Dodano: 14 maja 2010 r., 09:43:17
Ostatnia aktualizacja: 14 maja 2010 r., 09:43:17
Arc - "Radio Sputnik"
Mark Schreeve to chyba jeden z bardziej płodnych twórców z kręgu muzyki elektronicznej ostatnich lat. Obok bogatej twórczości solowej swoje artystyczne inspiracje wnosi także do dokonań takich grup jak Redshift czy też wspomniana w tytule Arc (razem z Ianem Boddy).
Wydana w 2000 r. płyta jest cyfrowym zapisem koncertu jaki miał miejsce w Huizen w Holandii w marcu 1998 r. podczas 5th Alfa-Centauri Festival.
Na dobry początek jesteśmy witani przez zaskakująco dynamiczny utwór "Steam", który może służyć za swego rodzaju wizytówkę całości. Nastrój krążka budowany jest głównie przez kompozycje zbliżone rytmicznie do stylu Tangerine Dream. Od czasu do czasu następuje jednak małe, nieco awangardowo-medytacyjne uspokojenie a'la Klaus Schulze. Nad prawie wszystkimi zamieszczonymi utworami unosi się delikatny ale wyraźny duch "szkoły berlińskiej". Momentami usłyszymy więc doskonałą, trochę uwspółcześnioną kalkę tego, co większość "starych elektronicznych wyjadaczy" kojarzy z latami 70-tymi XX wieku. Momentami jednak z głośników popłynie zupełnie coś nowego, intrygującego, trudnego do jednoznacznego określenia. Całość jest umiejętnie skonstruowana (utwory mimo podziału ścieżek są zgrane jednym ciągiem), budując konsekwentnie nastrój aż do... przewidywalnego końca. Na szczęście nie uświadczymy tutaj choćby cienia niespójności (podejrzewam, że materiał przeszedł gruntowną przeróbkę w studiu, 2 lata dzielące koncert od wydania płyty to spory kawałek czasu).
Z powyższego krótkiego opisu można wywnioskować, że zawartość płytki nie grzeszy zbytnią oryginalnością. Jednak niecodzienne "żonglowanie" instrumentami i ich klasycznymi barwami (choćby neurotycznym analogowym basem) daje niezwykłe efekty. Krążek nie wnosi tak naprawdę nic nowego do kanonu muzyki elektronicznej ale może się podobać. Ma to nieuchwytne "coś", czego oczekuję od tego rodzaju twórczości.
Wśród pojawiających się dość często produkcji typu "neu berliner schule", "Radio Sputnik" wybija się ponad powszechną szablonowość. Na okładce jednak może zaskoczyć mały napis - Limited to 1000 copies. Muzyka dla koneserów? Z pewnością.