Dodano: 20 maja 2010 r., 23:23:46
Ostatnia aktualizacja: 20 maja 2010 r., 23:26:52
Detlef Keller - "Behind the Tears"
Sięgając po płytę wymienioną w tytule miałem pewne obawy. Wprawdzie twórczość Detlefa Kellera w jakiś sposób "omiotła" mnie wcześniej (nie tylko przy okazji słuchania przedsięwzięć podejmowanych wspólnie z Mario Schönwälderem), ale jeszcze nie miałem okazji wysłuchać w całości jakiejś indywidualnej produkcji artysty.
Tak się złożyło, że padło na "Behind the Tears" - płytkę zawierającą nagrania z lat 1997-1999. Ten fakt ma niestety niemały wpływ na zawartość krążka. Mimo ujęcia kompozycji w ramy identycznych tytułów (zmianie ulega tylko numerek przy kolejnych "tears"), ma się wrażenie pewnej nierówności. "Twórcze wyboje" jakimi uraczył nas artysta zawierają utwory spokojne - np. "Tear 2", trochę żywsze - np. "Tear 4" i wręcz "dyskotekowe" - "Tear 7" (na szczęście jedyny tego typu na płycie). Niestety wyraźnie słychać, że kompozycje pochodzą z różnych okresów twórczości Kellera. Całość jest bardzo zbliżona do wcześniejszej płyty - "Ways to the Rainbow" i wspólnych produkcji z Mario Schönwälderem (szczególnie do pierwszego krążka z podwójnego albumu "Loops & Beats"). Nie niesie jednak już tak głębokiego nastroju. Pewną osłodą jest obecność bardzo gitarowego i interesującego "Tear 6", najdłuższego nagrania na płycie (prawie 22 min.). Swojej gitary (i pomysłu, co stwierdza wkładka) użyczył niejaki Arcanum, odkryty przez samego Mario Schönwäldera.
Prawdę mówiąc płytka nieco mnie rozczarowała. Nie jest to jednak wielkie rozczarowanie. Często będę wracał do dźwięków zapisanych na tym krążku. Głównie za sprawą obecności kojących, lecz o ograniczonej ambicji, elektronicznych klimatów. Dobrych na poprawienie samopoczucia, ale tylko w lekkich przypadkach "złego humoru" (jazda nawet po mało wyboistej drodze, na dłuższą metę do przyjemności nie należy).
Komentarz autora:
rok wydania: 1999