych przekazał 50 milionów złotych na świątynię opatrzności? Dlaczego ktoś dysponuje moim podatkiem od dochodów w taki sposób? Nie mógł przekazać na szkolnictwo? Można mnożyć i mnożyć. Także nie siej jadu qlqu.
(06 sierpnia 2010 r., 14:22:39)
Dzięki Torqu za poświęcony czas i lekturę mojego tekstu. Tylko nie wyłączaj, w swoich odniesieniach do kwestii gospodarczych, PO z odpowiedzialności za stan finansow publicznych:) Wszystko możesz PiS-owi wrzucać, ale współwiny platformersów za finanse państwa nie przykrywaj czapą:)
(06 sierpnia 2010 r., 03:13:45)
Bardzo dobry tekst, opublikowałem do niego komentarz. Nie jest on polemika, a raczej poszerzeniem perspektywy polityczno-społecznej. Do kwestii gospodarczych odniosę się pod Twoim artem. Pozdrawiam Cię serdecznie.
(05 sierpnia 2010 r., 09:46:09)
Wszystkie rządy poza AWS stosowały takie półśrodki - tym sie dziury nie załata, wiec nie rozumiem Twojego pochylenia głowy i pogodzenia się z tym, jakby podnoszenie najwazniejszego podatku dla gospodarki przez LIBERAŁÓW mialo być czymś naturalnym...Co to da? Wzrost cen na wszystko + natychmiastowy spadek konkurencyjności polskich przedsiębiorców - i to jest mniejsze zło? Dlaczego w ogóle jest zaserwowana alternatywa: podnosimy PIT albo VAT? Premier prosi: "Uwierzcie mi, nie można inaczej..."A dlaczego przed wyborami prezydenckimi kandydat partii rządzącej zapowiadał podniesienie gaży nauczycielskich? Nie zdawał sobie przy tym sprawy, że nagle w miesiąc po wyborach konieczne będzie podniesienie VAT? Nie chciał zdawać sobie z tego sprawy? Czy jest po prostu głupi z całym peletonem PO? Na marginesie: wczoraj Rostowski zapowiedział, że jak się trochę nie załata to za jakiś czas stawkę VAT trzeba będzie jeszcze wywindować w górę...Chcą pobić rekord europejski? Co z podatkiem liniowym?3x15%?
(05 sierpnia 2010 r., 00:41:22)
Uważam, że kiedyś musiało do tego dojść, szkoda tylko, że rząd nie zajął się naprawą finansów publicznych, redukcją zbędnych urzędników, trzynastek i wielu innych tego typu rzeczy. Potrafię zrozumieć krok PO i PSL, zbliżają się wybory, a sięganie do pieniędzy podatników poprzez zwiększanie podatku od dochodów przyniosłoby klęskę, dlatego wybrali mniejsze zło w postaci podatku VAT. Szkoda, że nie mają większych jaj. Uderzy to we wszystko co kupujemy, dlatego mówienie, że nic się nie zmieni jest zatajaniem prawdy (wypowiedzi Tuska), ale cóż, coś dziurami robić trzeba, poprzednie rządy nawet tego nie robiły, nawet takich półśrodków, a ja nie chcę mieć tutaj drugiej Grecji, co pewnie i tak nas czeka.
1 - 23 z 23 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
20 stycznia 2010 r.
14 stycznia 2012 r.
2279
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska