Fotografia ślubna Lublin
Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Wywiad
Dodano: 19 lutego 2010 r., 19:41:00
Ostatnia aktualizacja: 20 lutego 2010 r., 13:13:20
Anglia to niezła szkoła życia…
Czy Anglia to kraj mlekiem i miodem płynący? Niech każdy wierzy, w co tylko chce. „A nie jest ci łatwiej niż w Polsce? Nie? To po co tam siedzisz? Wracaj tu, do swojej ojczyzny, do miejsca, w którym powinieneś żyć”. „Tylko tchórze uciekają do UK, bo nie potrafią sobie poradzić w Polsce”.
To tylko niektóre popularne teksty, jakie słyszą Polacy mieszkający w Anglii od swoich „dobrych” znajomych. Młodzi ludzie nie potrafią czy nie chcą radzić sobie w Polsce? Być może w zupełności odpowiada im tamtejszy styl życia?
Odpowiedzi na te pytania próbowałam odnaleźć w czasie krótkiej rozmowy z 25-letnim Mariuszem Lazorem, który od pięciu lat mieszka w Londynie.
Karolina Lewicka: - W Polsce było aż tak źle?
Mariusz Lazor: - Zasadniczą różnicą pomiędzy mną a większością wyjeżdżających do UK Polaków jest to, że nie wyemigrowałem z kraju z powodów materialnych.
Karolina: Czyli jakich?
Mariusz: Już jako dziecko często wyjeżdżałem poza północne granice Polski i zauważyłem znaczące różnice pomiędzy mentalnością Polaków a ludnością skandynawską. Okres ten przełamał we mnie stereotypowe spojrzenie na ludzi. Tak długo, jak byłem w Polsce, myślałem, że wszędzie jest podobnie. Wyjazdy za granicę wzbudziły we mnie ciekawość, jak wygląda życie w zachodniej Europie. Mając w głowie obraz Zachodu jako „krainy mlekiem i miodem płynącej” naznaczonej w ten sposób w latach 80. ub. wieku, chciałem się przekonać, jak wygląda ta inna rzeczywistość.
Karolina: Słowem - próbujesz mi wmówić, że ani trochę nie zależało ci na kasie? Jedynie czysta ciekawość spowodowała, że opuściłeś swój kraj, rodzinę, przyjaciół?
Mariusz: Nie opuściłbym kraju, który bym kochał, dla pieniędzy... Polska nie jest dla mnie ważnym aspektem w odróżnieniu od większości rodaków. Może się to wydać dziwne, ale nigdy nie czułem silnych więzi rodzinnych. Co do znajomych to większość z nich i tak mieszka za granicą.
Karolina: Więc, przykładowo, święta spędzasz w Londynie? W ogóle nie byłeś w Polsce, odkąd wyjechałeś do Wielkiej Brytanii?
Mariusz:Od mojego przyjazdu tutaj każde święta spędzam w Londynie. W Polsce nie byłem ani razu.
Karolina: Patrząc na twoją postawę, jestem ciekawa, jak postrzegasz większość Polaków, którzy mieszkają w UK ze względów materialnych, ale w gruncie rzeczy pragną powrotu do domu?
Mariusz: Odpowiem krótko: wszystko ma swoją cenę.
Karolina:Co masz na myśli?
Mariusz: Każdy, kto chce wyjechać za granicę, niech dobrze przemyśli, czy pieniądze, jakie może tutaj zarobić, są warte poświęcenia chwil spędzonych z bliskimi. Wiadomo, że do UK przyjeżdżają Polacy bardzo często mający już ułożone życie rodzinne, dzieci, które nie tylko tęsknią, ale i potrzebują rodziców, gdy dorastają. Uważam, że tak naprawdę każdy, rozważając wyjazd, powinien się zastanowić nad alternatywą znalezienia pracy w Polsce. Wielu ludzi młodych, dobrze wykształconych w zderzeniu z niełatwą rzeczywistością na Wyspach decyduje się na pracę poniżej swych kwalifikacji. Często czas, który mogliby wykorzystać na zdobywaniu ambitnej pozycji w Polsce, w gruncie rzeczy tracą na budowach, zmywakach czy też w warehousach*. Chciałem podkreślić, że nie każdy Polak kończy w taki sam sposób w Anglii, nie chcę generalizować, ale większość nie osiągnęła w czasie pobytu tutaj więcej, niż mogłaby osiągnąć w Polsce.
Karolina: Próbujesz zniechęcić Polaków do emigracji czy to tylko moje błędne odczucie?
Mariusz: Każdy ma swoje życie i powinien nim kierować w taki sposób, jaki uważa za najbardziej słuszny. Anglia to niezła szkoła życia. Codzienność tutaj uzależnia od siebie człowieka, bo pracując nawet za najniższą stawkę i żyjąc na brytyjskiej granicy ubóstwa, stać cię na wynajęcie pokoju, wyjście do kina z przyjaciółmi, wypad do pubu na piwo czy kupno sobie oryginalnych butów, ubrań, perfum. Ciężko byłoby teraz pracować za 1500-2000 zł netto i w jakiś sposób próbować utrzymać się za te pieniądze w Polsce. Próbować... bo nie wierzę w to, że można za taką sumę normalnie żyć...
Karolina: Niektórzy nie próbują, nie mają innej możliwości i muszą żyć za takie pieniądze...
Mariusz: To teraz pytanie do ciebie: Czy takie życie to w ogóle życie?
Komentarz autora:
*Warehouse - magazyn, hurtownia
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
20 lutego 2010 r., 13:13:20
literówka, brak spacji
2.
19 lutego 2010 r., 21:47:36
poprawki, formatowanie
3.
19 lutego 2010 r., 20:00:14
Poprawa błędów.
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(20 lutego 2010 r., 12:22:28)
'Patrząc na twoją postaw, jestem ciekawa' - literówka. 'Odpowiem krótko:wszystko' - brak spacji. Nie wiem czy coś tam jeszcze się pojawiło - nie dbam o to. Bo przyzwoity wywiad. W dodatku z wyśmienitym zakończeniem. Zielona kulka z białym nadzieniem - wystąp.
(19 lutego 2010 r., 22:48:06)
Dziękuję :)
(19 lutego 2010 r., 22:14:43)
No i życzę Ci jak najlepiej w podróżach i odkryciach duszy :)
(19 lutego 2010 r., 22:13:35)
Czasem "nowi" mają taką przypadłość - butę. U Ciebie nic takiego nie występuje i chwała Ci za to. W związku z tym, żeś kumata i pisać umiesz po polsku, witaj wśród nas. A teraz marsz na forum i się przywitaj :)
(19 lutego 2010 r., 22:11:55)
Popieram - sam byłem 3 miesiące w Luton. Nie ukrywam - dla pieniędzy. Ale kiedy tych bardzo długo nie było doceniłem jeszcze bardziej takie rzeczy jak przyjaźń, tęsknota za domem, starania moich rodziców, żeby wszystko grało. Jak dla mnie - pierwsza próba samodzielnego życia. Bardzo udana dodajmy ;) Aha - w sumie o tej różnorodności chciałem powiedzieć, że faktycznie tak jest :) Anglików było mało. Ale poznałem wielu wspaniałych ludzi z takich krain jak Indie, Pakistan, Sri Lanka, Litwa, Portugalia itp. :) Wspaniałe przeżycia a pewien Pakistańczyk niejednokrotnie przekonywał się na własnej skórze, że z Polakami się nie pije ;)
(19 lutego 2010 r., 22:01:49)
hej :) dzięki za rady. To mój pierwszy raz tutaj, ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej z formatowaniem. Joker - poeksperymentowałam i taki jest efekt mojej pracy ;) rzeczywiście, wygląda lepiej, ale miło, że komuś podobał się mój wstępny pomysł :) a jeśli chodzi o meritum tego wywiadu, to w tym miejscu mój komentarz do wypowiedzi jokera. Według mnie UK to ta część mojego życia, która wcale nie okazała się prostym sposobem na siebie, wręcz przeciwnie. Ale te 3 lata, które tu dotychczas spędziłam, pokazały mi zupełnie inny świat, inny sposób życia. Mam nadzieję, że na tym kraju moja życiowa wędrówka nie poprzestanie. Kwestie utrzymania w moim przypadku nie są najważniejsze. Możliwość obcowania z innymi kulturami i innymi stylami życia pokazuje mi codziennie, jak wiele radości traciłam z życia będąc w Polsce. Dopiero kiedy namacalnie można porównać życie tu i tam rozumie się te różnice. Pozdrawiam :)
(19 lutego 2010 r., 21:37:15)
Zwracam honor Karolino po przestudiowaniu pwna :) Zwerbuj tego Pana na gazetę, przydałby się nam taki mistrz tu :D Artykuł bardzo dobry i mi np. to formatowanie się podoba. Fajny wywiad. Plus.
(19 lutego 2010 r., 21:15:06)
Nieźle napisane, adekwatne zdjęcie. Formatowanie poprawne, aczkolwiek pierwszy akapit niepotrzebnie pochylony. Dodatkowo, uważam, że pomimo iż poprawnie, to lepiej wyglądałby ten wywiad sformatowatowany tak, jak zrobiła to yeppy w ostatnim swoim wywiadzie. Tam uzgodniliśmy wspólną z "Galą" (takie czasopismo) optymalny format wywiadów. Do tego: rozmawiała i warehouse - pierwsze wyrzuć, drugie do komentarza. Poza tym całkiem fajny debiut. W temacie wywiadu - ja rozumiem, że każdy ma inny punkt widzenia i potrzeby. Ja sam uważam, że na singla 1500-2000zł to dużo - mądrze dysponując stać Cie nawet na utrzymanie auta - ja tak przeżyłem blisko 3 lata i byłem zadowolony w kwestiach utrzymania. Ja myślę, że UK to mimo wszystko najprostszy sposób na siebie, a jak już ktoś tam trafi to ciężko ot tak wrócić. Stąd tam ludzie walczą bardziej zaciekle niż tu. Powrót to koszty, brak perspektyw i wstyd. Ja osobiście dałem sobie radę "tu" i wyjazdów nie rozumiem. Jest poprawnie, ale popraw poprawki :)
(19 lutego 2010 r., 20:00:48)
Świetny debiut.
1 - 9 z 9 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
19 lutego 2010 r.
21 października 2010 r.
35
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat